fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Nie tylko hotele znowu stracą na małym lockdownie

noclegi
Adobe Stock
Straty liczą mazurskie, górskie i nadmorskie pensjonaty oraz prywatne kwatery. Czy mają szansę na odszkodowanie?

W środę 4 listopada premier ogłosił: za kilka dni zamykamy hotele. Właściciele pensjonatów i prywatnych kwater liczyli, że, wobec słów premiera, ich lockdown nie dosięgnie. Na próżno. W rozporządzeniu, które ukazało się w piątek po południu, wyszło na jaw, że zamkną się wszelkie usługi turystyczne (na razie) do 29 listopada. Górale szykowaliby się do wzmożonego sezonu. Nic z tego. Jak weryfikować klientów hoteli? Co oznacza wyjazd służbowy? I kto ma zaświadczyć, że klient jest „w pracy"? Prawnicy potwierdzają: hotele w miastach mają szansę się utrzymać, te wypoczynkowe już nie. Czy mogą liczyć na coś więcej?

W rozporządzeniu z 6 listopada mowa o prowadzeniu usług hotelarskich. Spójrzmy do definicji usług z art. 3 pkt 8 ustawy o usługach hotelarskich. Tak rozumiane usługi mogą być świadczone w tzw. obiektach hotelarskich, m.in. hotelach, motelach, pensjonatach czy prywatnych kwaterach. – Ograniczenia dotyczą wszystkich obiektów – mówi „Rz" Piotr Cybula, radca prawny.

Co to oznacza dla turystyki? – pytamy Ireneusza Węgłowskiego, prezesa Zarządu Izby Gospodarczej Hotelarstwa Polskiego.

– W tradycyjnie dobrym dla hoteli okresie jesiennym nie funkcjonuje rynek spotkań biznesowych, a firmy ograniczyły do minimum delegacje. Brakuje też gości z zagranicy. Liczba gości w delegacji będzie marginalna. Najbliższe tygodnie, a może miesiące, przyniosą dalszy spadek popytu i ryzyko zamknięcia obiektów, bo wielu przedsiębiorcom nie będzie opłacało się utrzymywanie otwartych hoteli bez gości i przychodów pozwalających na pokrycie kosztów – mówi „Rz" prezes Węgłowski.

Czy jest szansa na zwrot? Anna Zarzycka, radca prawny z Kancelarii Jedliński, Bierecki i Wspólnicy, mówi „Rz", że hotele usytuowane w miastach, z uwagi na możliwość przyjmowania gości w podróży służbowej, znajdą się w lepszej sytuacji niż obiekty znajdujące się za miastem. – Wydaje się, że pokrzywdzone hotele będą mogły ubiegać się o odszkodowanie od Skarbu Państwa. Nie dlatego, że ich sytuacja będzie gorsza niż hoteli przyjmujących gości w delegacji, lecz na zasadach ogólnych. Zamknięcie danego sektora usług, np. hoteli i pensjonatów, może potencjalnie stanowić podstawę do żądania naprawienia szkody. Przepis art. 4171 § 1 k.c. będzie mógł stanowić podstawę odpowiedzialności Skarbu Państwa, jeżeli w przyszłości Trybunał Konstytucyjny orzeknie, że tzw. ustawa covidowa bądź inny akt ograniczający prowadzenie konkretnych rodzajów działalności gospodarczej (np. hotelarskiej czy gastronomicznej) jest niezgodny z konstytucją – mówi radca.

– Zgodnie z zasadą równego traktowania przedsiębiorcy podobni powinni w czasie epidemii podlegać jednakowym ograniczeniom działalności gospodarczej – zauważa mecenas Zarzycka. A nie wiadomo, jakie kryterium było podstawą różnicowania przedsiębiorców z tej i innych branż. – Z pewnością nie wynikało to z różnego stopnia ryzyka zakażenia wirusem w hotelach i sklepach. Ryzyko zakażenia w dwuosobowym pokoju w hotelu jest niewspółmiernie mniejsze niż w sklepie, gdzie w tym samym czasie przebywają dziesiątki czy setki. Z uwagi na wprowadzenie niezasadnych ograniczeń swobody prowadzenia działalności gospodarczej wydaje się, iż sąd może uznać roszczenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA