fbTrack

Gospodarka

Unia Europejska zaostrza zasady dotyczące lobbingu

Jose Manuel Barroso, były szef Komisji Europejskiej objął stanowisko dyrektora w banku Goldman Sachs, obwinianym o przyczynienie się do wybuchu kryzysu finansowego
Bloomberg, Chris Ratcliffe
Bruksela zaostrza zasady dotyczące lobbingu. I utrudnia urzędnikom kontakty z dziennikarzami.

Ostatnie miesiące nie były dobre dla wizerunku Komisji Europejskiego jako bezstronnego urzędu strzegącego praw obywateli UE. Jej wiarygodność podkopały dwie afery dotyczące związków członków KE z biznesem. Ogromne kontrowersje wywołała m.in.informacja o zatrudnieniu Jose Barroso, byłego przewodniczącego Komisji Europejskiej, na stanowisku dyrektora i doradcy w banku inwestycyjnym Goldman Sachs.

Co wolno urzędnikowi

Chociaż formalnie nic mu nie można zarzucić, bo kontrakt podpisał już po zakończeniu 18-miesięcznego okresu karencji po zakończeniu pracy w KE, to jednak wybór nowego pracodawcy był mało przemyślany. – Dlaczego akurat Goldman Sachs – dziwił się nawet obecny przewodniczący KE Jean-Claude Juncker. Bo to amerykański bank znany ze swojego udziału w kryzysie finansowym i z doradztwa przy oszustwach finansowych Grecji, dokonywanych w celu wejścia do strefy euro.

W ostatnich dniach eurosceptycy zyskali kolejny argument do swojej narracji o urzędach w Brukseli służących wielkiemu biznesowi. Okazało się, że Neelie Kroes, była unijna komisarz, w latach 2004–2009 zasiadała jako dyrektor w radzie spółki zarejestrowanej na wyspach Bahama. Było to w czasie, gdy sprawowała funkcję wszechpotężnego komisarza ds. konkurencji i pouczała spółki działające w Europie o zasadach uczciwego działania. I choć Holenderka twierdzi, że w czasie kadencji już jej we wspomnianej spółce nie było, a jej nazwisko pozostało tam omyłkowo, to jednak szkody nie da się już naprawić.

Wspólne rejestry

Komisja Europejska próbuje zatem zmieniać zasady lobbingu w innych instytucjach, żeby pokazać, że zależy jej na przejrzystości podejmowanych decyzji. W środę zaproponowała stworzenie obowiązkowego rejestru lobbystów, do którego byliby wpisywani wszyscy uczestnicy życia publicznego (przedstawiciele firm, organizacji biznesowych i pozarządowych, związków zawodowych itp.), którym zależy na spotkaniu z decydentami Komisji, Parlamentu lub Rady. Te dwie pierwsze instytucje takie rejestry już mają, choć nie są one skoordynowane.

KE chce jednak, żeby rejestr dotyczył także trzeciej instytucji, czyli Rady, która obsługuje unijne rządy. I choć urzędnicy tej instytucji raczej nie mają wpływu na legislację (w nią zaangażowani są przedstawiciele rządów, a Rada w Brukseli obsługuje ich spotkania), to propozycja ma tworzyć wrażenie, że Komisji zależy na przejrzystości na każdym szczeblu. – Obywatele mają prawo wiedzieć, kogo słuchamy. A my musimy pokazać, gdzie i jak dochodzi do lobbingu i jak to działa – powiedział Frans Timmermans, wiceprzewodniczący KE. W rejestrze są nazwy lobbystów, obszary działania, nazwy reprezentowanych firm, obroty.

Propozycja KE była bardzo wyczekiwana przez organizacje walczące o jawność życia publicznego w Brukseli, które od lat twierdzą, że decyzje są podejmowane pod wpływem lobby biznesowego. Ostateczny werdykt jest jednak negatywny. – Nowa propozycja jest rozczarowująca – oświadczyła Margarida da Silva z Corporate Europe Observatory. Jak zauważyła, zakaz spotkań z niezarejestrowanymi lobbystami nie miałby dotyczyć urzędników niższej rangi. A to tam powstają projekty legislacji i decyzji. Ponadto KE nie proponuje, bo też nie może tego zrobić, przejrzystości spotkań z lobbystami dla urzędników państw członkowskich: ambasadorów przy UE, pracowników przedstawicielstw czy wysłanników ministerstw.

Dziennikarze na cenzurowanym

Równolegle z próbą pokazania większej przejrzystości procesu decyzyjnego Bruksela chce ograniczyć kontakty z dziennikarzami. Do mediów wyciekła propozycja przewodniczącego Junckera, któremu nie podobają się przecieki do mediów i który chciałby specjalnego kodeksu dla urzędników. Musieliby się oni zobowiązać do nieujawniania dokumentów, nad którymi pracują, nawet jeśli nie są to sprawy tajne. Organizacje walczące o wolność informacji traktują to jako próbę zastraszania urzędników i centralizowania machiny propagandy.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL