fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Czy można zastrzec znak towarowy kojarzący się z wirusem

Adobe Stock
Wiele firm chce zastrzec znak towarowy kojarzący się z wirusem. To skomplikowane prawnie.

Słowa takie jak „Covid-19" czy „koronawirus" to bez wątpienia najpopularniejsze określenia ostatnich miesięcy. Za ich sprawą nasze życie poważnie się zmieniło. I jak to zwykle w marketingu bywa, na popularności takich określeń niejedna firma chce skorzystać, by promować swoje towary czy usługi.

Zresztą obecna epidemia to nie pierwsza taka okazja. Często tuż przed wyborami parlamentarnymi czy prezydenckimi pojawiają się reklamy wykorzystujące słowo „wybór" odmieniane przez wszystkie przypadki. I to w celu promocji nie tyle konkretnego polityka, ile określonej pralki, samochodu czy suplementu diety.

Czy jednak można zastrzec na wyłączność swojej firmy używanie słowa kojarzącego się z epidemią? To nie takie proste. Fantazja w tworzeniu takich pojęć nie zna jednak granic – ani geograficznych, ani umysłowych.

Wirusowi prawnicy

Gdy zajrzeć do ogólnoświatowej bazy danych o znakach towarowych TMView, okazuje się, że na całym świecie podjęto około 1500 prób zarejestrowania takich znaków, zawierających słowo „Covid". Na razie udało się to tylko w kilku przypadkach. W Niemczech zarejestrowano np. nazwę COVISEPT dla preparatów do pielęgnacji ciała. Według TMView tę nazwę próbowano zarejestrować także w Polsce, Wielkiej Brytanii, Australii i Maroku, ale jeszcze nie wiadomo, jaki będzie los zgłoszeń.

Z lektury TMView wynika, że w Chile pewna kancelaria prawna zajmująca się przetargami stara się o zastrzeżenie dla siebie nazwy CovidLawyers („prawnicy covidowi"). Przymusowy pobyt w domu i bezruch milionów ludzi skłonił przedsiębiorcę z USA do zgłoszenia znaku „Covid Couch Potato". Ma to być nazwa programu treningu o wysokiej intensywności. Po angielsku to pojęcie oznacza dosłownie „kanapowego ziemniaka" i bywa złośliwie używane wobec ludzi leniwych.

Także w USA producent oprogramowania podjął próbę zastrzeżenia dla siebie oznaczenia „RIP COVID 19". Chciał tak nazwać narzędzie informatyczne do oglądania filmów i umieszczania ich w sieciach społecznościowych. Brzmiałoby to groteskowo, bo RIP to skrót od łacińskiego „requiestat in pacem", czyli „niech odpoczywa w pokoju".

Jak wygląda sytuacja w Polsce? Urząd Patentowy RP, zapytany o podobne działania rodzimych przedsiębiorców, przyznaje, że wpłynęły doń zgłoszenia znaków towarowych związanych z pojęciami typu „Covid" czy „koronawirus". – Znaki te są obecnie przedmiotem prowadzonego postępowania i nie możemy udzielać o nich informacji. Co do zasady Urząd Patentowy odmawia rejestracji takich znaków ze względu na ich opisowość i brak zdolności odróżniającej – informuje rzecznik urzędu Adam Taukert.

Zwykłych słów się nie zastrzega

I właśnie te dwa kryteria: opisowość i odróżnianie, są zapisane w prawie własności przemysłowej, regulującym kwestie rejestracji znaków towarowych. Według art. 129 tej ustawy prawo nie może chronić m.in. oznaczeń, które składają się wyłącznie z elementów, które weszły do języka potocznego. Podobnie niemożliwa jest rejestracja jako znak towarowy pojęć, które „nie nadają się do odróżniania w obrocie towarów, dla których zostały zgłoszone".

Myśl ustawodawcy rozwija Dorota Rzążewska, rzecznik patentowy w kancelarii JWP. Wskazuje ona, że znak towarowy nie może być prostym, rodzajowym opisem jakiejś rzeczy lub zjawiska, które mają być nim oznaczane.

– Dlatego raczej nie udałaby się rejestracja znaku towarowego zawierającego skrót „Covid" na określenie leku zwalczającego tę chorobę, szczepionki czy usług medycznych – twierdzi ekspertka. Innego zdania był niemiecki urząd patentowy, rejestrując znak COVIDOR dla szczepionek.

W praktyce „opisowość" znaku może być szeroko rozumiana, także gdy słowom opisowym towarzyszy dodatkowy słowny element fantazyjny czy element graficzny.

– Dlatego jest otwartą kwestią, czy np. przewrotny napis na odzieży „COVID-manager" może być zarejestrowany jako znak towarowy – zastanawia się Dorota Rzążewska.

OPINIA

Ewa Gryc-Zerych , rzecznik patentowy w kancelarii VenaPatis

Dotychczas urzędy patentowe na całym świecie zarejestrowały znikomą liczbę znaków towarowych zawierających oznaczenie COVID. Być może traktują je jako pozbawione zdolności odróżniającej i niespełniające swojej podstawowej funkcji identyfikacji towaru bądź usługi z jednym uprawnionym. To jest istotne zwłaszcza przy rejestracji tego oznaczenia dla kosmetyków, środków odkażających czy produktów leczniczych. Urzędy chcą więc zapobiec monopolizacji oznaczenia COVID przez jedną firmę. Dane z międzynarodowych rejestrów znaków towarowych pokazują, że polityka prawie wszystkich urzędów patentowych na świecie jest w tym bardzo spójna. Pewną furtką dla rejestracji może być zgłoszenie oznaczenia COVID w połączeniu z nazwą firmy lub innym elementem odróżniającym, które w całości stworzą fantazyjną kompozycję.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA