fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Sklepy wyrzucają mniej jedzenia

Adobe Stock
Handel coraz częściej przekazuje niesprzedane produkty na cele charytatywne, zamiast wyrzucać. Pojawia się problem z brakiem na nie chętnych.

Polska jest w europejskiej czołówce państw, które marnują najwięcej żywności. Według szacunków Eurostatu mowa jest o 9 mln t rocznie. Aż 42 proc. Polaków przyznaje się do marnowania jedzenia. Od dawna trwają dyskusje o potrzebnej zmianie prawa, ale zanim do tego dojdzie, z problemem zaczęły walczyć sieci handlowe. Jak się okazuje, z coraz lepszymi efektami.

Na fali

Tesco w ostatnim roku finansowym przekazało organizacjom charytatywnym bądź na pasze dla zwierząt ponad 3,4 tys. t żywności, która jeszcze kilka lat temu trafiłaby do śmieci – poinformowała firma „Rzeczpospolitą". W sumie dystrybutor wprowadził do sprzedaży ponad 1 mln t produktów żywnościowych, z czego niemal 12,4 tys. nie znalazło nabywców. 5,2 tys. t stanowiły produkty nadające się do dalszego spożycia, z czego właśnie 3,4 tys. t trafiło do potrzebujących, a mniej niż 1,8 tys. t wyrzucono.

Firma się chwali, że w porównaniu z poprzednią edycją badania ilość zmarnowanej żywności spadła o 41 proc., co jest efektem skutecznej współpracy z organizacjami charytatywnymi oraz ulepszeniem systemów prognozowania sprzedaży i zamawiania towaru.

– Już w 2019 r. w naszych sklepach jesteśmy bardzo blisko osiągnięcia celu zrównoważonego rozwoju ONZ dotyczącego zmniejszenia o połowę marnotrawienia żywności – mówi Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska.

Cel: od 2020 r. wszystkie sklepy mają umożliwiać organizacjom charytatywnym odbieranie nadwyżek żywności. Tu jednak pojawia się problem z brakiem chętnych. – Choć aż 254 sklepy Tesco współpracują z lokalnymi odbiorcami żywności, to ponad 100 placówek nie ma bezpośredniego partnera, który zająłby się odebraniem i przekazaniem produktów – podaje firma.

Problem z odbieraniem produktów może się jeszcze się zwiększyć, gdyby weszła w życie ustawa o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności. Każdy sklep o powierzchni powyżej 250 mkw. będzie musiał podpisać umowę z organizacją społeczną, która żywność odbierze i przekaże potrzebującym. Będzie miał na to dwa miesiące. Dodatkowo sklep zapłaci 10 groszy od każdego kilograma. Za brak umowy grozi kara 5 tys. zł, a za brak opłat – do 10 tys. zł.

– Problem ze znalezieniem chętnych do odbierania niepotrzebnej w sklepie żywności będzie się pojawiał choćby w mniejszych miejscowościach, w których jest nawet po kilka dużych sklepów, a organizacji społecznych nie ma wcale lub są niewielkie. Jeśli będzie trzeba żywność przewozić, to kto ma ponieść koszty transportu? – pyta Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Prace nad ustawą trwają już długo, bo od 2016 r. Projekt wpłynął do Sejmu rok temu, ale dopiero po pierwszym czytaniu. Trudno powiedzieć, czy Sejm tej kadencji zdoła ją uchwalić, zwłaszcza w obliczu nieodległych wakacji, a następnie kampanii wyborczej.

Wyrzucanie jedzenia przyczyni się do katastrofy klimatycznej

Mniej na śmieci

Sklepy, nie czekając na ustawę, same walczą z problemem. – Od 2013 r. realizujemy program „STOP marnotrawstwu", którego celem jest przeciwdziałanie wszelkim formom marnotrawstwa na każdym szczeblu funkcjonowania firmy. Jest to jeden z filarów polityki biznesu odpowiedzialnego społecznie firmy – podaje biuro prasowe Carrefour Polska. – Sieć zainicjowała też akcję „Kupuję, nie marnuję", przyczyniającą się do zmniejszenia marnowania żywności o zbliżającym się terminie przydatności do spożycia, która z przyczyn niezależnych od Carrefoura nie może zostać odebrana przez organizacje – dodaje.

Gdy jest np. ich za mało, są umieszczane w specjalnie oznaczonej strefie „Kupuję, nie marnuję" i sprzedawane są po bardzo niskiej, symbolicznej cenie. Inicjatywa jest testowo realizowana od lipca 2018 r. w pięciu supermarketach sieci.

Taki sam projekt jest testowany w ok. 150 sklepach Lidl: do strefy trafiają owoce i warzywa z krótkim terminem przydatności i pieczywo z poprzedniego dnia.

– Na poziomie każdego sklepu optymalizujemy wielkości zamówień oraz prowadzimy system przecen, aby minimalizować ryzyko marnowania. Każdy sklep monitoruje termin przydatności do spożycia sprzedawanych artykułów|: gdy czas ten jest krótki, produkty objęte są promocyjnymi cenami – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, rzecznik Lidl Polska.

Firma od 2002 r. czyli od początku działalności w Polsce, współpracuje też z Federacją Polskich Banków Żywności.

– W 2018 r. przekazaliśmy 4876 ton żywności, co zgodnie z metodologią stosowaną przez Banki Żywności pozwoliło przygotować 9,75 mln posiłków – podaje biuro prasowe Jeronimo Martins Polska, właściciela Biedronki. – System został wdrożony w ponad 1,3 tys. sklepach sieci, żywność trafia do ok. 70 organizacji.

Firma podkreśla, że szuka kolejnych organizacji pożytku publicznego zainteresowanych odbiorem nadwyżek żywności ze sklepów Biedronka. Podaje, że w pozostałych przypadkach niesprzedanych produktów spożywczych stosuje wewnętrzną procedurę segregacji odpadów, w ramach której odpady odbierane są przez wyspecjalizowane firmy. – Obecnie 99 proc. takich artykułów podlega recyklingowi, przetworzeniu lub odzyskowi. Dla przykładu z owoców i warzyw wytwarzany jest biogaz do produkcji energii i ciepła, produkty mięsne przetwarzane są na karmę dla zwierząt, a pieczywo trafia do gorzelni, jako surowiec do produkcji alkoholu – dodaje biuro prasowe właściciela Biedronki.

Opinia dla „rz"

Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności

Obserwujemy systematyczny wzrost ilości przekazywanych przez sieci handlowe artykułów. W 2018 r. w ten sposób pozyskaliśmy ponad 10 tys. ton, które trafiły do organizacji charytatywnych, a stamtąd do beneficjentów. Sieci coraz częściej wpisują ograniczenie marnowania żywności w cele rozwojowe. Decyzja o przekazywaniu niesprzedanych produktów opiera się na dobrowolności, dlatego zdarza się, że żywność trafia do kosza, który staje się niebezpiecznym źródłem pożywienia dla najbiedniejszych osób.

Problem z marnowaniem

Gospodarstwo domowe w Polsce wyrzuca rocznie 237 kg żywności. W Europie tylko Francja i Włochy przyjęły prawo mające ograniczyć marnowanie żywności. W przeciwieństwie do nich polski projekt skupia się tylko na stratach w sklepach. Z branżowych danych wynika zaś, że handel niesłusznie jest posądzany o dominującą rolę w wyrzucaniu żywności, jego udział to 5 proc. Za to aż za 53 proc. strat odpowiadają gospodarstwa domowe. To efekt za dużych zakupów, jak również złego przechowywania produktów. W krajach skandynaawskich data przydatności do spożycia z opakowań traktowana jest bardziej jako wskazówka, nikt nie wyrzuca jogurtu tylko dlatego, że nadrukowany termin został przekroczony o kilka dni. Jeśli produkt był właściwie przechowywany, może być zjedzony.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA