fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Sprawy arbitrażowe będą załatwiane przez internet

Adobe Stock
Mimo że w Polsce jest ok. 50 sądów polubownych, w kwietniu ma ruszyć jeszcze jeden, dla przedsiębiorców. W pełni elektroniczny.

Ma się nazywać ULTIMA RATIO i mieć siedzibę w Warszawie, ale działać będzie w systemie elektronicznym niczym lubelski e-sąd, a więc też szybko. Wyroki mają w nim zapadać w ciągu 21 dni. Rozpoczął już prowadzenie symulowanych spraw, a pierwszą realną rozprawę zaplanowano na kwiecień 2019 r. Twórcami sądu są spółka prawnicza Causa Finita SA oraz Stowarzyszenie Notariuszy RP.

Elektroniczny sąd

Jak powiedział „Rzeczpospolitej" mec. Robert Szczepanek, pomysłodawca projektu, to Stowarzyszenie Notariuszy ma być gwarancją transparentności i kompetencji sądu i ono wybierze spośród przeszkolonych dodatkowo notariuszy jego arbitrów. Działalność sądu ma być też monitorowana przez dziesięcioosobową radę złożoną z wybitnych przedstawicieli biznesu, nauki i praktyki prawa procesowego w Polsce. Z kolei Polskie Stowarzyszenie Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych przygotuje dla Ultima Ratio zespół biegłych sądowych.

Ma to być sąd nowej generacji, wyłącznie internetowy, bez budynku i rozpraw, bez listów poleconych. Opłaty sądowe (arbitrażowe) nie są jeszcze ustalone, ale mec. Szczepanek zapewnia, że nie będą odbiegać od tych w sądach państwowych.

Sąd ma być jednoinstancyjny i będzie orzekał w nim jeden, wybierany losowo arbiter. W tradycyjnym modelu arbitrażu jedna strona wybiera jednego arbitra, druga drugiego, a ci wybierają superarbitra, co wydłuża procedurę i zwiększa koszty, gdyż w arbitrażu orzekają uznani prawnicy, dobrze płatni.

A jak pomysł ocenia uznany nie tylko w Polsce arbiter, adwokat Piotr Nowaczyk, były prezes Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej w Warszawie?

Nadzieje i obawy

– Zła kondycja sądów państwowych i zamieszanie wokół ich obsadzania prowokują do eksperymentalnych pomysłów, a naturalnym wyborem jest arbitraż. Przystąpienie do rozstrzygania sporów w proponowanym trybie nie będzie miało jednak raczej nic wspólnego z etyką zawodu notariusza. Wręcz przeciwnie, może ją nadwerężyć. Utworzenie sądu w formie spółki kapitałowej jest podejrzane i źle widziane w każdym kraju o utrwalonej kulturze arbitrażowej.

Największe sądy polubowne rozpatrują jednak zaledwie po kilkaset sporów rocznie, chociaż raczej o duże pieniądze. Wieloletnia popularyzacja tej formy rozwiązywania sporów, która ma niewątpliwie wiele zalet, nie przyniosła wiele. Taka praktyka mogłaby odciążyć sądy, ale jest nadal kroplą w morzu potrzeb, zwłaszcza drobniejszych i średnich przedsiębiorców. Dość powiedzieć, że rocznie do sądów wpływa 16 mln spraw, z czego 80 proc. to sprawy cywilne i gospodarcze – a one w większości kwalifikują się do arbitrażu i powinny być szybko rozpatrywane.

Maciej Łaszczuk - adwokat , specjalista od sądownictwo polubownego

Mówiąc w pewnym uproszczeniu, dzięki arbitrażowi strony mogą zrezygnować z sądowego wymiaru sprawiedliwości i powierzyć rozstrzygnięcie sporu wskazanym osobom. Sądy arbitrażowe, zarówno stałe, jak i powołane do rozwiązania określonego sporu, stanowią istotny element społeczeństwa obywatelskiego. Ich działalność musi być oparta na zaufaniu do osób, które pełnią funkcję arbitra, a także do instytucji administrującej postępowaniem. Niezbędna jest transparentność procedur i renoma takich instytucji. Sąd arbitrażowy to nie jest biznes, dlatego zwykle jest afiliowany przy instytucji niezorientowanej na zysk. I tylko wtedy może zyskać niezbędne zaufanie społeczne i liczyć na sukces. Efektywność i szybkość postępowania są oczywiście ważne, ale nie są to wartości nadrzędne. Ważniejsze są rzetelność postępowania i sprawiedliwe rozstrzygnięcie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA