fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Wenezuelski socjalizm traci swój filar

AFP
Uznanie przez USA i szereg innych krajów Juana Guaido, lidera wenezuelskiej opozycji, za tymczasowego prezydenta państwa, może przynieść sankcje bijące w reżim Nicolasa Maduro, które doprowadzą do dalszego załamania produkcji ropy.

Gospodarka Wenezueli już i tak jest pogrążona w głębokim kryzysie. Hiperinflacja, brak podstawowych produktów w sklepach, gwałtowny wzrost przestępczości oraz autorytarne rządy socjalistycznej ekipy Maduro zmusiły miliony Wenezuelczyków do emigracji. Reżim jednak funkcjonuje i jak dotąd cieszy się poparciem armii. Ropa wciąż jest głównym wenezuelskim towarem eksportowym, na którym opiera się niemal cały budżet. Nowe sankcje naftowe byłyby więc potężnym ciosem.

Analitycy RBC Capital Markets szacują, że produkcja ropy w Wenezueli może spaść w tym roku o 300–500 tys. baryłek dziennie. Jeśli administracja Trumpa wprowadzi sankcje, spadek może być o kilkaset tysięcy baryłek większy. W grudniu 2018 r. w Wenezueli wydobywano, według danych OPEC, 1,22 mln baryłek ropy dziennie.

Czytaj także:  Wenezuela: Ciemno, coraz ciemniej

– Uznanie Guaido przez administrację Trumpa za wenezuelskiego przywódcę wygląda na punkt startowy. Waszyngton będzie utrzymywał groźbę sankcji, by zobaczyć, jak zareaguje Maduro. Jeśli wenezuelski reżim aresztuje Guaidę, administracja Trumpa prawdopodobnie odpowie sankcjami – twierdzi Risa Grais-Targow, dyrektor działu Ameryki Łacińskiej w Eurasia Group.

W ostatnich latach doszło już do sporego spadku produkcji ropy w Wenezueli. Było to skutkiem kryzysu gospodarczego, w którym jest pogrążony ten kraj. Produkcja spadała, bo np. brakowało dewiz na sprowadzenie z zagranicy części zamiennych dla instalacji naftowych, a wykwalifikowani pracownicy emigrowali. Jeszcze w grudniu 2016 r. wydobycie wynosiło nieco ponad 2 mln baryłek dziennie. Wenezuela spadała w ostatnich latach na ósme miejsce wśród największych producentów ropy z OPEC. Plasuje się między Angolą i Algierią. Gdyby utrzymała produkcję na poziomie z 2016 r., znajdowałaby się na szóstej pozycji między Kuwejtem a Nigerią. Wejście w życie sankcji mogłoby sprawić, że produkcja spadłaby na mniejszy poziom niż w Libii (1 mln baryłek dziennie) czy w Katarze (600 tys. baryłek dziennie).

Rynek naftowy reaguje jednak na razie ze spokojem na rewolucję w Wenezueli. W czwartek rano cena baryłki ropy gatunku WTI spadała o 0,6 proc., do 52,3 dol. za baryłkę. Była o 15 proc. większa niż na początku roku, ale o 22 proc. niższa niż trzy miesiące temu.

– Środowisko niższych cen ropy daje Trumpowi więcej przestrzeni do wprowadzenia sankcji. W październiku, gdy ceny były o wiele wyższe, mógłby się powstrzymać przed takim ruchem – uważa Helima Croft, analityczka z RBC Capital Markets.

Spadkowi podaży wenezuelskiej ropy towarzyszy utrzymanie przez USA sankcji ograniczających dopływ irańskiego surowca na rynek. Jednakże wydobycie surowca w Stanach Zjednoczonych, Rosji i Arabii Saudyjskiej biło w ostatnich miesiącach rekordy. Ponadto obawy inwestorów przed spowolnieniem gospodarczym w Chinach, strefie euro i USA biją w prognozy dotyczące popytu na surowiec. Część inwestorów może też liczyć, że rządy Maduro upadną i produkcja się podniesie. Może się jednak okazać, że obalenie socjalistycznych władz Wenezueli nie pójdzie tak łatwo, jak oczekiwano.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA