fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Jakość produktu: Producent zupek w proszku chwalił się kosztem konkurencji

Pixabay
Jeśli konkretny konserwant zastosowany w procesie produkcji składnika użytego do wytworzenia koncentratu spożywczego nie konserwuje produktu gotowego, to nie umieszcza się jego nazwy w wykazie składników. Złamanie tej zasady wprowadza w błąd konsumenta.

Wojewódzki inspektor jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych ukarał spółkę 34 tys. zł za wprowadzenie do obrotu artykułów o niewłaściwej jakości handlowej. Chodziło o puszyste placki z jabłkami z Węgier, produkt wołowy z Włoch i polską zupę pomidorową z makaronem. Inspektorzy ujawnili, że w oznakowaniu fixu puszyste placki z jabłkami podkreślono graficznie informację „bez dodatku konserwantów".

Smak natury

Ponadto w nazwie nie umieszczono opisu technologicznego wskazującego na rodzaj produktu, a w oznakowaniu użyto sformułowania „smak z natury doskonały" oraz „doskonały smak leży w naszej naturze, dlatego w skład produktów wchodzą najlepsze warzywa, zioła i przyprawy uprawiane w naturalnych warunkach". Tymczasem kontrolowany nie przedstawił dokumentów na potwierdzenie naturalności zastosowanych aromatów.

W przypadku rosołu wołowego, produktu wołowego i pomidorowej w oznakowaniu podkreślono graficznie informację „bez konserwantów" i nie umieszczono w nazwie opisu technologicznego wskazującego na rodzaj produktu.

Inspekcja zakazała wprowadzenia do obrotu zakwestionowanych partii produktów do czasu zmiany oznakowania na zgodne z przepisami, nadając im rygor natychmiastowej wykonalności.

Na skutek odwołania główny inspektor uchylił te decyzje wskazując, że w dniu ich wydania były one częściowo niewykonalne.

W wyniku ponownie przeprowadzonego postępowania organ pierwszej instancji wymierzył spółce karę za wprowadzenie do obrotu skontrolowanych wcześniej koncentratów spożywczych o niewłaściwej jakości handlowej.

Spółka znów odwołała się od tej decyzji. Wniosła o jej uchyleniem i umorzenie postępowania bądź wymierzenie niższej kary. Tym razem organ odwoławczy nie utrzymał w mocy orzeczenia. Podzielił stanowisko, że umieszczenie w oznakowaniu produktów określenia "bez dodatku konserwantów" stanowi naruszenie art. 6 ust. 2 ustawy o jakości. Produkty te należą do grupy żywności, do której -z wyjątkiem zup w płynie - nie można dodawać konserwantów. Otrzymuje się je metodą przemysłowego odwodnienia lub też zagęszczenia surowców roślinnych lub zwierzęcych. Ich cechą jest możliwość długiego przechowywania, w związku z czym brak jest technologicznego uzasadnienia stosowania substancji w przypadku koncentratów spożywczych, gdyż zastosowane w ich produkcji procesy sprawiają, iż produkt jest trwały.

Szczególne właściwości

Inspektor podkreślił, że produkty, do których zalicza się wyroby spółki, zgodnie z prawem nie zawierają substancji konserwujących. Umieszczanie w oznakowaniu informacji "bez dodatku konserwantów" jest niezgodne z prawem. Może wprowadzać konsumenta w błąd przez sugerowanie, że środek spożywczy posiada, szczególne właściwości, tymczasem wszystkie podobne środki mają takie właściwości. Organ odwoławczy zaznaczył, że składniki koncentratu mogą być konserwowane, ale konserwanty te powinny pełnić wyłącznie funkcję technologiczną w przypadku tego składnika, a nie gotowego wyrobu. W związku z tym konserwantu nie uznaje się za składnik produktu i nie umieszcza w wykazie składników.

Ponadto nazwa rosół wołowy, jest nazwą zwyczajową rodzaju zupy. Nie informuje konsumenta o rodzaju produktu i powinna zostać uzupełniona opisem, który pozwola na zidentyfikowanie produktu i odróżnienie go od innych, podobnych.

W przypadku pomidorowej i placków producent nie umieścił technologicznego opisu produktu, który wskazywałby, z jakim produktem konsument ma do czynienia. W ocenie organu umieszczenie w oznakowaniu sposobu przygotowania nie jest wystarczające. Ponadto spółka w toku postępowania nie przedstawiła dokumentów na potwierdzenie naturalności zastosowanych aromatów wpływających na wyższy stopień atrakcyjności produktu dla konsumenta.

Inspektor wyjaśnił, że zalecenia pokontrolne mają charakter naprawczy, a ich zadaniem jest wskazanie nieprawidłowości stwierdzonych w toku kontroli, które producent powinien wyeliminować. Ich wykonanie nie ma wpływu na stwierdzone nieprawidłowości i nie warunkuje nałożenia na producenta kary za wprowadzenie do obrotu żywności o niewłaściwej jakości handlowej. Spółka wcześniej została już ukarana i nie dokonała zmiany w oznakowaniu swoich produktów, pomimo wystosowania zaleceń pokontrolnych. Organ zaznaczył, że okoliczność ta w wysokim stopniu wpływa na odmienną ocenę przesłanek nałożenia kary.

Spółka była świadoma, że wprowadzane przez nią do obrotu produkty mają niewłaściwą jakość handlową od lat, więc należy przypisać jej winę umyślną.

Firma zaskarżyła decyzję o karze, ale przegrała. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przypomniał, że przepisy nie definiują pojęcia wprowadzania w błąd. Za działanie wprowadzające w błąd, uznaje się sytuację, która powoduje lub może powodować podjęcie przez przeciętnego konsumenta decyzji dotyczącej umowy, której inaczej by nie podjął.

WSA wskazał, że celem prawa żywnościowego jest ochrona interesów konsumentów. Prawo ma przeciwdziałać oszukańczym lub podstępnym praktykom, fałszowaniu żywności oraz innym praktykom mogącym wprowadzić konsumenta w błąd z uwzględnieniem uczciwych praktyk w handlu żywnością. Na producencie produktu spożywczego spoczywa obowiązek zapewnienia jego zgodności z wymogami prawa. Fakt, że przeciętny konsument jest osobą dobrze poinformowaną, uważną i racjonalną, nie zwalnia producenta z obowiązku prawidłowego oznaczania wyrobów.

W sprawie nie było wątpliwości, że do koncentratów spożywczych nie można stosować substancji konserwujących. Obowiązujące rozwiązania prawne sankcjonują obiektywne okoliczności, że brak jest technologicznego uzasadnienia stosowania substancji konserwujących do koncentratów. Zastosowane w ich produkcji procesy technologiczne sprawiają, że produkt jest trwały.

Zgodnie z przepisami unijnymi produkty takie jak kostki rosołowe, zupy w proszku, mieszanki do dań gotowych oferowane na rynku spożywczym nie zawierają substancji konserwujących.

Zatem umieszczenie na etykiecie wyrobu gotowego sformułowania "bez konserwantów" wprowadza w błąd przeciętnego konsumenta.

W ocenie WSA skoro dany konserwant (zastosowany w produkcji składnika użytego do wyprodukowania koncentratu spożywczego) nie konserwuje produktu gotowego (nie pełni funkcji technologicznej), nie uznaje się go za jego składnik i nie umieszcza się w wykazie jego składników. W konsekwencji, nie informuje się także – poprzez oznakowanie produktu gotowego – o braku takiego składnika w składzie produktu gotowego.

Błędne sugestie

Sąd zgodził się, że oznaczenie produktów jak sporny rosół, placki czy pomidorowa wskazaniem „nie zawierają konserwantów" sugeruje szczególne właściwości. Tymczasem wszystkie podobne środki spożywcze posiadają takie same właściwości.

Sąd potwierdził również, że oznaczenia produktów skarżącej nie zawierają opisu środka spożywczego, tak aby umożliwić konsumentowi rozpoznanie rodzaju i właściwości środka spożywczego. Konsument nie może być zdany na domysły i ustalać istotnych informacji na podstawie zamieszczonego na opakowaniu sposobu przygotowania, profilu działalności skarżącej, renomy jej i produktów.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 9 czerwca 2016 r., VI SA/Wa 2901/15.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA