Fundusze Europejskie

Rolnicy powalczą o przyszłe dopłaty

pexels.com
Polscy rolnicy dostaną mniej dopłat bezpośrednich z UE po 2020 roku. To już pewne. Do negocjacji pozostaje tylko kwestia skali tych strat.

Komisja Europejska zaproponowała nominalne cięcia wydatków na Wspólną Politykę Rolną (WPR) o 5 proc. w latach 2021–2027. Nie ma jeszcze dokładnego podziału pieniędzy na poszczególne kraje członkowskie, ale polscy rolnicy boją się, że stracą.

Kwestia proporcji

– Oczekiwaliśmy wyrównania dopłat w UE z unijnego budżetu. Nie tylko to nie nastąpi, ale też zmniejszy się całość środków na WPR – mówi Wiktor Szmulewicz, przewodniczący Krajowej Rady Izb Rolniczych, który przyjechał do Brukseli zaprezentować postulaty polskich rolników. Według projektu Komisji Europejskiej w latach 2021–2027 ma być o 5 proc mniej środków na WPR, co oznacza realny spadek o 11 proc.

Skala redukcji samych dopłat bezpośrednich ma być różna dla różnych krajów: tam, gdzie są one teraz wyższe, będzie głębsza, tam, gdzie są niższe, będzie mniejsza lub nawet dopłaty wzrosną. W przypadku Polski mówi się nieoficjalnie o spadku nominalnie o niespełna 1 proc., czyli to oznacza, że zachowana zostałaby obecna wysokość dopłat z UE z tzw. 1. filara na poziomie ok. 216 euro na hektar. I choć realnie byłoby to mniej niż obecnie (inflacja w okresie 7 lat prognozowana jest na ok. 11 proc.), to pozwoliłoby przekonać rolników, że przynajmniej kwota w euro jest identyczna. Jednak nie jest jeszcze określone, ile do dopłat będzie można dopłacać z tzw. 2. filara WPR, czyli funduszy przeznaczonych na rozwój obszarów wiejskich.

Polska przeznacza obecnie na ten cel aż 25 proc., co powoduje, że dopłaty bezpośrednie wynoszą faktycznie 240 euro (216 euro z 1. filara ustalone przez UE i 24 euro z 2. filara, określone przez Polskę), w porównaniu z 267 euro średnio w UE. Jednak Komisja zasugerowała, że w nowym budżecie będzie można przekazywać maksimum 10 proc. z 2. do 1. filara. – Jeśli to 10 proc. zostanie utrzymane, to dopłaty będą nominalnie niższe – mówi Szmulewicz.

Zmiana wagi

Szczegóły propozycji budżetowych dotyczące rolnictwa mają zostać przedstawione na przełomie maja i kwietnia. Potem będą przedmiotem negocjacji państw członkowskich, a na koniec zgodę musi wyrazić także Parlament Europejski. Polski rząd będzie w trudnej sytuacji, bo obecny projekt budżetu zmusza go do walki na trzech frontach: o więcej pieniędzy na rolnictwo, o więcej pieniędzy na spójność i o zmianę mechanizmu, który ma łączyć transfery unijnych funduszy z praworządnością. Jego sytuacja w negocjacjach rolnych będzie jednak lepsza niż w tych dotyczących spójności. Bo w tej drugiej polityce to Polska jest głównym beneficjentem. W tej pierwszej natomiast rolnicy mają potężnych sojuszników przede wszystkim we Francji, ale też w Niemczech czy we Włoszech. – Nasze stanowisko w ramach COPA-COGECA (unijna organizacja rolników – red.) jest spójne – mówi Szmulewicz.

Rolnictwo tradycyjnie było jednym z głównych beneficjentów unijnego budżetu. Jednak stopniowo, wraz z reformami i konkurencją ze strony ich wydatków, jego waga się zmniejsza. Już w obecnym budżecie na lata 2014–2020 pieniędzy jest o 11 proc., czyli 48 mld euro mniej niż w latach 2007–2013. W nowym budżecie redukcja ma być podobna, ok. 11 proc. W nowym budżecie UE ma stanowić, według propozycji KE, ok. 27 proc. całości wydatków. A jeszcze pięć lat temu było to ponad 40 proc.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL