fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Sprzedaż przez internet: jak uniknąć kłopotów z fiskusem

Adobe Stock
Pozbywający się używanych rzeczy uniknie podatku, jeśli minęło pół roku od ich zakupu. Skarbówka zainteresuje się jednak tymi, którzy z handlu robią biznes.

Coraz większą popularnością cieszą się nie tylko zakupy, ale również sprzedaż przez internet niepotrzebnych rzeczy. Ubrania, sprzęt elektroniczny, meble, a nawet samochody – wszystkie te przedmioty mogą znaleźć nabywców w sieci. Sprzedający powinien jednak uważać, by nie narazić się na problemy z urzędem skarbowym.

W rozliczeniu z fiskusem obowiązuje prosta zasada: podatku nie ma po pół roku od nabycia. Mówi o tym art. 10 ust. 1 pkt 8 ustawy o PIT. Sprzedający płaci daninę wtedy, gdy się pośpieszy i sprzeda rzecz przed upływem sześciu miesięcy od jej zakupu. Termin ten liczy się od końca miesiąca, w którym nastąpiło nabycie. Dochodem jest różnica między przychodem uzyskanym ze sprzedaży a kosztem zakupu. Reguły te odnoszą się zarówno do handlu tradycyjnego, jak i sprzedaży za pośrednictwem portali internetowych.

Przykład: Pan Adam sprzedał w listopadzie 2017 r. rower, który kupił w lutym tego samego roku. Termin uprawniający do zbycia bez podatku upłynął z końcem sierpnia. Nie zapłaci więc PIT.

Wyprzedaż garażowa

Przepisy wyraźnie zastrzegają jednak, że te zasady dotyczą tylko sprzedaży poza działalnością gospodarczą. Co to oznacza w praktyce? Problemów z fiskusem nie powinna mieć osoba, która wyprzedaje niepotrzebne rzeczy z majątku osobistego. Skarbówka nie powinna uznać jej za przedsiębiorcę, jeśli nie robi tego na dużą skalę, nie reklamuje się i nie szuka klientów.

Potwierdzają to interpretacje podatkowe. W jednej z nich (IBPBII/1/415-959/13/ASz) fiskus uznał, że kobieta pozbywająca się szeregu niepotrzebnych przedmiotów uniknie PIT, jeśli spełni warunki określone w ustawie. Podatniczka pytała o tzw. wyprzedaż garażową, którą zorganizuje w domu lub w umówionym miejscu na osiedlu. Chce się pozbyć używanych zabawek, niezniszczonego sprzętu AGD i odzieży oraz nietrafionych prezentów. Nie zamierza wypisywać rachunków ani rejestrować sprzedaży na kasie fiskalnej. Taką akcję chce organizować dwa–trzy razy w roku. Będzie informować o niej sąsiadów w ulotkach i ogłoszeniach na osiedlowej tablicy. Wystąpiła o interpretację, by się upewnić, że fiskus nie uzna tego za profesjonalną działalność.

Skarbówka zgodziła się, że prowadzona akcja będzie mieć charakter incydentalny, więc nie podlega regułom działalności gospodarczej. Uzyskany dochód będzie wolny od PIT, jeśli kobieta sprzedaje rzeczy stare, które posiadała ponad pół roku. Bez podatku może też zbyć przedmioty używane krócej niż pół roku, jeśli sprzeda je ze stratą, czyli uzyska mniej, niż sama wcześniej zapłaciła.

Nie zawsze uwierzą

W innej interpretacji (ITPB1/4511-1288/15/AK) skarbówka odpowiedziała na pytanie mężczyzny, który chce sprzedać przez internet kolekcję znaczków gromadzonych przez 45 lat. Zaznaczył, że nie zbierał ich w celach handlowych; było to jego hobby. Musi je jednak zbyć, ponieważ znalazł się w trudnej sytuacji.

Fiskus zgodził się, że mężczyzna uniknie podatku. Zaznaczył jednak, że interpretacja nie będzie go chronić, jeśli w trakcie ewentualnej kontroli organ podatkowy stwierdzi, że stan faktyczny różni się od opisu podanego we wniosku o jej wydanie. Kontrolerzy mogą sprawdzić m.in. zamiar nabywania znaczków, częstotliwość transakcji oraz rozmiar i profesjonalizm podejmowanych czynności.

Spór ze skarbówką ryzykują natomiast te osoby, które z handlu przez internet uczyniły stałe źródło dochodów. Sądy stają zwykle po stronie fiskusa, czego przykładem jest najnowszy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim (I SA/Go 230/17).

Na dużą skalę

Sprawa dotyczyła mężczyzny, któremu fiskus nakazał zapłacić blisko 200 tys. zł podatku z tytułu niezgłoszonej do urzędu działalności gospodarczej w zakresie handlu. Urzędnicy stwierdzili w trakcie kontroli podatkowej, że mężczyzna prowadził taką działalność w latach 2011–2012. Chodziło o sprzedaż odzieży i obuwia za pośrednictwem portalu aukcyjnego. Analiza jego kont bankowych wskazuje, że otrzymał w tym czasie ok. 9 tys. wpłat od różnych osób. Kwoty się powtarzały i wynosiły zwykle 200–400 zł.

Mężczyzna zaskarżył decyzję fiskusa do WSA, jednak sąd oddalił skargę. Orzekł, że wnioski organów podatkowych były prawidłowe. Zgodnie z wyrokiem liczba dokonywanych transakcji świadczy o tym, że działalność skarżącego miała charakter powtarzalny, zorganizowany i ciągły. A to oznacza, że spełnia definicję działalności gospodarczej. ©?

Co mówią przepisy

Nie każdemu grozi spór

Działalnością gospodarczą jest działalność:

- wytwórcza, budowlana, handlowa lub usługowa;

- prowadzona w celu osiągnięcia dochodu

(Uwaga! Brak zarobków nie oznacza, że czynności podejmowane przez przedsiębiorcę nie są działalnością gospodarczą, liczy się sam zamiar osiągnięcia zysku);

- wykonywana w sposób ciągły, czyli nieincydentalny i niejednostkowy. Jednak istotny jest zamiar powtarzalności określonych czynności, np. powtarzalna sprzedaż przedmiotów;

- powtarzalna, co oznacza cały szereg wielokrotnie powtarzanych czynności podejmowanych w konkretnym celu;

- prowadzona w sposób zorganizowany, co oznacza, iż podejmowane działania są podporządkowane regułom handlu i mają na celu uczestnictwo w obrocie gospodarczym.

Na podstawie art. 5a pkt 6 ustawy o PIT

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA