fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Kolejne podejście rządu do ożywienia inwestycji w gospodarce

Rząd proponuje kolejną ulgę na zakup środków trwałych. Z wykorzystaniem dotychczasowych zachęt inwestycyjnych nie jest jednak najlepiej.

W przyjętym we wtorek przez Radę Ministrów projekcie nowelizacji ustaw o podatkach dochodowych pojawia się nowa ulga inwestycyjna. Ma z niej skorzystać – według zapewnień rządu – około 150 tys. firm.

Według nowych przepisów przedsiębiorcy będą mogli dokonać jednorazowych odpisów amortyzacyjnych w wysokości do 100 tys. zł rocznie i zaoszczędzić w ten sposób nawet 17,7 tys. zł. Z ulgi będą mogli skorzystać przedsiębiorcy, którzy w danym roku podatkowym kupią maszyny lub urządzenia za kwotę nie mniejszą niż 10 tys. zł. Z ulgi wyłączono jednak zakup pojazdów i nieruchomości. Ma ona dotyczyć inwestycji poczynionych od 1 stycznia 2017 r.

Będzie to uzupełnienie obowiązującej dziś ulgi, pozwalającej na odpis nawet do kwoty 50 tys. euro. Przysługuje ona jednak tylko małym firmom oraz tym, którzy dopiero rozpoczynają działalność gospodarczą.

Jednak korzystanie z niej wymaga, w odróżnieniu od projektowanego rozwiązania, wystąpienia o pomoc publiczną de minimis. W praktyce oznacza to konieczność wypełnienia dodatkowych formularzy. Nie można też przekroczyć limitu pomocy publicznej w wysokości 200 tys. euro w ciągu trzech lat.

– Nasz projekt nie tylko ułatwi przeprowadzenie inwestycji, ale też przyczyni się do tworzenia nowych miejsc pracy. I to takich, które wymagają konkretnych kwalifikacji, związanych np. z obsługą zakupionych maszyn – zachwalała projekt wiceminister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Czy jednak ta ulga odwróci zastój w inwestycjach? Wszak według danych GUS w 2016 roku inwestycje w gospodarce narodowej spadły o 5,5 proc.

Zdaniem Kiejstuta Żaguna, doradcy podatkowego i dyrektora w firmie doradczej KPMG, należy docenić wprowadzanie coraz to nowych zachęt podatkowych do inwestowania, zwłaszcza w innowacje.

– Warto jednocześnie pamiętać, że dla przedsiębiorcy aspekt podatkowy jest tylko jednym z wielu elementów inwestycyjnej układanki. Najbardziej liczy się ogólny klimat związany z sytuacją ekonomiczną i jej przewidywalnością – twierdzi Żagun.

O ostrożnym podejściu do korzystania z ulg świadczą wyniki ankiety, jaką firma KPMG przeprowadziła wśród 84 przedsiębiorców prowadzących działalność badawczo-rozwojową. Okazało się, że tylko co dziewiąty z nich skorzystał w 2016 r. z ulgi na badania i rozwój w podatkach dochodowych. Ulga ta pozwala na rozliczenie nawet do 150 proc. kosztów kwalifikowanych, związanych np. z ulepszaniem produktów czy modernizacją firmowej sieci informatycznej.

Aż 66 proc. spośród tych, którzy z ulgi nie skorzystali, tłumaczyło to brakiem pewności, czy dana inwestycja kwalifikuje się do ulgi, albo ryzykiem zakwestionowania jej przez organ skarbowy. Nie można jednak powiedzieć, że słaba popularność ulgi wynika z niewiedzy o jej istnieniu. Na taki powód wskazało tylko 21 proc. badanych.

– Wprawdzie przez ostatni rok ukazało się wiele interpretacji potwierdzających prawa podatnika do skorzystania z ulgi, ale najwyraźniej działa zła sława, jaką wypracowały sobie urzędy skarbowe z innych powodów – komentuje Kiejstut Żagun. Jego zdaniem w 2017 r. wykorzystanie ulgi może być większe. Zwiększony będzie bowiem jej limit przysługujący przedsiębiorcom.

etap legislacyjny: projekt trafi do Sejmu

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.rochowicz@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA