fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Fala przejęć nie opadnie

123RF
Sieci handlowe, spółki energetyczne, banki – to tylko przykłady aktywów, które zmienią właściciela.

Rok 2016 będzie rekordowy pod względem wartości transakcji, choć jeszcze kilka miesięcy temu wcale nie było to takie pewne. – Można postawić na kontynuację ogłoszonych już zamiarów wielu inwestorów, np. sprzedaży Raiffeisen Polbank, aktywów EDF i Engie oraz Żabki. To chyba dobry początek – mówi o perspektywach na 2017 r. Jacek Chwedoruk, zarządzający polskim biurem Rothschild Global Advisory.

Szacuje się, że w 2016 r. zawartych zostanie około 180 transakcji. W przyszłym roku ta liczba powinna być na podobnym poziomie.

Fundusze w natarciu

Eksperci spodziewają się dużego ruchu w branży FMCG, handlu detalicznym i przemyśle. – Widzę też potencjał w przejęciach spółek technologicznych, poczynając od rozmaitych serwisów online i portali poprzez fintech, produkcję gier i oprogramowania, chociaż nie muszą to być transakcje duże – zaznacza Chwedoruk.

Niedawna sprzedaż pakietu Pekao przez UniCredit mocno podbiła tegoroczne statystyki rynku M&A.To nie koniec roszad właścicielskich w branży finansowej. Nie chodzi tu tylko o sektor bankowy. – Wydaje się, że mamy do czynienia z pierwszą falą konsolidacji rynku wierzytelności – uważa Jan Gaj, menedżer w departamencie fuzji i przejęć w Navigator Capital Group. Paradoksalnie aktywności transakcyjnej można się spodziewać również w branżach zagrożonych istotnymi zmianami legislacyjnymi. Zalicza się do nich sektor pożyczek krótkoterminowych, dla którego projekt ustawy istotnie ogranicza pozaodsetkowe koszty pożyczki. – W wyniku takich zmian część firm z branży stanie się nierentowna, a czołowe podmioty mogą wykorzystać sytuację do przejęcia konkurentów po atrakcyjnej wycenie – uważa ekspert Navigatora.

Siłą napędową polskiego rynku M&A już od kilku lat są fundusze private equity i to się nie zmieni. Sprzyjają im problemy z sukcesją w wielu rodzinnych firmach, które startowały na początku okresu transformacji systemowej. Dziś wiele z nich ma skalę i pozycję rynkową pozwalającą bez kompleksów konkurować z podmiotami z Europy Zachodniej. – Bardzo często brakuje im jednak solidnych fundamentów do dalszego, długotrwałego wzrostu. W większości takich firm występuje też unia personalna własności i zarządzania – mówi Paweł Gieryński, partner w Abris Capital Partners. Dodaje, że polski rynek M&A dynamicznie się rozwarstwia. Z jednej strony w ciągu ostatnich kilku miesięcy byliśmy świadkami kilku spektakularnych transakcji o wartości minimum kilkuset milionów euro, zawieranych przy wycenach, od których może się zawrócić w głowie. – Z drugiej strony segment transakcji poniżej 100 mln euro doświadcza dużego ożywienia, a wyceny pozostają bardzo umiarkowane, bez wyraźnej tendencji do wzrostu – dodaje ekspert.

Azja się rozpycha

Istotną kwestią mającą wpływ na rynek M&A w 2017 r. będzie niepewność co do stabilności zasad funkcjonowania przedsiębiorstw i otoczenia inwestycyjnego. – Chodzi tu na przykład o chaos wokół podatków czy pomysły na „nacjonalizację" OFE. Chaos informacyjny dotyczący regulacji gospodarki może wystraszyć rodzimych inwestorów – mówi Dominik Olszewski, partner zarządzający w Saski Partners. Jednocześnie taki klimat może przyspieszyć niektóre decyzje o wzmocnieniu działalności poza rynkiem polskim, np. poprzez akwizycje, co stanowi pewną dywersyfikację ryzyka politycznego. – Istnieje oczywiście niebezpieczeństwo, że inwestorzy zagraniczni mogą unikać inwestycji w branże szczególnie narażone na nerwowe zmiany w regulacjach, takie jak handel detaliczny czy energetyka – ocenia Olszewski, podkreślając zarazem, że na rynku europejskim pojawia się coraz więcej inwestorów globalnych. Coraz bardziej aktywni są gracze z Azji, którzy mogą inaczej oceniać ryzyko naszego rynku z uwagi na dużą dywersyfikację swoich portfeli inwestycyjnych oraz doświadczenie w bardziej niż Polska niestabilnych obszarach.

– Coraz więcej firm doradczych w Warszawie otwiera Chinese desk, żeby móc jak najlepiej przyciągnąć potencjalnych chińskich inwestorów i współpracować z nimi – potwierdza Adam Zohry, regionalny koordynator doradztwa finansowego na Europę Środkowo-Wschodnią w grupie Mazars. Dodaje, że w pierwszych dziewięciu miesiącach 2016 r. Chińczycy ogłosili 601 globalnych transakcji, podczas gdy w 2015 r. było ich 441. Chiny po raz pierwszy prześcignęły USA pod względem zagranicznej aktywności M&A. – Łączna wartość chińskich transakcji tego typu w pierwszych trzech kwartałach wyniosła 173,9 mld dolarów, notując wzrost rok do roku o 69 proc. – mówi Zohry.

Optymizm co do prognoz dla rynku M&A przeważa, ale nie można zapominać o czynnikach, które mogą mieć na niego negatywny wpływ.

– Słaby złoty, wzrastające stopy procentowe, spadający poziom bezrobocia oraz mniejszy strumień inwestycji zagranicznych utrudnią przedsiębiorcom możliwości pozyskania finansowania – podkreśla Alicja Kukla-Kowalska, ekspertka z firmy Fordata.

Dodaje, że o ile 2017 sobie jeszcze poradzi, to już 2018 może być rokiem, w którym nadejdzie spowolnienie i jednocześnie spadnie liczba inwestycji, nawet tych o mniejszej wartości.

Spółki będą znikać z giełdy

2016 jest rokiem rekordowej liczby wezwań na spółki notowane na warszawskiej giełdzie. Ten trend będzie kontynuowany również w 2017. Przemawiają za tym atrakcyjne wyceny na GPW, która w przeciwieństwie do parkietów w Europie Zachodniej czy USA nie odrobiła strat po kryzysie z 2008 r., a od dwóch lat panuje na niej marazm. Eksperci typują niemal 30 spółek giełdowych, które mogą zmienić właściciela. Opcji jest kilka. Mogą zostać przejęte przez inwestora branżowego, finansowego bądź wykupione przez dominującego akcjonariusza. Tych ostatnich przypadków w 2016 r. mieliśmy sporo. Założyciele dochodzą do wniosku, że korzyści z bycia spółką publiczną są niższe niż koszty ponoszone z tego tytułu. Nie bez znaczenia są wprowadzone w lipcu 2016 r. przepisy unijne, które zaostrzają obowiązki informacyjne. To dobry czas na ogłaszanie wezwań z kilku powodów. W związku ze zmianami w systemie emerytalnym OFE stosunkowo chętnie sprzedają swoje pakiety i nie targują się tak ostro o cenę, jak jeszcze kilka lat temu. Również inwestorzy indywidualni są zmęczeni przedłużającym się marazmem na rynku i odpowiadają na większość wezwań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA