fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Sąd Najwyższy: Kto się spóźnia z płatnością, płaci 40 euro odszkodowania

123RF
Sama zwłoka w uregulowaniu faktury, choćby o kilka dni, uprawnia do żądania 40 euro od odbiorcy towaru czy usługi.

Roszczenie to przysługuje wierzycielowi bez konieczności wykazywania, że poniósł jakieś koszty na odzyskiwanie należności. I powstaje po upływie terminu ustalonego w umowie. Tak uznał w piątek Sąd Najwyższy.

Bacik na kontrahenta

Taką formę swego rodzaju odszkodowania dodano dwa lata temu w art. 10 ustawy z 8 marca 2013 r. o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, implementując unijną dyrektywy (2011/7/UE) w sprawie zwalczania opóźnień w płatnościach. Zgodnie z tym przepisem wierzycielowi: dostawy towaru czy usługi, należny się ryczałtowa rekompensata, odpowiadająca równowartości 40 euro, za koszty odzyskiwania należności, już od chwili nabycia uprawnienia do odsetek, czyli od przekroczenia dnia, w którym zapłata zgodnie z umową (czasem ustawą) miała być dokonana. Gdyby koszty dochodzenia należności: pisma wezwania, obsługa prawna itd., okazały się wyższe, wierzycielowi przysługuje zwrot tych kosztów w pełnej wysokości, tyle że pomniejszonych o te 40 euro.

Nowe narzędzie, które można stosować do umów z wyłącznym udziałem przedsiębiorców lub wykonujących wolne zawody, jak wskazują sędziowie, bardzo się przyjęło.Może ze względu na jego prostotę.

Skorzystało z niego także jedno z nadleśnictw, domagając się 1 tys. zł, tj. równowartości ryczałtu od każdej z siedmiu faktur za kilkudniowe opóźnienie w uregulowaniu faktur za dostawę drewna.Każda faktura dotyczyła przywiezionej ciężarówki drewna.

Należy się nawet bez szkody

Rozpatrując tę sprawę rzeszowski Sąd Okręgowy zapytał Sąd Najwyższy, czy dostawca towaru (usługi) ma prawo do tego ryczałtu, mimo że nie poniósł żadnych kosztów odzyskania należności, czy też może powinien je wykazać.

Pełnomocnik pozwanej spółki adwokat Wojciech Wróbel wskazywał przed Sądem Najwyższym, że celem dyrektywy jest ochrona zdrowych relacji handlowych, a rygorystyczne stosowanie ryczałtu je nadweręża, gdyż, jak w tym wypadku, oznacza podwójną zapłatę za opóźnienie: odsetki i ryczałt.

Z kolei Małgorzata Sieńko, starszy radca Prokuratorii Generalnej, mówiła, że 40 euro to rekompensata, a nie odszkodowanie i jej celem jest zapewnienie terminowości zapłaty, a gdyby dostawcy mieli wykazywać szkodę, to straciłaby znaczenie.

Sąd Najwyższy przychylił się do tego stanowiska. W krótkim uzasadnieniu uchwały sędzia SN Józef Frąckowiak wskazał, że w szczególnych sytuacjach sąd może zakwalifikować ryczałt jako nadużycie prawa i odmówić jego zasądzenia na podstawie art. 5 kodeksu cywilnego.

Podobne stanowisko w tej ostatniej kwestii zajmuje prof. Michał Romanowski z Uniwersytetu Warszawski, kancelaria Romanowski i Wspólnicy:

– Nie jestem entuzjastą ryczałtu 40 euro, ponieważ tego rodzaju protezami prawnymi trudno wymusić terminowość w regulowaniu należności.Przeciwnie, mogą być wykorzystywane do nadużyć. W tych sytuacjach sąd może i powinien np. miarkować ryczałt.

Sygn. akt III CZP 94/15

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA