fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Jerzy Kowalski: nie da się wozić pasażerów taksówką zdalnie

Adobe Stock
Nie każda robota nadaje się do wykonania z pewnej odległości. Niestety. Nie da rady wydobywać zdalnie węgla, nie przewiezie się pasażera taksówką, siedząc w pubie. Kelner nie obsłuży też gościa w knajpie, oglądając ulubiony serial we własnym domu.

Opiekunka nie zapanuje nad stadkiem dzieciaków w przedszkolu, sprzątając swoje mieszkanie a chirurg nie przeprowadzi operacji nerek, odpoczywając na plaży w Kołobrzegu. Po raz drugi trzeba sobie powiedzieć stanowczo – niestety jeszcze nie da rady wykonać tych czynności w trybie elektronicznym. Choć trzeba ufać, że przyszłość może jeszcze radykalnie zmienić tryb i porządek realizowanych obecnie prac zarobkowych na terenie firmy.

O ileż w lepszej i pewniejszej sytuacji są od ponad dwóch miesięcy niektórzy menedżerowie, właściciele i współwłaściciele osadzeni w organach spółkowych. Szczęście im sprzyja. Oni wiedzą już, że mogą sobie pozwolić na zarządzanie z odległości. Nie muszą chodzić a właściwie raczej dojeżdżać do firmy, by wziąć udział w kolektywnym podejmowaniu decyzji gospodarczych przez zarząd, radę nadzorczą czy walne zgromadzenie akcjonariuszy czy wspólników. Dziś nietradycyjny sposób zarządzania z oddali – najczęściej środkami różnorodnej komunikacji elektronicznej – może być szczególnie przydatny, bo zbliża się sezon podejmowania istotnych rozstrzygnięć spółkowych takich jak udzielanie absolutorium dotychczasowym władzom, przyjmowanie sprawozdań finansowych, decydowanie o wypłacie bądź zaniechaniu wypłaty dywidendy. Pomyśleć, że postęp techniczno- -organizacyjny w spółkach przyspieszył z powodu pandemii koronawirusa. Co jeszcze zmieni się w nich z powodu wirusa? To pokaże z pewnością przyszłość.

Na razie warto zapoznać się z tekstem Aleksandry PetrykowskiejZdalne zarządzanie spółkami".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA