fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Sukcesja przedsiębiorstwa w pytaniach i odpowiedziach

123RF
Czytelnicy pytają, autorzy odpowiadają.

- Jak powinna być realizowana procedura wyznaczania zarządcy sukcesyjnego? – pyta pan Jan z Kutna.

Procedura wyznaczania zarządcy sukcesyjnego odbywa się przed notariuszem i uczestniczą w niej wszystkie osoby, którym przysługuje udział we współwłasności przedsiębiorstwa w spadku. Liczy się przy tym stan ich wiedzy odnośnie do wysokości udziałów we współwłasności na przedsiębiorstwie. Oświadczenia wymagają formy aktu notarialnego i składane są pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń.

Formy aktu notarialnego wymaga także oświadczenie zarządcy sukcesyjnego, w którym wyraża zgodę na objęcie tej funkcji. Zgłoszenia do CEIDG dokonuje notariusz.

Przedsiębiorstwo prowadzone jest przez osoby dokonujące czynności zachowawczych, a następnie przez zarządcę sukcesyjnego pod firmą zmarłego przedsiębiorcy z dopiskiem „w spadku"na podstawie NIP zmarłego.

- Co oznacza zasada kontynuacji umów cywilnoprawnych i decyzji administracyjnych w kontekście ustawy sukcesyjnej – pyta pani Iwona z Krakowa.

Założeniem ustawy o zarządzie sukcesyjnym jest przyjęcie pełnej kontynuacji umów cywilnoprawnych zawartych przez zmarłego przedsiębiorcę w związku z prowadzonym przedsiębiorstwem. Wynika to zarówno z konstrukcji przypisów ustawy (art. 21, 28, 29, 31 i 32 ust. 1), jak i z jej uzasadnienia.

Dotyczy to umów w obrocie gospodarczym, a także umów leasingowych, kredytowych czy umów o dofinansowanie ze środków publicznych (np. dotacji z Unii Europejskiej), które w dotychczasowym stanie prawnym rodziły najwięcej problemów.

Jeśli zarządca sukcesyjny byłby powołany i ujawniony w CEIDG jeszcze za życia zmarłego przedsiębiorcy i zacząłby pełnić swoje obowiązki z dniem jego śmierci – umowy zachowują ciągłość i powinny być kontynuowane na przewidzianych w nich warunkach.

Kiedy zaś w danej rodzinie zabrakło planowania, zgodnie z art. 29 ust. 2 ustawy o zarządzie sukcesyjnym w okresie od chwili śmierci przedsiębiorcy, do dnia ustanowienia zarządu sukcesyjnego, każda ze stron umowy może powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia – umowy podlegają zawieszeniu. Druga strona umowy nie może jednak powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia, jeśli osoby wykonujące czynności zachowawcze – jeszcze przed powołaniem zarządcy – zaoferują świadczenie wzajemne. Jeśli umowa jest zawieszona, bieg terminów z niej wynikających także w tym czasie przerwany.

Należy jednak zauważyć, iż nawet, jeśli powołane przepisy ustawy o zarządzie sukcesyjnym nie będą w praktyce budziły wątpliwości i otoczenie firmy przyjmie, że umowy zachowały ciągłość; pojawi się inne niebezpieczeństwo, którego nie można już wyeliminować w drodze ustawowej. Otóż, jeżeli kontrahenci, banki czy podmioty udzielające dotacji uznają, iż sukcesor czy zarządca sukcesyjny nie jest wiarygodnym partnerem i nie potrafi zagwarantować, że przedsiębiorstwo będzie prowadzone należycie – będą mogli skorzystać z prawa do wypowiedzenia danej umowy, na warunkach w niej przewidzianych. Jest to kolejny argument za tym, że ustawa o zarządzie sukcesyjnym zadziała poprawnie wyłącznie w tych rodzinach, gdzie sukcesja przekazywania wiedzy, władzy, odpowiedzialności i doświadczenia była już na zaawansowanym etapie. Tylko wówczas można liczyć na to, że otoczenie firmy przystanie na kontynuację współpracy.

- Jeżeli rodzina nie chce kontynuować prowadzenia firmy, to co powinna zrobić, aby nie ponosić w żadnym zakresie ujemnych konsekwencji? – pyta pan Roman z Krakowa.

Założeniem ustawy o zarządzie sukcesyjnym jest dobrowolność. Zatem w każdym przypadku, kiedy spadkobiercy nie mają zamiaru kontynuować działalności gospodarczej zmarłego lub też dopiero po latach się dowiedzą, że odziedziczyli przedsiębiorstwo, przepisy ustawy o zarządzie sukcesyjnym nie powinny wywoływać dla nich żadnych negatywnych skutków, ani nakładać obowiązków innych, niż ma to miejsce przed ich wejściem w życie.

Pamiętajmy, że pod rządami ustawy o zarządzie sukcesyjnym w każdym przypadku śmierci przedsiębiorcy zarejestrowanego w CEIDG powstaje przedsiębiorstwo w spadku i trwa – na gruncie podatkowym – przez dwa miesiące po śmierci przedsiębiorcy. Niezależnie od woli i wiedzy spadkobierców. W ustawie zadbano jednak, aby biernych spadkobierców nie dotykały żadne inne skutki prawne na gruncie prawa podatkowego, niż ma to miejsce dotychczas. Brak aktywności spadkobierców przesądza o braku skutków podatkowych.

Znowelizowany art. 12 ust. 1d ustawy z 13 października 1995 r. o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników (DzU z 2017 r., poz. 869 i 2491 oraz z 2018 r., poz. 106, 650 i 771) przesądza, że jeżeli zarząd sukcesyjny nie został ustanowiony i nie dokonano zgłoszenia, o którym mowa w ust. 1c, podawanie NIP lub firmy przedsiębiorcy nie wywołuje skutków podatkowych dla przedsiębiorstwa w spadku.

Znowelizowany zaś art. 97 ust. 1a ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (DzU z 2018 r. poz. 800, z późn. zm.) stanowi, iż dopiero w przypadku gdy ustanowiono zarząd sukcesyjny, przedsiębiorstwo w spadku wstępuje w przewidziane w przepisach prawa podatkowego majątkowe prawa i obowiązki spadkodawcy związane z prowadzoną działalnością gospodarczą.

Inaczej może wyglądać sytuacja spadkobierców, kiedy zmarły przedsiębiorca był podmiotem decyzji administracyjnych, tj. licencji, koncesji i zezwoleń wydanych w związku z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą. W dotychczasowym stanie prawnym owe decyzje co do zasady wygasały z chwilą śmierci przedsiębiorcy. Wyjątkiem było prawo farmaceutyczne. Tymczasem, ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedłuża obowiązywanie decyzji administracyjnych związanych z przedsiębiorstwem na okres sześciu miesięcy od dnia śmierci przedsiębiorcy (art. 36 ust. 1 pkt 2). W konkretnej sytuacji może to wiązać się z określonymi obowiązkami nałożonymi na spadkobierców. Jeśli tak byłoby rzeczywiście, osoby upoważnione do wykonywania czynności zachowawczych w okresie przed powołaniem zarządcy sukcesyjnego (art. 14) powinny niezwłocznie dokonać zgłoszenia organowi administracji publicznej, który wydał decyzję związaną z przedsiębiorstwem, zaprzestanie działalności objętej tą decyzją (art. 36 ust. 1 pkt 2).

- Czy nowe prawo sukcesyjne dotyczy też spółki cywilnej w przypadku śmierci jej wspólnika? – pyta pani Krystyna z Łodzi.

Nowe prawo sukcesyjne znacząco zmienia także reguły dotyczące sukcesji w spółce cywilnej. Jest to o tyle istotne, że – w przeciwieństwie do spółki jawnej – spółka cywilna jest jedynie kontraktem pomiędzy wspólnikami, z których każdy jest przedsiębiorcą zarejestrowanym w CEIDG. Prawa i obowiązki z tytułu prowadzenia spółki – na poszczególnych płaszczyznach prawnych – przysługują nie samej spółce, lecz osobiście każdemu ze wspólników.

Przedsiębiorstwo w spadku obejmuje prawa i obowiązki zmarłego wspólnika spółki cywilnej. Jeżeli powołano zarządcę sukcesyjnego, jest on uprawniony i zobowiązany do prowadzenia spraw spółki oraz jej reprezentacji na dotychczasowych zasadach, tak samo jak zmarły wspólnik (art. 45).

Generalna zasada w spółkach osobowych mówi, że spadkobiercy wspólnika w sytuacji jego śmierci nie przystępują do spółki, chyba że umowa spółki stanowi co innego. Jeżeli w umowie spółki na podstawie art. 872 kodeksu cywilnego uczyniono takie zastrzeżenie, prawa spadkobierców przedsiębiorcy w spółce wykonuje zarządca sukcesyjny.

Jeżeli zaś w umowie spółki takiego zastrzeżenia brakuje, spadkobiercy mogą – tak jak jest obecnie – żądać od pozostałych wspólników rozliczenia udziału zmarłego wspólnika. Nie przystępują do spółki, przysługuje im jedynie spłata albo udział w jej majątku. Spółka może istnieć nadal pomiędzy pozostałymi wspólnikami albo też ulec likwidacji.

Art. 46 ustawy o zarządzie sukcesyjnym daje im jednak także inną możliwość. Mianowicie, jeżeli zarządca sukcesyjny był ustanowiony za życia przedsiębiorcy, albo w trybie art. 12 zostanie powołany po jego śmierci, możliwe jest jeszcze przystąpienie spadkobierców do spółki. Wymaga to zgody ich samych oraz – co oczywiste – pozostałych wspólników albo wspólnika spółki. Zarządca sukcesyjny zawiadamia pozostałych wspólników na piśmie niezwłocznie po swoim powołaniu. Następnie mają oni 14 dni na wyrażenie zgody na przystąpienie spadkobierców do spółki, przy czym przyjęto zasadę domniemania zgody. Jeżeli wspólnik nie wyrazi sprzeciwu na przystąpienie spadkobierców do spółki – przyjmuje się, że wyraził zgodę. Dotyczy to wszystkich pozostałych wspólników – sprzeciw jednego z nich spowoduje, że spadkobiercy nie przystąpią do spółki i należeć się im będzie rozliczenie zgodnie z art. 871 kodeksu cywilnego. Do czasu upływu terminu na wyrażenie sprzeciwu albo wyrażenia zgody (mogą wyrazić ją przecież od razu) – pozostali wspólnicy samodzielnie zarządzają spółką.

Występuje tutaj mniejszy krąg osób uprawnionych do powołania zarządcy sukcesyjnego w trybie art. 12.

Warto zaznaczyć, że jeśli chodzi o właścicieli przedsiębiorstwa, możemy mieć w tym przypadku do czynienia jedynie ze spadkobiercami. Prawa majątkowe wspólnika spółki cywilnej należą na podstawie art. 33 pkt 3 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego do majątku osobistego, zatem nie można mówić o małżonku, któremu przysługiwałby udział w przedsiębiorstwie w spadku z tytułu podziału majątku wspólnego. Prawa wspólnika spółki cywilnej nie mogą być także – jak się wydaje – objęte zapisem windykacyjnym. Krąg osób uprawnionych do powołania zarządcy sukcesyjnego może być zatem w konkretnej sytuacji mniejszy. Trudno też mówić o czynnościach zachowawczych, tak jak w przypadku śmierci przedsiębiorcy.

Największa zmiana dotyczy spółek dwuosobowych. Art. 47 ustawy stanowi, iż w przypadku, kiedy na skutek śmierci wspólnika w spółce cywilnej pozostanie tylko jeden wspólnik – spółka ulega rozwiązaniu najpóźniej w terminie dwóch miesięcy. Może się zatem okazać, że nawet w spółce dwuosobowej, w której zabrakło zapisu o wstąpieniu spadkobierców do spółki w miejsce zmarłego wspólnika, możliwe będzie kontynuowanie działalności spółki po śmierci jednego z nich. Wystarczy, aby spadkobiercy w trybie art. 12 powołali zarządcę sukcesyjnego. Wówczas za zgodą drugiego wspólnika przystąpią do spółki i będzie mogła ona nadal funkcjonować. Oczywiście jeśli będzie można liczyć na to, że w dłuższej perspektywie relacje pomiędzy spadkobiercami oraz żyjącym wspólnikiem będą układać się poprawnie. Brak zgody wspólnika skutkuje rozwiązaniem spółki.

- Co zrobić, jeżeli spadkobiercy obawiają się długów spadkowych, nie wiedzą, jaki stan spraw w firmie pozostawił po sobie zmarły właściciel przedsiębiorstwa, ile tak naprawdę wynosi zadłużenie i czy z czasem się nie okaże, że pojawili się kolejni wierzyciele? – pyta pan Jerzy z Gdańska.

Zalecamy kontakt z osobą lub firmą, która zajmowała się sprawami podatkowymi zmarłego – powinny pomóc w takiej sytuacji. Na pewno nie jest wskazane w takim przypadku przyjmowanie spadku wprost. Wystarczającą ochroną może okazać się przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Wiele osób doradza, aby w takiej sytuacji odrzucić spadek. Często rzeczywiście jest to najlepsze rozwiązanie. Praktyka podpowiada jednak, że należy rozważyć przy tym kilka czynników. Po pierwsze, odrzucenie spadku powoduje, że do spadku dochodzą kolejni spadkobiercy ustawowi. Za każdym razem, kiedy pojawi się konieczność odrzucenia spadku przez małoletnie dzieci, wymagana będzie zgoda sądu rodzinnego, co wydłuży i utrudni procedurę. Ponadto odrzucenie spadku nie zażegna problemu, jeśli spadkobiercy odpowiadali za długi zmarłego już za jego życia, jako współkredytobiorcy czy poręczyciele. Nie wyłączy też współwłasności. Małżonek odrzucający spadek po współmałżonku, jeśli w małżeństwie był majątek wspólny, nie przestanie być właścicielem tej jego części, która należy mu się po podziale majątku małżeńskiego. Jego sytuacja pogorszy się zaś o tyle, że wraz ze spadkiem zrezygnuje z kolejnej części własności rodzinnego majątku. Dlatego należy z ostrożnością stosować to rozwiązanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA