fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Alkohol bez zezwolenia jako darmowy dodatek do posiłków to łamanie prawa

123RF
Piwo czy wódka oferowane przez właściciela baru bez zezwolenia na sprzedaż alkoholu jako darmowy dodatek do kawy czy chleba ze smalcem to obejście przepisów.

Sprawa dotyczyła sprzedaży alkoholu bez zezwolenia. Taki proceder w barze o wdzięcznej nazwie „Zodiak" odkryli w trakcie kontroli inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej.

Z ustaleń wynikało, że przedsiębiorca – właściciel baru nie posiada zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Tymczasem w jego bufecie i na zapleczu znaleziono znaczne ilości piwa i wódki. W lokalu wisiał też napis informujący: „Alkoholu nie podajemy – tylko częstujemy". Z innych zaś informacji wynikało, że poczęstunek w postaci piwa czy wódki uzależniony był od zakupienia kawy, herbaty lub chleba ze smalcem.

Inspektor wydał decyzję o niezwłocznym usunięciu nieprawidłowości, które polegały na sprzedaży i podawaniu napojów alkoholowych bez wymaganego zezwolenia.

Przedsiębiorca nie zgodził się z takim rozstrzygnięciem. W odwołaniu wskazał na złą wolę urzędników, blokujących mu możliwość uzyskania zezwolenia na sprzedaż alkoholu, oraz zarzucił tendencyjność inspekcji handlowej.

Prywatna inicjatywa

W barze alkohol nie jest w obrocie. Jest to tylko prywatny poczęstunek – twierdził przedsiębiorca.

Ta argumentacja nie przekonała głównego inspektora inspekcji handlowej. Co więcej, stosowaną przez przedsiębiorcę praktykę pozornego bezpłatnego częstowania alkoholem uznał za próbę obejścia przepisów ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Podkreślił, że w sprawie ważny jest nie tylko brak oferty sprzedaży alkoholu w menu i innych dokumentach firmy, ale też rzeczywisty zamiar obrotu alkoholem. W ocenie inspektora właściciel baru ma świadomość ciążącego na nim obowiązku posiadania zezwolenia na sprzedaż alkoholu.

Prowadzenie działalności bez wymaganego zezwolenia narusza interes gospodarczy państwa, z uwagi na brak uiszczania odpowiednich obowiązkowych opłat.

Przedsiębiorca nie dawał za wygraną. W skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie tłumaczył, że częstowanie nie ma charakteru pozornego. W jego menu znajduje się przecież chleb ze smalcem i za niego się płaci. Alkohol nie znajduje się w obrocie i stanowi poczęstunek, który nie jest zakazany i nie ma na celu korzyści finansowej skarżącego.

Skarżący podkreślał, że poczęstunek alkoholem nie jest uzależniony od kupna czegokolwiek, a zatem nie ma w tym przypadku sprzedaży wiązanej. Napoje alkoholowe nie znajdują się w obrocie, nie mają takiego przeznaczenia, ponieważ nie są w żaden sposób fakturowane. Są jego prywatną własnością i nie są związane z działalnością gospodarczą.

Dlatego w ocenie skarżącego w jego przypadku na podawanie alkoholu nie jest wymagane zezwolenie.

Życie w trzeźwości

Warszawskiego WSA nie udało mu się jednak przekonać do swoich racji. Sąd zauważył, że ustawodawca w preambule do ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi określa cel, jakiemu ta ustawa ma służyć. Życie obywateli w trzeźwości uznał bowiem za niezbędny warunek moralnego i materialnego dobra narodu.

Zgodnie z przepisami sprzedaż napojów alkoholowych może być prowadzona tylko na podstawie zezwolenia. Wynika z tego powszechnie obowiązujący, tzn. każdego na terenie całego kraju, zakaz detalicznej sprzedaży napojów alkoholowych, który może być jedynie uchylony wskutek otrzymania ostatecznego zezwolenia.

W ocenie sądu wprowadzenie przez skarżącego w prowadzonym barze tzw. poczęstunku świadczy, że jest tam prowadzona sprzedaż napojów alkoholowych.

WSA zauważył, że skarżący prowadzi działalność gospodarczą – gastronomiczną. Istotą jej jest rachunek ekonomiczny, prowadzi się ją w celu uzyskania zysku, a nie straty. W tym kontekście za nieprzekonujące sąd uznał twierdzenia, że częstowanie alkoholem nie ma na celu korzyści finansowej przedsiębiorcy. W kontrolowanym lokalu gastronomicznym – w bufecie oraz na zapleczu w dniu kontroli znajdowały się znaczne ilości alkoholu. Tak znaczna ilość alkoholu przeczy tezie skarżącego, że był on wykorzystywany do prywatnego poczęstunku.

Bez ekonomicznego uzasadnienia

Przy takim założeniu działalność prowadzona przez skarżącego przynosiłaby straty, a nie jakikolwiek (nawet niewielki) zysk. Nie byłoby wówczas żadnego racjonalnego (a tym bardziej ekonomicznego) wytłumaczenia dla jej prowadzenia.

Sąd doszedł do przekonania, że skarżący obrał taką formę swojej działalności dla zwiększenia atrakcyjności prowadzonego lokalu gastronomicznego, a w konsekwencji dla utrzymania jego istnienia. Faktem powszechnie znanym jest bowiem, że tego typu lokale gastronomiczne jak skarżącego nie mają – w polskich realiach – racji bytu, jeżeli nie oferuje się w nich alkoholu. W tej sytuacji organy zasadnie uznały, że cena alkoholu jest wkalkulowana w cenę oferowanych razem z nim towarów. A to prowadzi do wniosku, że skarżący sprzedaje alkohol, nie mając na tego typu działalność zezwolenia.

Obejście zakazu

Zdaniem sędziów działalność skarżącego stanowi ewidentne obejście zakazów wynikających z ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. W warunkach sprawy sprzedaż alkoholu w lokalu gastronomicznym łączy się nierozerwalnie z jego podawaniem, gdyż spożycie tego alkoholu odbywa się w miejscu sprzedaży. Oznacza to, że skarżący, nie dysponując zezwoleniem na sprzedaż napojów alkoholowych, nie mógł też ich podawać.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, VI SA/Wa 2311/08.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA