fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Zamówienia publiczne: etat w końcu ważniejszy niż cena

123RF
Od nowego roku zamówienia będą bardziej humanitarne, ale ich ceny wzrosną nawet o 30 proc.

Od 1 stycznia wchodzą w życie zmiany w ustawie – Prawo zamówień publicznych. Jedną z ważniejszych jest obowiązek wykonawców, aby osoby zaangażowane w realizację zamówienia były zatrudnione na podstawie umowy o pracę.

Dobre, ale drogie

Tak trzeba będzie zatrudniać osoby wykonujące czynności, które ze swojej istoty polegają na świadczeniu pracy w rozumieniu kodeksu pracy. To dobra nowina dla wielu pracowników, na których dotychczas oszczędzano, chcąc uzyskać najniższą cenę oferty, m.in. dla ochrony i serwisu sprzątającego. Zamawiający będzie musiał przewidzieć pensje dla pracowników w specyfikacji warunków zamówienia. Do tej pory było to jego uprawnienie, nie obowiązek.

Eksperci jednoznacznie określają tę zmianę jako bardzo dobrą.

– Zamówienia zostaną urealnione, wykonawcy nie będą mogli oszczędzać na pracownikach, tak jak dotychczas –mówi Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan. Twierdzi, że zamawiający nie wymagali od wykonawców zatrudnienia pracowników na etat. – Z fakultatywnych zapisów korzystało ok. 6 proc. zamawiających, zaniżając tym stawki i standardy na rynku pracy – mówi.

Zmiany z pewnością odbiją się jednak na wysokości kosztów zamówień publicznych.

– Szczególnie tam, gdzie głównym elementem zamówienia jest ludzka praca, czyli przy zamówieniach na usługi, ceny mogą wzrosnąć o ok. 30 proc. – przewiduje Kowalski.

Bezzębna ustawa?

Istnieją jednak obawy, że ustawa nie przewiduje wystarczających narzędzi weryfikacji, czy wykonawca wypełnia swoje obowiązki.

– Zamawiający nie ma możliwości sprawdzenia, czy pracownicy są zatrudnieni przez cały czas wykonywania zamówienia – mówi Łukasz Bernatowicz, ekspert ds. zamówień publicznych z Business Center Club.

Na taką weryfikację nie zgadza się generalny inspektor ochrony danych osobowych. Uważa, że danych pracowników nie można ujawniać przy ewentualnych kontrolach. Rozwiązaniem może być propozycja Państwowej Inspekcji Pracy, która na wniosek zamawiającego będzie mogła prowadzić kontrolę, ujawniając wyłącznie jej pozytywny bądź negatywny wynik, bez podawania danych konkretnych pracowników.

Przymusowa waloryzacja

A co z zamówieniami już realizowanymi? Ustawa przewiduje waloryzację zawartych już umów o kwotę, w którą wliczają się koszty pracowników. Przy czym pozwala zamawiającym rozwiązać umowy w razie braku kompromisu.

– Negocjacje musiały się skończyć do grudnia, większość zamawiających zdecydowała się na waloryzację mimo wzrostu kosztów o ok. jednej trzeciej – mówi Marek Kowalski.

Opinia dla „Rz"

Tomasz Michalczyk,  radca prawny, Domański, Zakrzewski, Palinka

Obowiązek zatrudnienia przez wykonawców osób realizujących zamówienie wynika z tego, że ustawodawca chce promować tę formę zatrudnienia. To dobra zmiana. Dotychczas zamawiający kierowali się przeważnie kryterium najniższej ceny, zaniżając standardy i płacę. Wykonawcom nie opłacało się zatrudniać na etat, gdyż nie byliby konkurencyjni cenowo i w konsekwencji nie wygraliby przetargu. Teraz zamawiający będą musieli przewidzieć w budżecie przynajmniej pensję minimalną dla każdego pracownika realizującego usługę czy robotę budowlaną, tj. 2000 zł brutto. Problemem może być jednak brak skutecznych narzędzi weryfikacji, czy wykonawca spełnia swój obowiązek, oraz brak sankcji przy ewentualnych naruszeniach.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA