fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Skrócenie przedawnień i sądowa kontrola a ilość spraw wpływających do sądów

AdobeStock
Skrócenie przedawnień i sądowa kontrola zmniejszają wpływ spraw do sądów. Z procesów rezygnują windykatorzy.

Mija rok od wprowadzenia prokonsumenckich przepisów skracających przedawnienie roszczeń z dziesięciu do sześciu lat i nakazujących sędziom badanie z własnej inicjatywy (czyli z urzędu), czy żądanie zapłaty banku lub firmy windykacyjnej przeciw konsumentowi nie jest przypadkiem przedawnione. Bo jeśli jest, sąd ma oddalić żądanie zapłaty.

Nieco drgnęło

Nie ma dokładnych statystyk, jak te zmiany wpłynęły na liczbę spraw trafiających do sądów. Łukasz Piebiak, wiceminister sprawiedliwości, twierdzi jednak, że zauważa się spadek liczby spraw przedawnionych, a taki był cel tej reformy.

Ta ocena znajduje potwierdzenie w Sekcji Upominawczej Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa, do której w 2017 r. wpłynęło prawie 40 tys. spraw, a w 2018 już 20 tys., z czego w drugiej połowie, pod rządami nowych przepisów – 7,1 tys. Podobna liczba trafiła w pierwszym półroczu 2019 r.

– Wycofali się zwłaszcza hurtownicy starych długów – ocenia sędzia Kamila Spalińska, wizytator w tym sądzie.

W największym sądzie dla tych drobniejszych długów – e-sądzie w Lublinie – wyraźnego spadku nie odnotowano, ale nie odnotowano też wzrostu. Od kilku już lat każdego miesiąca wpływa tam 200–230 tys. spraw, ale jak podaje szefowa tego sądu sędzia Jolanta Szafraniuk-Skubisz, około jednej czwartej przekazuje się do zwykłych sądów, bo nie ma podstaw do wydania nakazu zapłaty, być może w znacznej części z powodu przedawnienia. Pewnie dlatego, że przed kilkoma laty, by ukrócić dochodzenia starych długów, zablokowano kierowanie do e-sądu roszczeń starszych niż trzyletnie. Ale w sądzie tym, rozpatrującym ok. 2.5 mln spraw rocznie, jeszcze w tym roku wprowadzona będzie dodatkowa jedna bramka. Uchwalona właśnie wielka nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego przewiduje m.in., że e-sąd nie będzie już takich spraw budzących zastrzeżenia, w szczególności co do przedawnienia, kierował do zwykłego sądu. Ministerstwo Sprawiedliwości liczy, że na tym te sprawy się skończą.

A jak na zmiany patrzą praktycy?

– Dłużnik-konsument w wielu sprawach z różnych przyczyn nie podejmuje obrony, np. pozew jest kierowany na błędny lub nieaktualny już adres zamieszkania, przez co zapadały wyroki uwzględniające przedawnione roszczenia. I firmy windykacyjne z tego ochoczo korzystały – ocenia Szymon Topa, radca prawny. Dobrze, że teraz to sąd pilnuje, czy żądanie skierowane przeciwko konsumentowi nie jest przedawnione, a jeśli tak jest, to oddali żądanie zapłaty.

Drugie życie

– Przed zmianą przepisów masowi wierzyciele kierowali się statystyką, wiadomo było, że ponad 90 proc. pozwanych nie odbierze pozwu o zapłatę, lub nań nie odpowie. I w ten sposób taki przedawniony dług zyskiwał jakby drugie życie i stawał się podstawą do egzekucji – wskazuje Krzysztof Oppenheim, ekspert finansowy specjalizujący się w upadłości konsumenckiej i antywindykacji.

– Coraz rzadziej windykatorzy domagają się od konsumentów spłaty przedawnionego długu. Co prawda, sąd może nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia w szczególnych okolicznościach, jednak obowiązek ten (oceny, czy takie okoliczności zachodzą) nie przysporzył więcej pracy sądom. Ja o takim przypadku nie słyszałem – mówi sędzia Artur Grajewski.

Skrócenie przedawnień miało też krytyków, nie tylko zresztą wśród firm windykacyjnych, w szczególności za skrócenie z dziesięciu do sześciu lat przedawnienie roszczeń orzeczonych już wyrokiem (nakazem zapłaty), kiedy to dłużnik ignoruje nie tylko wierzyciela, ale też wyrok sądowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA