fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Sąd Najwyższy ws. gwarancji bankowych

Adobe Stock
Beneficjent powinien być pewny, że otrzyma pieniądze niezależnie od stanu rozliczeń zabezpieczanego kontraktu.

To sedno dwóch najnowszych wyroków Sądu Najwyższego ws. gwarancji bankowych stosowanych w dużym biznesie. Te kwestie nie są ściśle uregulowane prawem.

Czytaj także:

Przy wykupieniu czy wystawieniu gwarancji muszą być zachowane rygory, szczególnie co do wręczenia tego dokumentu uprawnionemu z gwarancji (beneficjentowi). Nie wystarczy zawiadomienie czy nawet przesłanie skanu.

Tak było w sprawie, w której spółka budowlana domagała się od banku 1,7 mln zł z tytułu gwarancji, jaką bank na jej rzecz wystawił na zlecenie podwykonawcy przy budowie galerii handlowej na Podkarpaciu. Ponieważ chodziło o pewne zastrzeżenia do wykonywania prac, powódka domagała się zapłaty kary umownej, korzystając właśnie z takiej gwarancji.

Bank miał wypłacić beneficjentowi kwotę na pierwsze żądanie, bezwarunkowo i nieodwołalnie, ale gwarancja miała termin końcowy. Dwukrotnie go przedłużano i spór wynikł za drugim razem. Choć bank sporządził dokument, to nie dotarł on do rąk beneficjenta, który otrzymał tylko informację, że gwarancję wystawiono, i jej skan. Później bank i podwykonawca wycofali się, mówiąc, że do przedłużenia gwarancji nie doszło.

Sąd okręgowy też uznał, że nie doszło do przedłużenia gwarancji, a sąd apelacyjny zasądził od banku żądaną kwotę, uznając, że informacja dotarła do adresata, tym bardziej że już wcześniej jedną z gwarancji przesłano mu skanem – więc był taki zwyczaj między stronami. SN nie podzielił tego stanowiska. – Gwarancja jest tak ważnym dokumentem, że jej wręczenie beneficjentowi jest koniczne, i to w oryginale, czyli sporządzonej na piśmie – wskazała sędzia SN Agnieszka Piotrowska (I CSK 478/18).

Rygoryzm i abstrakcyjny charakter gwarancji potwierdza druga sprawa w SN, na tle gwarancji ubezpieczeniowej, której status różni się od bankowej tym, że nie jest wprost prawnie uregulowany (I CSK 349/18).

To pokłosie rozliczenia prac budowlanych przy fragmencie warszawskich bulwarów. Spierano się, czy gwarancja (tu wystawiona przez towarzystwo ubezpieczeniowe) ma charakter abstrakcyjny – czyli liczy się sam tekst gwarancji, czy kauzalny – wtedy można badać przebieg procesu inwestycyjnego zabezpieczonego gwarancją.

SO zasądził kwotę z gwarancji, uznając, że gwarancja ma abstrakcyjny charakter, ale SA był zdania, że można badać proces inwestycyjny, i nie dopatrzył się podstaw do uruchomienia gwarancji, w efekcie żądanie zapłaty oddalając.

Powódka odwołała się do SN, który nakazał ponowne rozpoznanie sprawy.

– Po to wystawiane są gwarancje, by beneficjent miał zagwarantowaną wypłatę bez badania dodatkowych warunków, gdyby bowiem dopuścić badania samego kontraktu, to wystarczyłoby poręczenie – wskazał sędzia SN Dariusz Dończyk.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA