fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Wierzytelności: Sąd może czasem pomóc uniknąć długów

123RF
Wniesienie tzw. powództwa przeciwegzekucyjnego nie zawsze uratuje osobisty majątek małżonka dłużnika przed zlicytowaniem.

Waldemar D. wezwał zakład usługowo-handlowy, któremu jego małżonka była winna ponad 100 tys. zł, o zwolnienie od egzekucji przedmiotów zajętych przez komornika sądowego. Wyjaśnił, że komornik prowadzi postępowanie egzekucyjne przeciwko jego żonie, tytuł wykonawczy został wystawiony wyłącznie przeciwko niej, bo to jej własna firma nie spłaciła zobowiązań wobec wierzyciela. Tymczasem komornik zajął sprzęty i wyposażenie mieszkania stanowiące wyłączną własność lub współwłasność Waldemara D.: stół szklany, zestaw sześciu krzeseł z obiciem skóropodobnym, komodę dwudrzwiową w stylu nowoczesnym, telewizor wraz z pilotem, zestaw kina domowego wraz z odtwarzaczem, subwooferem, czterema głośnikami oraz pilotem, szklany stolik pod telewizor, orbitrek, stolik drewniany, barek z dwiema szufladami, komodę z sześcioma szufladami, zestaw mebli wypoczynkowych z obiciem materiałowym (wersalka plus dwa fotele), ekspres do kawy, mikrofalówkę, lodówko-zamrażarkę dwudrzwiową oraz frytownicę.

Wierzyciel chciał oddalenia powództwa, gdyż zajęte meble i sprzęt domowy zostały już sprzedane na licytacji. Wszystkie z wyjątkiem frytownicy. Małżonek zadłużonej bizneswoman zmienił więc żądanie pozwu: zwolnienie od egzekucji kwoty uzyskanej ze sprzedaży zajętych rzeczy, czyli 3795 zł.

Wszystko poszło na licytacji

Sąd rejonowy ustalił, że Beata D. jest małżonką Waldemara od 2007 r. i od tego czasu mieszka z nim w jego mieszkaniu. Adres mieszkania podawała jako miejsce prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej i odbierania korespondencji. Rok przed egzekucją małżonkowie zawarli notarialną umowę majątkową, na mocy której wyłączyli wspólność ustawową w ich związku małżeńskim. Nie dokonali jednak podziału majątku wspólnego. O fakcie zawarcia tej umowy Beata D. nie powiadomiła wierzyciela.

Jak ustalił sąd, Waldemar D. był w mieszkaniu podczas zajęcia komorniczego. Obecna była też Beata D., która poinformowała komornika, że właścicielem zajmowanych ruchomości jest jej małżonek. Mimo to komornik zabrał meble i wyposażenie mieszkania. Dwa miesiące później niemal wszystko zostało sprzedane. Tylko frytownica nie znalazła nabywcy.

Faktury to za mało

W ocenie sądu chodziło o wykazanie, do kogo w rzeczywistości należały zajęte ruchomości. Waldemar D. twierdził, że stół z krzesłami oraz ekspres do kawy wchodziły w skład wspólności ustawowej małżonków, a reszta mebli i sprzętu należała wyłącznie do niego. Zdaniem sądu I instancji Waldemar D. nie zdołał tego udowodnić. Przedstawił wprawdzie faktury wystawione na swoje nazwisko i dokumentujące zakup mebli i sprzętu już w czasie trwania małżeństwa z Beatą D., lecz nie wykazał, że pieniądze na zakup tych rzeczy pochodziły wyłącznie z jego majątku osobistego. Fakt ujawnienia danych personalnych Waldemara D. w treści faktur i rachunków to za mało, by uznać, że to z jego majątku osobistego pochodziły środki finansowe przeznaczone na zakup ruchomości.

– Powód nie wykazał bowiem wysokości swoich dochodów, ich przeznaczenia w ramach prowadzenia przez małżonków wspólnego gospodarstwa domowego, istnienia jego ewentualnych oszczędności, a dowód z przesłuchania stron, w toku którego powód złożył zeznania, nie może stanowić jedynego dowodu w sprawie jako dowód subsydiarny – stwierdził sąd I instancji, oddalając powództwo przeciwegzekucyjne.

Z takim rozstrzygnięciem nie zgodził się Waldemar D. W apelacji domagał się zmiany orzeczenia. Podkreślał , że rzeczy wymienione w pozwie to przedmioty użytku domowego i nie mogłyby wejść w skład przedsiębiorstwa dłużniczki. A to ono było faktycznym dłużnikiem.

Trzeba sięgać po majątek dłużnika

Sąd odwoławczy, inaczej niż rejonowy, ocenił kwestię dowodów. Jego zdaniem Waldemar D. dowiódł, że jest właścicielem lub współwłaścicielem zajętego majątku. Wykazał to za pomocą swoich zeznań i dokumentów. Natomiast wierzyciel nie wykazał okoliczności przeciwnych. Niektóre rzeczy wymienione przez powoda w pozwie należą do majątku wspólnego, służą do prowadzenia gospodarstwa domowego, nie zaś firmy, i zostały kupione w czasie trwania wspólności ustawowej małżeńskiej i z małżeńskich środków – powód nie wykazał, by zapłacił za nie pieniędzmi należącymi tylko do niego.

A skąd wadliwe wnioski sądu rejonowego? Sąd odwoławczy zauważył, że egzekucja była prowadzona w oparciu o tytuł wykonawczy wydany jedynie przeciwko dłużniczce, a wierzyciel nie wykazał, by zobowiązania nim stwierdzone zostały zaciągnięte za zgodą powoda jako małżonka dłużniczki.

– W sytuacji gdy wierzytelność powstała w związku z prowadzeniem przedsiębiorstwa, a nadto gdy nie zostało wykazane, by zobowiązanie stwierdzone tytułem wykonawczym zostało zaciągnięte za zgodą małżonka dłużnika, wierzyciel może żądać zaspokojenia z majątku osobistego dłużnika, z wynagrodzenia za pracę lub z dochodów uzyskanych przez dłużnika z innej działalności zarobkowej, jak również z korzyści uzyskanych z jego praw, o których mowa w art. 33 pkt 9 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a także z przedmiotów majątkowych wchodzących w skład przedsiębiorstwa – stwierdził sąd okręgowy.

Tymczasem ruchomości zajęte i sprzedane na licytacji nie wchodziły w skład przedsiębiorstwa dłużniczki, lecz służyły do prowadzenia zwykłego gospodarstwa domowego. Nie należały też do majątku osobistego dłużniczki, nie stanowiły jej wynagrodzenia za pracę lub z dochodów uzyskanych z działalności zarobkowej, jak również z korzyści uzyskanych z jego praw.

– Sprzedaż ruchomości naruszała prawa Waldemara D. w odniesieniu do jego ruchomości osobistych, a także w zakresie ruchomości wspólnych – w odniesieniu do udziału, który mógłby powodowi przypaść w majątku wspólnym w przypadku jego podziału – uznał sąd odwoławczy.

Dostał mniej, niż chciał, i mniej, niż zapłacił

W takiej sytuacji kwota ze sprzedaży powinna zostać zwolniona od egzekucji. Jednak nie 3795 zł, lecz 2658 zł. Obejmuje ona pełną cenę uzyskaną ze sprzedaży własnych ruchomości powoda oraz połowę ceny ze sprzedaży wspólnych ruchomości dłużniczki i powoda. O drugą połowę ceny musi wystąpić sama Beata D., bo mąż nie miał prawa żądać jej wypłaty na własną rzecz.

Niezasadne było żądanie zwolnienia spod egzekucji kwoty uzyskanej ze sprzedaży frytownicy, gdyż nie została ona sprzedana.

Wyrok Sądu Okręgowego w Gliwicach z 20 stycznia 2015 r. jest prawomocny (III Ca 169/14).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA