fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Rośnie rola państwa w gospodarce

Pixabay
Fundusz inwestycji kapitałowych da rządowi instrument do przejmowania funkcji zarządczych także w prywatnych firmach – oceniają ekonomiści.

Utworzenie funduszu inwestycji kapitałowych to nowy pomysł Kancelarii Premiera, która po likwidacji resortu Skarbu Państwa przejęła zarządzanie publicznym mieniem. Projekt odpowiedniej ustawy przyjęła we wtorek Rada Ministrów, ale nie był on wcześniej szeroko konsultowany i budzi wiele pytań.

Wiadomo, że FIK ma stanowić elastyczne źródło finansowania kapitałowych celów inwestycyjnych Skarbu Państwa, a jego zadaniem ma być nabywanie i obejmowanie akcji lub udziałów spółek. Więcej szczegółów jednak brakuje – jakie są cele inwestycyjne SP, jakimi spółkami jest zainteresowany, wedle jakich kryteriów miałby kupować akcje. I pojawiają się pytania, czy ostatecznym celem inwestycji jest zwiększanie dochodów funduszu, czy może przejmowanie funkcji zarządzającej w wybranych spółkach?

– Praktyka międzynarodowa pokazuje, że na świecie mamy sporo takich funduszy, które nie skupiają się na realizacji dochodów, ale na celach strategicznych – komentuje ekonomista Krzysztof Rybiński, b. członek Rady Polityki Pieniężnej. – Od 30 lat trend jest taki, że rządy przestają pełnić rolę tylko regulatora, a stają się bardziej aktywnymi uczestnikami rynku. Mamy fundusze będące przykładem działań rządowych w celu przyspieszenia rozwoju gospodarczego lub rozwoju wybranych sektorów strategicznie ważnych dla państwa, takich jak sektor spółek wysokich technologii. Myślę, że taką rolę może też pełnić FIK – wyjaśnia Rybiński.

Inni ekonomiści, których zapytaliśmy o opinie, są zdecydowanie mniej przychylni tej propozycji. – Myślę, że to będzie instrument, który rząd będzie wykorzystywał do zwiększenia swojej roli w gospodarce – uważa Aleksander Łaszek, główny ekonomista Fundacji FOR. – Fundusz Inwestycji Kapitałowych to niebezpieczny sposób upolitycznienie gospodarki. Jeśli fundusz będzie „wchodził" w dotychczas prywatne firmy, oznacza to, że będziemy mieć więcej państwowych firm, a to z kolei oznacza, że więcej decyzji w gospodarce wynikać będzie nie z logiki ekonomicznej, tylko kalkulacji politycznych – podkreśla Łaszek.

Według niego Polska i tak jest jednym z krajów o największej własności publicznej (tak wynika z danych OECD). Prosty przykład – w WIG20 kapitalizacja firm kontrolowanych przez państwo przekracza 70 proc. – Obawiam się, że FIK może też inwestować w projekty publiczne, które nie mogą znaleźć innych rynkowych źródeł finansowania, takich jak Centralny Port Komunikacyjny czy kopalnie – dodaje Łaszek.

Także Jeremi Mordasewicz, ekspert gospodarczy Konfederacji Lewiatan nie jest zachwycony pomysłem. – W uzasadnieniu do projektu powołania FIK, czytamy, że jest to instrument umożliwiający szybkie interwencje ad hoc w odpowiedzi na pojawiające się rynkowe okazje. Taki fundusz mógł być wykorzystany dla zakupów Pekao SA, czy spółek energetycznych, co dotychczas odbywało się pośrednio przez inne spółki czy Polski Fundusz Rozwoju – analizuje Mordasewicz. – W sumie wygląda to na narzędzie do kontynuacji procesów nacjonalizacji prowadzonych przez rząd PiS – podkreśla Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Głównym źródłem przychodów FIK mają być uzyskiwane przez budżet dochody ze spółek z udziałem Skarbu Państwa – 30 proc. dywidend oraz wpłaty z zysku jednoosobowych spółek SP. Dysponentem funduszu ma być premier lub upoważniony przez niego szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA