fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Jacek Matarewicz: W tarczach brakuje rozwiązań systemowych

Jacek Matarewicz
tv.rp.pl
Firmom z branż szczególnie dotkniętych kryzysem należy przyznawać pomoc automatycznie. Konieczny jest też szybszy zwrot VAT, by poprawić płynność finansową – mówi mec. Jacek Matarewicz, ekspert Business Centre Club, lider praktyki VAT w kancelarii Ożóg Tomczykowski.

Jak ocenia pan rozwiązania zaproponowane w tarczach antykryzysowych? Czy wystarczą, by poprawić płynność finansową?

Rozwiązania pomocowe są niezbędne w obecnej sytuacji. To bardzo dobrze, że zostały wprowadzone. Sejm uchwalił dotychczas cztery tarcze, które przewidują kilkanaście różnych form wsparcia. Część przedsiębiorców, szczególnie małych i samozatrudnionych, zyskała środki na przetrwanie, dzięki m.in. świadczeniom postojowym, zwolnieniu z zapłaty składek ZUS czy mikropożyczkom.

Szkoda jednak, że ustawodawca nie poszedł krok dalej. Zabrakło niestety rozwiązań systemowych.

Jakich?

Powinniśmy w tym trudnym czasie aktywizować biznes, wprowadzić specjalne mechanizmy wsparcia. Branże szczególnie dotknięte skutkami epidemii, np. hotelarska, gastronomiczna czy turystyczna, powinny otrzymywać pomoc automatycznie, bez konieczności szczegółowego dokumentowania spadku obrotów i pogorszenia sytuacji finansowej. Firma, która nie ma sprzedaży i nie uzyskuje przychodów, powinna zostać zwolniona z ciężarów publicznoprawnych. Nie wystarczy odraczanie terminu zapłaty podatków i składania zeznań, które jest de facto odroczeniem agonii. Przecież skumulowane zobowiązania trzeba będzie kiedyś zapłacić.

Zabrakło też konkretnych propozycji podatkowych, szczególnie w zakresie VAT, które pomogłyby zachować płynność wielu firmom. Mam na myśli szybszy zwrot nadwyżki VAT naliczonego nad należnym oraz szybsze uwolnienie środków z rachunków VAT, które trafiają tam w ramach podzielonej płatności. 60-dniowy termin oczekiwania jest zdecydowanie zbyt długi w obecnej sytuacji.

Według resortu finansów wnioski podatników rozpatrywane są kilkakrotnie szybciej.

Deklaracje ministerstwa nie mają niestety odzwierciedlenia w praktyce. Przedsiębiorcy czekają długo zarówno na zwrot VAT, jak i na uwolnienie środków z rachunków VAT.

Trudno też zgodzić się z argumentami, że masowe, systemowe przyspieszenie zwrotu grozi nadużyciami finansowymi. Jeśli zaś resort obawia się nadużyć, może wprowadzić dodatkowe mechanizmy kontrolne.

Na początku epidemii Ministerstwo Finansów przygotowało wytyczne dla urzędów skarbowych. Priorytetem miała być szybka i skuteczna pomoc. Jak to wygląda w praktyce?

To zależy od tego, o co podatnik wnioskuje. Urzędy zgadzają się w większości przypadków na odroczenie zapłaty podatku czy rozłożenie płatności na raty. Nie pamiętam jednak sytuacji, by przedsiębiorca uzyskał decyzję o umorzeniu zaległości ze względu na trudną sytuację finansową.

Pojawiają się natomiast inne problemy związane z funkcjonowaniem administracji i obsługą wniosków. Przedsiębiorcy muszą długo czekać na wypłatę pożyczek i świadczeń postojowych z powodu braków kadrowych. Urzędy pracy zostały zalane wnioskami, których nie miał kto rozpatrywać. Ustawodawca zapomniał, że jeśli nakłada na samorządy obowiązki, powinien dać im środki, by mogły te zadania wykonać.

Czy przedsiębiorcy chętnie sięgają po pomoc?

Ich postawy są różne. Część korzysta z tarcz antykryzysowych i bardzo je chwali. Są też jednak tacy, którzy uważają, że nie ma nic za darmo. Obawiają się, że za jakiś czas i tak będą musieli zwracać otrzymane pieniądze.

Wiadomo już, że korzystanie z pomocy zostanie skontrolowane. W jaki sposób można się do tego przygotować?

Należy mieć świadomość, że uprawnione do kontroli są różne instytucje. Kwestie związane z opłacaniem podatków, składaniem deklaracji i przyznanymi ulgami kontrolują urzędy skarbowe oraz urzędy celno-skarbowe. Firmy korzystające z subwencji Polskiego Funduszu Rozwoju powinny mieć świadomość, że PFR zweryfikuje ich oświadczenia co do sytuacji finansowej. ZUS sprawdzi firmy korzystające ze świadczeń postojowych oraz kwestie zatrudnienia. Natomiast starosta sprawdzi, w jaki sposób samozatrudnieni wykorzystali dofinansowanie kosztów prowadzenia działalności gospodarczej oraz pożyczki.

By odpowiednio się przygotować, kluczowe jest bieżące i skrupulatne prowadzenie odpowiedniej dokumentacji. Instytucje kontrolne mogą sprawdzić m.in. sprawozdania finansowe, bilans, rachunki zysków i strat, zestawienia sald i obrotów czy zestawienia aktualnej wartości zobowiązań.

Stwierdzone w trakcie kontroli nieprawidłowości, np. co do wykorzystania środków lub kryteriów uzyskania wsparcia, mogą oznaczać konieczność zwrotu pieniędzy.

Jeśli jednak ktoś dostaje pieniądze, powinien spełnić określone warunki.

Oczywiście. Pamiętajmy jednak, że to właściwy urząd weryfikuje wniosek przedsiębiorcy i wydaje zgodę na wypłatę pieniędzy. Nieprawidłowością jest sytuacja, w której ten sam urząd po upływie określonego czasu kwestionuje przyznaną wcześniej pomoc.

Kiedy wrócą kontrole skarbówki?

Organy podatkowe wznowiły już prowadzenie postępowań i kontroli podatkowych, zawieszonych w początkowym okresie epidemii. Są one poprzedzone analizą ryzyka, typowaniem i sprawdzaniem kontrahentów. To oznacza duże prawdopodobieństwo, że zakończą się negatywnym wynikiem. Dla firm zagrożonych kryzysem, walczących o utrzymanie płynności finansowej, to bardzo zła wiadomość.

Jak wygląda sytuacja firm, które skorzystały z pomocy Polskiego Funduszu Rozwoju?

Niewykluczone, że część mikro oraz małych i średnich przedsiębiorstw będzie zmuszona zwrócić pieniądze ze względu na niespełnienie warunków korzystania z pomocy. Przypomnijmy, że już po starcie tarczy finansowej PFR zmienił zasady przyznawania subwencji dla tych podmiotów. Konieczne stało się uwzględnienie powiązań, w szczególności kapitałowych, z innymi podmiotami. W efekcie może się okazać, że spółka z grupy kapitałowej, która samodzielnie spełnia kryteria małego lub średniego przedsiębiorstwa, ze względu na powiązania kapitałowe zalicza się do sektora dużych firm. Dotyczy to też podmiotów, które mają zagranicznych wspólników.

Niedawno PFR poinformował, że rusza tarcza finansowa dla dużych podmiotów. Będzie łatwiej?

Otrzymanie pomocy jest obwarowane wieloma warunkami. Zgodnie z regulaminem od negatywnej decyzji PFR nie będzie można złożyć odwołania. Postępowanie będzie jednoinstancyjne, a decyzje nie będą wymagały uzasadnienia. PFR zastrzega sobie, że część wniosków może nie zostać rozpatrzona. Wniosek będzie można złożyć tylko raz. Co więcej, krąg potencjalnych odbiorców finansowania preferencyjnego w postaci częściowo umarzanej pożyczki został mocno zawężony.

Warunkiem korzystania z pomocy jest poniesienie „negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu Covid-19". Pojęcie to nie zostało zdefiniowane. Czy może się stać przyczyną sporów?

Obawiam się jego nadinterpretacji przez organy podatkowe i inne organy uprawnione do kontroli. Urzędnicy bez wątpienia będą weryfikować, czy sytuacja danej firmy pogorszyła się w wyniku epidemii, czy miała inną przyczynę, np. niewłaściwe decyzje biznesowe. Nieprecyzyjne przepisy pozostawiają im duże pole do uznaniowości.

Powstają też inne problemy. W przepisach użyte zostało pojęcie „obrót gospodarczy", które również nie zostało zdefiniowane i może być przyczyną wątpliwości interpretacyjnych. Co więcej, utrudnia korzystanie z pomocy. Przykładowo w branży turystycznej przychody spadły praktycznie do zera. Jednak urzędy weryfikujące wnioski o wsparcie oceniają na podstawie obrotów wykazanych JPK, że sytuacja jest dobra. W branży turystycznej podstawę opodatkowania stanowi marża, czyli różnica między kwotą, którą ma zapłacić nabywca usługi, a faktycznymi kosztami poniesionymi przez biuro podróży z tytułu nabycia towarów i usług, pomniejszona o należny VAT. Poza tym firmy turystyczne otrzymują zaliczki, które sztucznie zawyżają obroty, ponieważ są zwracane w razie odwołania wycieczki.

Dlatego w ich przypadkach i podobnych sytuacjach należy brać pod uwagę przychody z ksiąg rachunkowych, a nie z JPK_VAT. Dane z JPK_VAT nie zawsze oddają wartość rzeczywistej sprzedaży u danego podmiotu.

Po ogłoszeniu tarczy 4.0 pojawiła się informacja, że nie będzie już kolejnych. Czy słusznie?

Wiele będzie zależało od dalszego rozwoju sytuacji. Pamiętajmy, że nadal nie odwołano stanu epidemii. Branże, które szczególnie ucierpiały w wyniku kryzysu, będą potrzebować dalszej pomocy. Dlatego uważam, że ustawodawca powinien pomyśleć o wprowadzeniu odczuwalnych dla biznesu i niepozorowanych ulg podatkowych. Przykładowo jedną z dziedzin dotkniętych mocno kryzysem jest motoryzacja. Produkcja nowych samochodów w pewnym momencie spadła do zera, a i teraz jest mocno ograniczona. Należy się zastanowić, jak zmotywować konsumentów do nabywania nowych samochodów. Jedynym sposobem na wyjście z kryzysu jest wzrost konsumpcji, czyli w tym przypadku zakupu samochodów. Warto w tej sytuacji rozważyć powrót do 100-proc. odliczenia VAT od wydatków zawiązanych z nabyciem i używaniem samochodów, a także możliwości rozpoznania 100 proc. kosztu podatkowego bez potrzeby prowadzenia dodatkowych ewidencji. Obecnie jest to możliwe tylko wówczas, gdy przedsiębiorca udowodni – prowadząc szczegółową ewidencję – że używa auta wyłącznie do celów biznesowych. Preferencja dla wszystkich pomogłaby ożywić sytuację na rynku. Podobnie na zdecydowanie więcej liczy branża turystyczna. Nie wystarczą bowiem takie działania jak bon turystyczny.

Wiele firm korzystało z odroczenia płatności na podstawie ordynacji podatkowej. Czy ta pomoc nadal kwalifikowana jest jako pomoc de minimis?

Urzędy skarbowe uznają preferencje, takie jak odroczenie zapłaty, rozłożenie zaległości na raty czy też umorzenie całości lub części podatku, za pomoc de minimis. To oznacza, że rośnie ryzyko przekroczenia limitu 200 tys. zł, do którego wlicza się różne formy wsparcia. Co więcej, urzędy wzywają wnioskodawców do wskazania, że ubiegają się o pomoc de minimis. Mimo iż organy nie są związane wnioskiem podatnika, chcą mieć jego deklarację co do charakteru pomocy.

Trudno się zgodzić z takim stanowiskiem. Preferencje te są udzielane wszystkim przedsiębiorcom, których sytuacja ekonomiczna pogorszyła się w wyniku epidemii. Istnieją więc argumenty, aby twierdzić, że nie mają one charakteru pomocy publicznej.

W jaki sposób zmiany w zakresie ulgi na złe długi wpłyną na praktyki rynkowe?

Niepokojące jest to, że mamy rozwiązania zachęcające do niepłacenia zobowiązań. Prawo przyczynia się w ten sposób do pogłębiania zatorów płatniczych. Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami obowiązującymi od 1 stycznia 2020 r. w podatkach dochodowych, jeśli dłużnik nie uregulował zobowiązania, po 90 dniach powinien dokonać zwiększenia dochodu o wysokość nieuregulowanego zobowiązania w zaliczce za dany miesiąc. Tymczasem tarcza antykryzysowa zwalnia podatników ze stosowania tych rozwiązań. Nie jestem zwolennikiem tego typu ułatwień dla dłużników. Zupełnie inną sprawą jest zwolnienie z obowiązku zapłaty podatku wierzyciela, który w istocie nie zrealizował obrotu (nie otrzymał wynagrodzenia). Tu tarcza antykryzysowa wprowadziła rozwiązanie, zgodnie z którym wierzyciele ponoszący negatywne konsekwencje ekonomiczne będą mogli pomniejszyć przychód w podatkach dochodowych już po upływie 30 dni, a nie dopiero po 90 dniach od upływu terminu płatności.

Szkoda, że ustawodawca nie zdecydował się jednocześnie na podobne ułatwienia w zakresie ulgi na złe długi w VAT.

Jacek Matarewicz jest doktorem nauk prawnych, adwokatem i doradcą podatkowym, liderem praktyki VAT, akcyzy i ceł w Kancelarii Ożóg Tomczykowski. Jest też ekspertem ds. VAT, akcyzy i prawa karnoskarbowego w BCC, autorem komentarzy do ustaw podatkowych

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA