fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

SN: Odszkodowanie za prewencyjny ubój ma być zgodne z ceną rynkową

Adobe Stock
Odszkodowanie za prewencyjne weterynaryjne zabicie zwierząt ma odpowiadać miejscowym cenom.

Nie ma podstaw, by sięgać po ceny z rynku ogólnopolskiego czy unijnego ani tym bardziej uzyskiwane w umowach kontraktacji. To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego.

Kwestia ta wynikła w sprawie będącej pokłosiem sanitarnego uboju 12 tysięcy indyków na fermie Marka K. z woj. lubuskiego po pojawieniu się w okolicy przed kilku laty zagrożenia ptasią grypą.

Ubój był prewencyjny, a drób okazał się zdrowy. Hodowca dostał od państwa odszkodowanie, ale uznał, że zostało zaniżone o 12 proc. w stosunku do cen, jakie by uzyskał za ten drób, sprzedając go kontrahentowi w Niemczech, z którym wiązała go długoterminowa umowa.

Prawo mówi

Zgodnie z art. 49 ustawy o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt za bydło, świnie, owce, konie, kury, kaczki, gęsi, indyki poddane ubojowi z nakazu Inspekcji Weterynaryjnej przysługuje właścicielowi odszkodowanie z budżetu państwa. Odszkodowanie w wysokości „wartości rynkowej zwierzęcia". Ustawa stanowi nadto, że wartość rynkową zwierzęcia określa się na podstawie średniej z trzech kwot przyjętych przez powiatowego lekarza weterynarii oraz dwóch rzeczoznawców wyznaczonych przez niego z listy rzeczoznawców.

Marek K. zakwestionował to oszacowanie, bo chociaż dwóch rzeczoznawców przyjęło cenę z umowy kontraktacyjnej Marka K., jeden podał znacznie niższą cenę z rynku polskiego. W efekcie hodowca otrzymał odszkodowanie niższe o 100 tys. zł. Stąd jego pozew przeciwko powiatowemu inspektorowi weterynarii w Gorzowie Wielkopolskim.

Miejscowe sądy Rejonowy i Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim uznały, że odszkodowanie oszacowano zgodnie z procedurą, i roszczenie hodowcy oddaliły.

Hodowca nie dał za wygraną i odwołał się do Sądu Najwyższego. Jego pełnomocnik, mec. Michał Derda, wskazywał przed SN, że w tej sprawie do ustalenia odszkodowania trzeba było brać cenę rynkową nie z polskiego rynku, ale unijnego, gdyż to na ten rynek – a dokładniej niemiecki – powód sprzedawał swój drób. Tam również kupował pisklęta i paszę. Odszkodowanie powinno mu więc wyrównywać szkodę w pełni, a niepełne odszkodowanie zagroziło jego działalności hodowlanej – wywodził prawnik.

Co to jest cena rynkowa

Reprezentujący Skarb Państwa Marcin Stębelski, radca Prokuratorii Generalnej, replikował, że przyjęcie proponowanej przez powoda metody wyliczenia odszkodowania, czyli uwzględniania indywidualnej sytuacji hodowcy, powodowałoby, że za takie same straty, takie same zwierzęta rolnik na wschodzie Polski otrzymywałby inną zapłatę niż na zachodzie. A nie jest to pełna odpowiedzialność, jak np. sprawcy zawinionego wypadku, ale szczególnie uregulowana w ustawie.

– Odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wynikłe z uboju sanitarnego ma szczególny charakter i jest ona ograniczona oraz odrębnie uregulowania właśnie w art. 49 – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia SN Małgorzata Manowska. – Państwu w tych sytuacjach nie można przypisać winy ani bezprawności, okoliczności są tu zbliżone do siły wyższej. Średnia cena rynkowa winna być ustalona na lokalnym rynku, nawet nie ogólnopolskim, nie mówiąc o unijnym, bo ceny np. w Portugalii mogą być zupełnie inne. Tym bardziej podstawą wyceny odszkodowania nie mogą być ceny z umów kontraktacji danego hodowcy – uznał SN.

W każdym razie sąd cywilny, kontrolując decyzję organów weterynarii o wysokości odszkodowania, powinien badać nie tylko dopełnienie wymogów formalnych, ale też, czy rzeczywiście ustaliły one cenę rynkową ubitych zwierząt.

Dlatego SN zwrócił sprawę SO do ponownego rozpoznania.

Sygn. akt II S CSK 424/18

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA