fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Adwokat: firma może się bronić przed czarnym PR i pomówieniami w internecie

123RF
Za pomówienia w internecie odpowiada przede wszystkim autor postu – mówi adwokat Krzysztof Czyżewski.

Zwolnienia grupowe, problemy z produkcją leku na Covid-19 oraz groźba upadłości lubelskiej firmy Biomed zostały opisane, najwyraźniej złośliwie, przez internautę podającego się za pracownika spółki. Po tym wpisie firma zapowiedziała doniesienie do prokuratury. Co grozi za podawanie takich plotek?

Pytanie, kto rozpowszechnia takie plotki i co one zawierają. Jeśli informacje nieprawdziwe lub niesprawdzone, taki wpis może naruszać dobra osobiste pomawianego przedsiębiorcy – jego renomę czy klienteli. Jeśli autorem wpisu jest przedsiębiorca, oprócz zarzutu naruszenia dóbr osobistych można mu postawić zarzut działania w nieuczciwej konkurencji. W obydwu przypadkach możliwe jest dochodzenie roszczeń na drodze cywilnej i karnej, choć w każdym przypadku budowanie roszczenia czy sprawy będzie wyglądało nieco inaczej, np. różnie będzie rozkładał się ciężar dowodu.

Czytaj też: Renoma: jak przedsiębiorca powinien sobie radzić z naruszeniem dóbr osobistych w internecie

Czego pokrzywdzony może się domagać w sądzie?

Przede wszystkim zaprzestania ich dalszego rozgłaszania, usunięcia lub zablokowania dostępu, przeprosin, wpłaty na szczytny cel, zadośćuczynienia, a gdy wpisy wyrządziły szkodę – również odszkodowania. Sankcją karną może być grzywna, ograniczenia wolności lub areszt.

Mamy jednak prawo do informacji o kondycji znanej firmy. A ustalenie prawdy nieraz jest trudne.

Do zwolnienia się od odpowiedzialności nie zawsze będzie wymagane wykazanie 100 proc. prawdy. Sąd jednak za każdym razem zbada sposób poszukiwania tej prawdy – staranność i rzetelność w poszukiwaniu, gromadzeniu, przetwarzaniu i publikacji informacji. Istotne będą: rzeczywisty cel publikacji (krytyka, dokuczenie, zwrócenie uwagi na ważny temat), wykorzystane informacje źródłowe i warunki ich przetworzenia. Nie ma zamkniętego katalogu „sygnalistów", może nim być każdy, kto ma wiedzę i potrafi ją obronić.

Odpowiada autor czy portal?

Przede wszystkim autor postu. Odpowiedzialność może objąć jednak też administratora strony. Sporo będzie zależeć od tego, jak aktywnie zarządzą swoją stroną, czy wiedział o wpisie i jego charakterze, czy i jak monitorował stronę, czy ingerował w treść lub kolejność wpisów. Im więcej administrator wie i im aktywniejszy jest, tym łatwiej będzie pociągnąć go do odpowiedzialności.

Jak szukać sprawców i ich mocodawców?Czy to łatwe?

Poszukiwanie sprawców jest niestety trudne. Często wpisy umieszczane są anonimowo. Prawo polskie nie wykształciło na razie prostych mechanizmów pozyskiwania danych o autorach szkalujących postów. Jeśli istnieją pewne szanse na ich ujawnienie, odbywa się to na drodze karnej. Obostrzenia wynikające z ochrony danych osobowych i zmieniające się podejście właściwych organów stojących na ich straży nie ułatwiają sprawy. Stąd próby wprowadzenia ułatwień dla dochodzenia roszczeń od administratorów stron internetowych (zapowiadane zmiany w prawie autorskim). Wydaje się, że to mało zawoalowany komunikat do administratorów, by ci znaleźli sami i na swój koszt sposób na dyscyplinowanie użytkowników.

Gorzej, że tych użytkowników mogą być miliony.

Część administratorów, w obawie przed odpowiedzialnością, blokuje możliwość komentowania, umieszczania postów pod artykułami. Ci będą pewnie spać spokojniej, ale nie przysłuży się to raczej ochronie wolności wypowiedzi i swobody wymiany informacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA