fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Nowe prawo zamówień publicznych: mało czasu na wdrożenie unijnych dyrektyw

123RF
Polska ma czas do kwietnia 2016 r. na implementację unijnych dyrektyw. Aby zdążyć, rząd PiS rozpoczął prace nad projektem PO.

W programie wtorkowego posiedzenia rządu miał się znaleźć projekt nowej ustawy - Prawo zamówień publicznych. W poniedziałek wieczorem spadł z porządku. Dlaczego?

– Zdecydowano, że powinien najpierw trafić do Komitetu Stałego Rady Ministrów, który być może zajmie się nim już w najbliższy czwartek – mówi osoba z otoczenia Kancelarii Premiera. – Wymaga wielu zmian, w rządzie nie ma często miejsca na tak szczegółowe dyskusje – dodaje.

Niejasny język

Projekt został przygotowany jeszcze przez rząd PO – przyjął go na jednym z ostatnich posiedzeń. W PiS pojawiła się koncepcja przyjęcia mniejszej nowelizacji, która uwzględniałaby jedynie przepisy, które trzeba implementować do kwietnia. Ostatecznie jednak zaczęto się przyglądać projektowi PO.

– Jest mało czasu – zwraca uwagę Maks Kraczkowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Gospodarki i Rozwoju. – Jestem przekonany, że rząd wkrótce przedstawi projekt wraz z propozycją koniecznych korekt. Kwestia dobrej ustawy regulującej system zamówień publicznych jest ważny m.in. w związku z projektami infrastrukturalnymi, które chcemy realizować – dodaje poseł Kraczkowski.

A nieimplementowanie dyrektyw zdaniem części ekspertów mogłoby m.in. pozbawić unijnych środków. Mogłoby się bowiem okazać, że byłyby wydawane niezgodnie z unijnymi normami. Projekt, nad którym pracuje rząd, budzi jednak wiele kontrowersji.

– Do pierwotnej wersji w trakcie konsultacji zgłoszono ok. 700 poprawek, nowsza jest nieco lepsza – mówi Janusz Niedziela, radca prawny zajmujący się zamówieniami publicznymi. – Obecny rząd jest w dramatycznej sytuacji: konieczności wprowadzenia nowej ustawy pzp do kwietnia. Nie ma już chyba czasu na pisanie nowej ustawy. Projekt w obecnym kształcie będzie można poprawiać w trakcie prac sejmowych – dodaje. I podkreśla, że jedną z jego wad jest niejasny język. – Vacatio legis będzie musiało być krótkie, co spowoduje, że będzie także mało czasu na edukację. A przecież ustawę musi zrozumieć mnóstwo osób – tych, którzy stosują ją zarówno po stronie zamawiających, jak i wykonawców – mówi mecenas Niedziela.

O odrzucenie projektu w obecnym kształcie apeluje Konfederacja Lewiatan.

– Zdajemy sobie sprawę, że implementacja dyrektywy jest niezbędna. Uznajemy jednak, że przedstawiony projekt nie spełnia podstawowych wymagań i powinien zostać przez rząd odrzucony – wskazuje Jakub Wojnarowski, zastępca dyrektora generalnego Konfederacji Lewiatan.

W trakcie prac legislacyjnych duże wątpliwości budziła min. kwestia zamówień in-house. To procedura, która pozwala na udzielanie zamówień pomiędzy jednostkami sektora publicznego bez stosowania reżimów ustawowych. Ministerstwo Gospodarki zwracało jednak uwagę, że dyrektywy mówią o tym, jak najszerzej można uregulować takie zwolnienie. Proponowało, by ograniczyć zwolnienie do tych sytuacji, gdy rynek nie oferuje odpowiednich usług czy robót. UZP miał jednak odmienne stanowisko.

Wątpliwości budziły także uregulowania dotyczące zasady jawności. Jak zwracali uwagę m.in. minister gospodarki i organizacje społeczne, postępowanie ma być co do zasady niejawne, a informacje będą udostępniane wtedy, gdy przepis szczególny będzie tak stanowił. Dziś jawność jest szersza.

Będzie prezes

Jest też pozytywna informacja. Nowy rząd ogłosił nabór na prezesa UZP. Kandydaci mogą się zgłaszać do 14 grudnia br. Na tym stanowisku był vacat od dwóch lat. Rok temu rozstrzygnięto konkurs, jednak osoba, którą wskazał zespół, nie została powołana na stanowisko. Dzisiaj obowiązki prezesa pełni jego zastępca. Eksperci wskazują, że brak prezesa osłabia tę instytucję i utrudnia sprawne procedowanie nad projektem.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, k.borowska@rp.pl

Mniej biurokracji, więcej innowacji

- zakaz żądania od wykonawców dokumentów, jeśli są one w posiadaniu zamawiającego lub ma on do nich dostęp,

- wymóg składania pełnej dokumentacji wyłącznie od zwycięzcy przetargu (dziś muszą je składać wszyscy uczestnicy postępowania),

- wprowadzenie jednolitego europejskiego dokumentu zamówienia,

- nacisk na wybór ofert najkorzystniejszych ekonomicznie, czyli uwzględniających końcowy koszt użytkowania produktu, a nie tylko samą cenę,

- uregulowanie kwestii tzw. zamówień in-house, czyli możliwość zlecania zamówień jednostce kontrolowanej przez zamawiającego bez konieczności ogłaszania przetargów,

- wprowadzenie nowej procedury – partnerstwo innowacyjne, która ma ułatwić zakup innowacyjnych rozwiązań i produktów,

- pełna elektronizacja zamówień do 2018 r.

Powiedzieli dla „Rzeczpospolitej"

Tomasz Zalewski | radca prawny, partner Wierzbowski Eversheds

Projekt przyjęty jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej nie jest idealny. W tej chwili jednak nie ma innego, a czasu na implementację unijnych dyrektyw nie mamy dużo. Dlatego moim zdaniem dobrym pomysłem jest praca na bazie tego już opracowanego projektu, choć oczywiście wymaga on pewnych poprawek. Jestem zwolennikiem gruntownego przebudowania obecnej ustawy. Dotychczasowy tekst prawa zamówień publicznych zagmatwały liczne nowelizacje. Staje się coraz mniej zrozumiały dla odbiorców, m.in. przedsiębiorców. To utrudnia wejście na rynek nowych graczy, niemających praktycznego doświadczenia w stosowaniu tych niejasnych przepisów. Dobrze byłoby także, gdyby systematyka i przepisy pzp były zbliżone do norm europejskich. A przyjęty przez poprzedni rząd projekt spełnia te warunki.

Tomasz Czajkowski | były prezes Urzędu Zamówień Publicznych

Projekt przyjęty przez poprzednią Radę Ministrów jest dotknięty zbyt wieloma wadami, by kierować go do dalszych prac. Być może obecny rząd zamierza go poprawić, zanim skieruje do Sejmu. Niewykluczone, że takie zmiany mogą poprawić jakość takiego dokumentu. Moim zdaniem jednak do kwietnia nie ma czasu na wypracowanie naprawdę dobrej ustawy. Nad poprzednim pzp pracowaliśmy dwa lata. Dlatego jestem zwolennikiem innego rozwiązania. Moim zdaniem o wiele lepiej byłoby dla całego systemu zamówień publicznych, gdyby teraz została przyjęta nowelizacja zawierająca tylko te przepisy, które musimy wprowadzić, by implementować dyrektywy unijne. Tylko część norm państwa członkowskie są zobligowane implementować, niektóre są fakultatywne. Nowe prawo zamówień publicznych powinno natomiast być opracowane po poważnych konsultacjach z szerokim gronem ekspertów i uczestników procesów zamówieniowych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA