fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Kaplica Sobańskich w Czeczelniku: Ostoja wiary i polskości

archiwum prywatne
Kaplica grobowa Sobańskich w Czeczelniku na Ukrainie, która przez 70 lat sowieckiej władzy pełniła funkcję świątyni, przechodzi remont. Odnawia ją potomek rodu.

Michał Sobański, przedsiębiorca i potomek znanego rodu ziemiańskiego, od kilku lat stara się przywrócić dawną świetność obiektom, które w przeszłości należały do jego rodziny. Na paryskim cmentarzu Montmartre odrestaurował m.in. grób Izydora Sobańskiego, powstańca 1831 r., emigracyjnego działacza stronnictwa Hotelu Lambert. W podwarszawskim Guzowie odbudowuje też neorenesansowy pałac, uznawany za jedną z najciekawszych rezydencji na Mazowszu.

Kilka lat temu na cmentarzu w Czeczelniku, niewielkim miasteczku na Ukrainie, blisko granicy z Mołdawią (ok. 700 km od granicy z Polską), Sobański odnalazł powstałą w połowie XIX w. kaplicę cmentarną rodu. Pochowano w niej co najmniej dziewięciu przedstawicieli rodziny Sobańskich, o czym świadczą zachowane do dzisiaj marmurowe tablice.

W XIX wieku Sobańscy inwestowali w tamtych okolicach w uprawę buraków. W pobliskiej Obodówce wybudowali pałac, z którego zarządzali 30.000-hektarowym majątkiem i czterema cukrowniami.

– Pałac oraz kaplica na cmentarzu w Obodówce zostały zniszczone. Ale kaplica w Czeczelniku nie. Przez blisko 70 lat pełniła funkcję jedynego kościoła katolickiego w promieniu 100 kilometrów – wyjaśnia nam Sobański. – To czyni z tej kaplicy już nie tylko miejsce wiecznego spoczynku moich przodków, ale także symboliczne miejsce niezłomności wiary w Boga tutejszych mieszkańców, którzy przeciwstawiali się bolszewickiemu ateizmowi.

Dlaczego kaplica grobowa przez długie dziesięciolecia służyła za świątynię? Po rewolucji 1917 roku bolszewicy zamknęli ufundowany w 1786 roku przez Lubomirskich kościół św. Józefa. Na miejsce nabożeństw mieszkańcy wybrali kaplicę na cmentarzu na uboczu miejscowości.

– Ludzie dbali o stan kaplicy, ale zmienili nieco jej wygląd. W ścianie naprzeciwko drzwi został urządzony ołtarz, nad drzwiami został zbudowany balkon dla chóru, w ścianach zostały założone kaloryfery – opisuje Sobański. – Zagospodarowali też kryptę kaplicy, która służyła jako mieszkalna piwnica, w której trzymano też ziemniaki. Znajdują się tam ślady po palenisku. Do dzisiaj w stanie niemal idealnym zachowały się m.in. drzwi wejściowe z głowami lwów, na ścianach pozostały też herby Leliwa oraz Junosza – dodaje.

Kościół św. Józefa został ponownie otwarty w 1990 roku i kaplica przestała pełnić funkcję sakralną. W 2009 roku Sobański zdecydował się przywrócić jej pierwotny wygląd. Polscy konserwatorzy przygotowali projekt rewitalizacji obiektu, a roboty już się rozpoczęły.

– Remont powinien się zakończyć do lata przyszłego roku – mówi Sobański i tłumaczy, dlaczego zdecydował się zainwestować prywatne oszczędności w odnowienie kaplicy.

– Chciałbym, żeby ludzie się dowiedzieli, że przed Sowietami była tu niezwykle bogata kultura polska, która tchnęła życie w „campi deserti”, jakimi było dalekie Podole, a w zasadzie Bracławszczyzna – wyjaśnia. – Myślę, że tutejszym mieszkańcom, którzy są katolikami i mają polskie korzenie, przywróci to wiarę w Rzeczpospolitą – dodaje.

Okolice Czeczelnika przed zaborami znajdowały się w granicach Rzeczypospolitej (województwo bracławskie), po wojnie polsko-bolszewickiej i podpisaniu pokoju ryskiego w 1921 roku zostały wchłonięte przez Związek Sowiecki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA