fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Zaniżanie cen ubezpieczeń zagraża płynności finansowej

123RF
Komisja Nadzoru Finansowego sprawdza, jak towarzystwa dostosowują składki do faktycznie ponoszonego ryzyka. Ma to bowiem niebagatelne znaczenie dla wypłacalności zakładów ubezpieczeń. To jeden z powodów wzrostu cen polic OC pojazdów.

Każdy użytkownik pojazdów mechanicznych odczuł w ostatnich latach wzrost cen obowiązkowego ubezpieczenia komunikacyjnego. Zainteresowanie tematem jest tym większe, że OC posiadaczy pojazdów mechanicznych może dotyczyć ponad 2/3 obywateli naszego kraju. Co ważniejsze, z raportów Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że w strukturze pozostałych ubezpieczeń osobowych i majątkowych bezpośrednich na koniec I półrocza 2017 r. dominowały ubezpieczenia komunikacyjne (grupa 3 i 10), stanowiące łącznie 62 proc. składki przypisanej brutto działu II (ubezpieczenia majątkowe) z działalności bezpośredniej, przy czym udział ubezpieczeń OC posiadaczy pojazdów mechanicznych wyniósł ponad 40 proc.

Przyczyn wzrostu cen można upatrywać co najmniej kilka. Są to zarówno czynniki regulacyjne, jak na przykład zalecenia KNF, jak i czynniki wynikające z „zaniedbań" zakładów ubezpieczeniowych – brak wzrostu cen składek wobec rosnącej liczby wypłat odszkodowań komunikacyjnych. Nie istnieje jeden główny powód. Obecna sytuacja związana z ubezpieczeniami z grupy 10 jest wynikiem koncentracji kilku czynników jednocześnie, które w połączeniu dały wynik w tak gwałtownym wzroście cen na rynku ubezpieczeń majątkowych.

OC pojazdów jest obowiązkowe

Ubezpieczenie OC jest najpowszechniejszym ubezpieczeniem w Polsce, bowiem każdy właściciel pojazdu mechanicznego (a więc samochodu, motoru, ciągnika rolniczego, a nawet przyczepy) ma obowiązek zawrzeć umowę ubezpieczenia OC. Porównując strukturę rynku ubezpieczeń bezpośrednich działu II po I półroczu 2017 r. z analogicznym okresem 2016 r. należy wskazać, że największy wzrost udziału, o 6,16 pkt proc. wystąpił w grupie 10 (OC komunikacyjne). Jest to ubezpieczenie o szczególnym znaczeniu, chroniące przede wszystkim osoby, które mogą zostać poszkodowane wskutek wypadku spowodowanego przez taki pojazd. Zawarcie umowy ubezpieczenia OC ma taki skutek dla poszkodowanego, że może on być pewny, że zostanie dokonana rekompensata poniesionych przez niego szkód.

Dla KNF ważna jest rentowność

Istotny wpływ na rekalkulację obecnych składek na ubezpieczenia komunikacyjne OC miał regulator. Zgodnie z art. 8 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych wysokość składki za ubezpieczenie ustala zakład ubezpieczeń, przy czym stosownie do art. 33 ustawy z 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej wysokość składek ubezpieczeniowych ustalana jest po dokonaniu oceny ryzyka ubezpieczeniowego, i powinna zapewnić co najmniej wykonanie wszystkich zobowiązań z umów ubezpieczenia i pokrycie kosztów wykonywania działalności ubezpieczeniowej zakładu ubezpieczeń. W ocenie KNF szczególnego znaczenia nabiera zapewnienie przewidywalności i transparentności wypłacanych odszkodowań i ich wysokości. Zakład ubezpieczeń, ustalając składkę, musi ocenić w jakiej wysokości zobowiązany będzie w przyszłości wypłacić odszkodowania i świadczenia. Wzrost składek jest wynikiem m.in. apelu przewodniczącego KNF, który w liście otwartym zaapelował do ubezpieczycieli o podniesienie składek ubezpieczeń komunikacyjnych i zakończenie tzw. wojny cenowej. Istniała obawa, że zaniżanie cen może negatywnie wpłynąć na płynność działalności zakładów ubezpieczeń oraz realizację zobowiązań z zawartych umów ubezpieczenia. Nadzór zapowiedział, że będzie kontrolował, w jaki sposób polskie towarzystwa ubezpieczeń dostosowują składki ubezpieczeniowe do faktycznie ponoszonego ryzyka. Należy przy tym wspomnieć, że nadzór rozpoczął kontrole w zakładach ubezpieczeniowych związane z wypłacalnością i kondycją finansową na podstawie założeń Solvency II. Osoby kontrolujące przykładają dużą wagę właśnie do rentowności ubezpieczeń z grupy 10 oraz kompletności ujęcia rezerw techniczno-ubezpieczeniowych z tego tytułu. W samym roku 2016 zarządy zakładów ubezpieczeniowych często nawet czterokrotnie podwyższały stawki za ubezpieczenie OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. Obawy KNF wzbudził również fakt, że ubezpieczenia komunikacyjne stanowią znaczną część portfela ubezpieczycieli, co przy pogarszającej się rentowności może w znaczący sposób wpłynąć na płynność działalności zakładów ubezpieczeń oraz ich „zdolność do realizacji zobowiązań z zawartych umów ubezpieczenia". W tej chwili obserwujemy znaczną poprawę w rentowności w ramach grupy 10 i niektórzy już wieszczą powrót wspomnianej wojny cenowej.

Obraz strat był zniekształcony

Drugim powodem wzrostu cen jest przede wszystkim wspomniana już nierentowność segmentu ubezpieczeń OC pojazdów mechanicznych. Od lat zakłady ubezpieczeń traciły setki milionów złotych na tym ubezpieczeniu. Straty te często były kompensowane ubezpieczeniami grupy 3 (casco), które były sprzedawane w pakiecie i nieco zaciemniały obraz strat, które zakłady ubezpieczeniowe ponosiły na ubezpieczeniach OC. Ubezpieczenie OC pojazdów mechanicznych nie różni się między sobą zakresem, ponieważ jest regulowane ustawowo, w związku z tym zakłady ubezpieczeniowe muszą rywalizować na polu cenowym, przez co składki nie mają wiele wspólnego z faktycznym ryzykiem ponoszonym przez zakłady. Straty na najbardziej popularnych ubezpieczeniach bardzo trudno zrekompensować zyskami ze sprzedaży innych produktów, szczególnie tym firmom, dla których polisy samochodowe są podstawą działalności. Przez wiele lat działające w Polsce firmy ubezpieczeniowe prowadziły między sobą wojnę cenową, starając się przyciągnąć jak najwięcej nowych klientów atrakcyjnymi cenami OC. To spowodowało, że segment OC stał się nierentowny. Podwyżki cen OC musiały w końcu nastąpić, ponieważ dalsze utrzymywanie niskich stawek jest bardzo niekorzystne dla ubezpieczycieli – szczególnie, że nie mogą oni oszczędzać na wypłacanych odszkodowaniach. W Polsce składki OC są jednymi z niższych w Europie.

Wypłata nieadekwatna do szkód

Dalsza analiza ponoszonych przez zakłady ubezpieczeniowe strat w zakresie ubezpieczeń z grupy 10 prowadzi do wniosku, że są one wynikiem rosnących kwot świadczeń za szkody osobowe. Z danych KNF wynika, że w I półroczu 2017 r. w dziale II odszkodowania i świadczenia wypłacone brutto wyniosły 9,35 mld zł i w porównaniu z I półroczem 2016 r. ich wartość wzrosła o ponad 3 proc., czyli o 0,29 mld zł. W poszczególnych grupach ubezpieczeń wzrost wartości odszkodowań i świadczeń wypłaconych brutto spowodowany był przede wszystkim większymi wypłatami w grupach:

10 (OC komunikacyjne) – o 0,46 mld zł, tj. o 12 proc., z poziomu 3,86 mld zł do poziomu 4,32 mld zł, 3 (autocasco) – o 0,15 mld zł, tj. o 7 proc. z poziomu 2,07 mld zł do 2,22 mld zł.

Liczby te mogą świadczyć o „hojności" zakładów ubezpieczeniowych. Nic bardziej mylnego. Ubezpieczyciele, oferując niską składkę za OC, musieli szukać oszczędności. W efekcie, wypłacane odszkodowania bardzo często nie były adekwatne do poniesionych szkód. Szczególnie dotyczyło to zadośćuczynień za szkody osobowe – nie można ich precyzyjnie i obiektywnie wyliczyć, a zatem ubezpieczyciel może przyznać mniej, niż poszkodowany podaje w roszczeniu. Był to niewątpliwie sposób zakładów ubezpieczeń na zmniejszenie strat w i tak już nierentownym segmencie OC. W związku z tym poszkodowani coraz częściej i chętniej zaczęli korzystać z usług kancelarii odszkodowawczych, a także polskiego wymiaru sprawiedliwości – kierując sprawy na drogę sądową. Orzecznictwo sądowe oraz działalność kancelarii prawnych specjalizujących się w odszkodowaniach przyczyniły się do znacznego wzrostu wypłacanych świadczeń z tytułu zdarzeń komunikacyjnych. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby nie zmiany w kodeksie cywilnym. Od kilku lat obserwujemy wyraźny wzrost wysokości odszkodowań, które zakłady ubezpieczeniowe muszą wypłacać. Powodem nie jest rosnąca liczba wypadków. Rosną jedynie sumy, które trzeba wypłacać. Coraz częściej się zdarza, że odszkodowania trzeba też wypłacać za sprawy sprzed kilkunastu lat, nawet z lat 90. XX wieku. To konsekwencja wyroku Sądu Najwyższego.

Wytyczne nadzorcy zwiększają koszty

Wróćmy jednak na chwilę do działań Komisji Nadzoru Finansowego. W marcu 2015 roku zaczęły obowiązywać wytyczne Komisji Nadzoru Finansowego, które zwiększyły koszty operacyjne ubezpieczycieli związane z likwidacją szkód oraz wypłatą odszkodowań. Chodzi m.in. o zwrot kosztów pojazdów zastępczych z ubezpieczenia OC sprawcy, czy też ujednolicenie standardów kalkulacji w szkodach całkowitych i częściowych. Takie działania były wynikiem zaobserwowanej przez KNF niepewności co do wysokości przyszłych odszkodowań i świadczeń. Wskazać należy również na aktywne działania organu nadzoru, mające na celu standaryzację procesu likwidacji szkód oraz wypłat odszkodowań ze szkód majątkowych z tytułu ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, a także wychodzące naprzeciw potrzebie zapewnienia przewidywalności w procesie ustalania i wypłaty zadośćuczynień z tytułu szkód niemajątkowych, ze względu na brak w obowiązujących przepisach prawa kryteriów, jakimi należy kierować się przy określaniu wysokości zadośćuczynienia. Z tak stanowczej reakcji nadzoru mogą cieszyć się poszkodowani, ponieważ KNF nakazuje ubezpieczycielom np. wypłacanie odszkodowań bez potrącania amortyzacji części czy zwracanie kosztów samochodu zastępczego niezależnie od tego, czy poszkodowany mógł jeździć komunikacją miejską. Jednak dla samych ubezpieczycieli obowiązek stosowania się do wytycznych oznacza większe koszty. Te koszty zostają automatycznie przełożone na wszystkich posiadaczy pojazdów w postaci wyższych stawek OC.

Podatek zrobił swoje

Kolejnym czynnikiem, który implikował wzrost cen składek, jest osławiony już podatek bankowy. W myśl ustawy o podatku od niektórych instytucji finansowych, każdy wymieniony w niej podmiot jest zobligowany do przekazania państwu 0,0366 proc. podstawy opodatkowania miesięcznie. Mimo że jego wysokość jest jednakowa dla wszystkich podmiotów, to inna będzie kwota aktywów, powyżej której należy go odprowadzić. Dla zakładów ubezpieczeniowych jest to nadwyżka aktywów powyżej 2 mld złotych. Dla ubezpieczycieli oznacza to kolejne koszty, które ostatecznie odczują zapewne klienci. Ponieważ dużą część portfeli w większości zakładów ubezpieczeniowych stanowią ubezpieczenia komunikacyjne, to można spodziewać się, że podatek bankowy może odbić się głównie na kierowcach poprzez podwyższenie składek ubezpieczeniowych.

ZDANIEM AUTORA

Tomasz Diering - menedżer w Dziale Rewizji Finansowej BDO, biuro w Poznaniu

Sektor ubezpieczeń OC pojazdów musi zostać oczyszczony

Jak wynika z analizy w artykule, wzrost wartości składek nie jest wynikiem jedynie chęci wzbogacenia się przez zakłady ubezpieczeń. Miało na to wpływ wiele zdarzeń, które mają prowadzić do oczyszczenia sektora z niebezpiecznie nierentownych ubezpieczeń komunikacyjnych grupy 10. Należy pamiętać, że przewidywalność podstaw i wysokości wypłat dokonywanych przez zakłady ubezpieczeń ma istotne znaczenie dla zakładów, które znając zasady ustalania świadczeń są w stanie na podstawie posiadanych statystyk rzetelnie wycenić składki. Dla poszkodowanych w wypadkach standaryzacja oznacza możliwość szybkiego otrzymania wypłaty, bez oczekiwania na wyrok sądu i konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA