fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Wybudowanie obiektu zmienia gospodarkę wodną

123RF
To, że inwestycja zmieniła stosunki wodne gruntów nie oznacza jeszcze, że to ona jest powodem zalewania sąsiedniej działki.

Na terenie po starej cegielni spółka wybudowała zakład produkcyjny. Nie spodobało się to Przemysławowi J. właścicielowi sąsiedniej nieruchomości. Jego zdaniem inwestycja zaburzyła stosunki wodne na tym terenie i teraz zalewa jego działkę. Rozpoczął więc wieloletnią walkę sądową ze spółką.

Nic nie zalewa

Przemysław J. wystąpił w tej sprawie do burmistrza miasta. Chciał, by ten zobowiązał spółkę do przywrócenia stanu poprzedniego lub wykonania urządzeń zapobiegających szkodom na gruntach sąsiednich. Burmistrz zebrał dowody i powołał biegłego hydrologa. Z jego opinii wynikało że w trakcie, gdy działała na tym terenie cegielnia doszło do degradacji terenu i zmiany stosunków wodnych. Winne temu było przede wszystkim wydobywanie żwiru.

Tym niemniej w trakcie budowy zakładu teren uporządkowano. Spółka wybudowała sieć kanalizacji deszczowej. Wykonany zakres robót przyczynił się również do poprawy stanu środowiska. Nie może być więc mowy o jakichkolwiek nieprawidłowościach. Inwestycja nie zmieniła bowiem kierunku odpływu wody opadowej, co wyklucza powstanie szkody na gruntach sąsiednich.

Na podstawie tej m.in. opinii burmistrz miasta doszedł do wniosku, że doszło do zmian stosunków wodnych na tym obszarze, ale nie ma to niekorzystnego wpływu na nieruchomość sąsiednią. Następnie umorzył postępowanie.

Nieszkodliwe zmiany

Przemysław J. odwołał się do samorządowego kolegium odwoławczego. Jego zdaniem starosta nie uwzględnił złożonego przez niego wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii innego biegłego oraz nie ustosunkował się do jego zarzutów i wniosków. SKO uchyliło zaskarżoną decyzję i orzekło o odmowie nałożenia na spółkę obowiązku przywrócenia stanu poprzedniego lub wykonania urządzeń zapobiegających szkodom na gruntach sąsiednich.

Kolegium podzieliło ustalenia burmistrza, że realizacja inwestycji przez spółkę nie wpływa niekorzystnie na nieruchomości sąsiednie, nie zmienił się również kierunek odpływu wód opadowych.

Tym nie mniej zgodnie bowiem z art. 29 ust. 3 prawa wodnego w sytuacji niestwierdzenia zmiany stosunków wodnych na gruncie organ powinien orzec o odmowie nałożenia wymienionych obowiązków, a nie zaś umorzyć postępowanie.

Zamiast drogi rwący potok

Przemysław J. nie poddał się i walczył dalej. Wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. Tłumaczył, że problemem zajmowała się też prokuratura rejonowa. Zleciła wykonanie opinii biegłemu sądowemu z zakresu ochrony środowiska, która była korzystna dla niego. Przemysław J. przekazał ją burmistrzowi, ale on w ogóle jej nie uwzględnił.

Skarżący podkreślił, że przed ukończeniem inwestycji jego działka nie była zalewana, natomiast obecnie woda stoi i wlewa się do piwnic, a po kilku minutach intensywnych opadów droga dojazdowa zamienia się w potok. Nie ma drożnej kanalizacji, a zmiana stosunków wodnych pogłębiła związane z tym problemy mieszkańców.

Wszystko jest w porządku

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach oddalił skargę. Według niego analiza art. 29 ust. 1 pkt 1 prawa wodnego prowadzi do niebudzącego wątpliwości wniosku, że ewentualne wydanie przez właściwy organ decyzji nakazującej właścicielowi gruntu przywrócenie stanu poprzedniego lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom bezwzględnie wymaga uprzedniego wykazania, że właściciel gruntu istotnie zmienił stan wód na gruncie a ponadto, że zmiana ta szkodliwie wpływa na grunty sąsiednie.

Z tego powodu regułą jest, że przeprowadza się dowód z opinii biegłego, m.in. na okoliczność, czy na działce sąsiedniej powstała szkoda oraz czy istnieje związek przyczynowy pomiędzy zmianą stanu wód na gruncie, a szkodą.

I tak postąpił burmistrz. Powołał biegłego, uprawnionego hydrologa, posiadającego stosowne świadectwo wydane przez ministra środowiska. Z opinii wynika, że woda po opadach i roztopach wiosennych stoi na tym terenie, ponieważ taka a nie inna jest jego budowa geologiczna.

Zdaniem WSA wybudowanie jakiegokolwiek obiektu zawsze będzie zmieniało stosunki wodne. Tym niemniej można nałożyć obowiązki przewidziane w art. 29 ust. 3 prawa wodnego dopiero wtedy, gdy zmiana powoduje szkodę na gruntach sąsiednich.

Zarówno burmistrz, jak i SKO w oparciu o dowody zgromadzone w postępowaniu, w tym opinię biegłego, uznały, że zmiany stosunków wodnych związane z inwestycjami prowadzonymi przez spółkę nie wpłynęły szkodliwie na grunty sąsiednie, w tym na nieruchomość skarżącego.

Wbrew twierdzeniom pełnomocnika skarżących za kontrdowód w żadnej mierze - uznał WSA - nie może być uznana opinia sporządzona w postępowaniu prokuratorskim.

Trafnie też SKO wskazało, że co prawda strona, zgodnie z art. 78 k. p. a., posiada uprawnienie do zgłoszenia żądania przeprowadzenia dowodu, jednak uprawnienie to podlega ograniczeniom, które pod względem celowości i konieczności zapewnienia szybkości postępowania, organ powinien każdorazowo rozważyć, zwłaszcza, gdy nie ma dostatecznych argumentów przemawiających za zakwestionowaniem dotychczasowych ustaleń.

W tej sprawie burmistrz powołał biegłego, zarówno jego uprawnienia jak i sporządzona opinia nie budziły w ocenie organu wątpliwości, a stosownie do art. 78 § 2 k. p. a. organ administracji publicznej może nie uwzględnić żądania przeprowadzenia dowodu, jeżeli dotyczy ono okoliczności już stwierdzonych innymi dowodami.

Spółka wygrała

Zdaniem WSA skoro postępowanie administracyjne nie dowiodło, by działania spółki zmieniły stan wody na gruncie, powodując szkody na nieruchomości skarżących, to słusznie odmówiono nałożenia na spółkę obowiązku przywrócenia stanu poprzedniego lub wykonania urządzeń zapobiegających szkodom na gruntach sąsiednich.

Na rozstrzygnięcie sprawy nie mogły też wpłynąć wielokrotnie ponawiane przez skarżącego zarówno w toku postępowania administracyjnego, jak też w kierowanych do sądu pismach procesowych zarzuty wobec wykonawstwa budowlanego. Zdaniem skarżących, parking został zrealizowany w niezgodzie z projektem budowlanym, usunięto tereny zielone i zmniejszono powierzchnię stawu.

Jednak, jak wynika z akt sprawy, parking wraz z resztą rozbudowanych obiektów, w tym wymogami dotyczącymi zieleni, podlegał już w przeszłości stosownej kontroli zakończonej ostatecznym i prawomocnym pozwoleniem na użytkowanie. Także uwagi skarżących odnoszące się krytycznie do pozwolenia na budowę, czy decyzji środowiskowej nie mogą w postępowaniu odegrać roli.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach z 7 lipca 2016 r. II SA/Gl 336/16.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA