fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Sąd Najwyższy: odszkodowanie za nielojalność w biznesie

123RF
Członkowie zarządu stowarzyszenia, które uratowało budowę i mieszkania dla zarządu i części członków, zapłacą odszkodowanie pominiętym.

W interesach obowiązuje uczciwość i lojalność, a ich naruszenie stanowi dostateczną podstawę odpowiedzialności odszkodowawczej – orzekł w czwartek Sąd Najwyższy.

Wyrok SN może mieć ogromne praktyczne znaczenie. Oparty jest bowiem na najbardziej ogólnym przepisie kodeksu cywilnego, art. 415. Stanowi on: „Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia".

Średniej wielkości spółka deweloperska budowała w Lublinie duży blok mieszkaniowy (ponad setka mieszkań). Kiedy wpadła w tarapaty finansowe, osoby, które wpłacały zaliczki na te mieszkania i miały umowy przedwstępne, powołały stowarzyszenie. Deweloper scedował na nie prawa i obowiązki z tego kontraktu, zobowiązując się, co zapisano w statucie stowarzyszenia, że dokończy ono budowy i wyda członkom mieszkania.

Budowę udało się dokończyć. Kilka osób mieszkań się jednak nie doczekało, w tym Witold A., prawnik z wykształcenia. Na poczet mieszkania wpłacił deweloperowi 227 tys. zł (miało kosztować 240 tys. zł). Do stowarzyszenia nie przystąpił, pilnował jednak swoich spraw. Zarząd co najmniej dwa razy obiecywał mu wydanie mieszkania. To nie nastąpiło, a stowarzyszenie zbankrutowało.

W tej sytuacji Witold A. pozwał dwóch członków zarządu, domagając się odszkodowania. Lubelskie sądy: Okręgowy i Apelacyjny, zasądziły mu zwrot zaliczki. Wskazały, że działania członków zarządu, Arkadiusza A. i Marka D., naruszały zasady współżycia społecznego: uczciwości, lojalności i sprawiedliwości. To skutkuje odpowiedzialnością na podstawie art. 415 k.c. Sama szkoda powoda jest niewątpliwa.

Pełnomocnik pozwanych mecenas Jerzy Sieklucki zwalczał przed SN ten werdykt. Argumentował, że osoba prawna, a taką jest też stowarzyszenie, jest obowiązana do naprawienia szkody wyrządzonej z winy jej organu (zarządu), o czym mówi art. 416 k.c. Samo niespłacenie dłużnika czy spłacenie innych nie stanowi czynu zabronionego (deliktu) w rozumieniu art. 415 k.c., nie może skutkować odpowiedzialnością odszkodowawczą. Musiałoby to być jaskrawe nadużycie kompetencji nastawione na pokrzywdzenie powoda. Nie można wreszcie zasądzić odszkodowania na podstawie zasad współżycia społecznego.

Sąd Najwyższy nie podzielił tego stanowiska i werdykt utrzymał.

– Podstawą zasądzonego odszkodowania jest bezprawne wyrządzenie szkody powodowi przez pozwanych – powiedział w uzasadnieniu sędzia Krzysztof Strzelczyk. – Bezprawność w rozumieniu art. 415 k.c. jest ujęta szeroko, obejmuje nie tylko działanie sprzeczne z obowiązującym porządkiem prawnym, ale także zasadami współżycia społecznego. Pozwani je naruszyli: zwodzili powoda, a w czasie kiedy się do nich zwrócił o rozliczenie transakcji, przygotowywali sprzedaż przewidzianego dla niego mieszkania, co w końcu nastąpiło. Na pytania sądu, co zrobili z uzyskaną ceną, nie potrafili odpowiedzieć – dodał sędzia.

Wyrok SN jest ostateczny.

Sygnatura akt: IV CSK 539/14

Opinia

Zbigniew Banaszczyk, adwokat, specjalista od prawa czynów niedozwolonych

Nierzadko naganny czyn nie jest sprzeczny z jakimś konkretnym przepisem, bo prawo wszystkiego nie zdoła uregulować, a słuszność nakazuje naprawić jego skutki. I w sukurs idą zasady współżycia społecznego. Stosując je, sąd musi wskazać konkretne zasady, np. lojalność, uczciwość kupiecką, których można było wymagać i które naruszono. Trzeba też wykazać szkodę i jej wysokość oraz związek z naruszeniem tych zasad. Sąd w tych sprawach ma więcej swobody, ale jego werdykt nie jest arbitralny, lecz twardo umocowany w prawie. Na tym polega urok prawa deliktów, w szczególności art. 415 kodeks cywilnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA