fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Centralny Rejestr Upadłości i Restrukturyzacji znikł, zanim powstał

123rf
25 miesięcy i prawie 10 mln zł pochłonęły prace nad utworzeniem zbioru informacji o wypłacalności firm. Efekt tego jest taki, że go nie ma.

Centralny Rejestr Upadłości i Restrukturyzacji (CCRU), mimo unijnych wymogów, obietnic, zapowiedzi, a nawet obecności w 13 aktach prawnych, został zlikwidowany.

Zdecydowało o tym Ministerstwo Sprawiedliwości. Powód? Pojawiła się nowa, odważniejsza koncepcja. Krajowy Rejestr Zadłużonych ma działać od 1 grudnia 2020 r. A to oznacza, że długo wyczekiwany i istotny dla obrotu gospodarczego rejestr zacznie funkcjonowanie z czteroletnim opóźnieniem. O ile oczywiście nie podzieli losu CRRU.

Obecnie zasięg terytorialny przedsiębiorców dawno przekroczył granice kraju, dlatego tak ważna jest możliwość sprawdzenia wypłacalności zagranicznego kontrahenta. Temu służyć mają właśnie rejestry upadłości. Do ich utworzenia członków Unii zobowiązuje Parlament Europejski i Rada w rozporządzeniu z 20 maja 2015 r. w sprawie postępowania upadłościowego nr 2015/848. Taki rejestr powinien funkcjonować w każdym kraju już 26 czerwca 2018 r. Krajowy Rejestr Zadłużonych, choć znacznie opóźniony, ma zawierać o wiele więcej informacji, niż wymagają tego unijne przepisy. Oprócz szczegółowych danych o postępowaniach upadłościowych i restrukturyzacyjnych będą m.in. informacje o związanych z upadłością zakazach pełnienia funkcji kierowniczych.

Komisja Europejska idzie o krok dalej i planuje utworzenie scentralizowanego systemu do połączenia wzajemnego poszczególnych rejestrów funkcjonujących w krajach członkowskich. Pomysł brzmi obiecująco: wszystkie rejestry upadłości i europejski portal e-Sprawiedliwość w jednym miejscu, publiczny, darmowy, we wszystkich językach urzędowych Unii. Akty wykonawcze mają powstać już 26 czerwca 2019 r. Termin ten jest problematyczny dla Polski – przystąpi bowiem do rozmów o wzajemnym europejskim połączeniu nieistniejącego rejestru.

Zapotrzebowanie na dostęp do informacji o niewypłacalnych podmiotach jest duże. Według sprawozdań MS w 2016 r. liczba ogłoszonych upadłości konsumenckich wzrosła o 100 proc. w stosunku do roku poprzedniego i wynosiła 4478. Tylko w 2018 r. ogłoszono 975 upadłości i restrukturyzacji polskich firm.

Rozliczenie prac nad Centralnym Rejestrem Upadłości i Restrukturyzacji nie napawa optymizmem. W 25-miesięcznych pracach nad CRRU przeprowadzono jedynie analizę techniczną, funkcjonalności, korzyści i kosztów. Nie wyłoniono nawet wykonawcy systemu. Ministerstwo Sprawiedliwości na pytanie o przyczynę niezrealizowanego projektu utworzenia CRRU w okresie 1 listopada 2016 r. – 31 grudnia 2018 r. wyjaśnia, że w toku prac nad CRRU zespół doszedł do wniosku, że konieczne jest rozszerzenie rejestru upadłości i restrukturyzacji o dane zawarte do tej pory w rejestrze dłużników niewypłacalnych i umieszczenie ich w jednym miejscu. Koszt 25-miesięcznych prac? Zdaniem MŚ żadne środki z zaplanowanego budżetu projektu CRRU nie zostały wydatkowane. Zaplanowany budżet projektu CRRU w pierwotnej wysokości 9 993 067,90 zł w całości włączono do budżetu projektu KRZ, który został zwiększony do 13 692 977,75 zł. Wydłużono też czas realizacji do 31 maja 2021 r. Koszt funkcjonowania KRZ w każdym roku został oszacowany na 3,585 mln zł.

Resort robi wszystko, żeby nadrobić stracony czas. 1 kwietnia został ogłoszony przetarg na budowę, utrzymanie i rozwój systemu Krajowy Rejestr Zadłużonych.

Do 20 maja 2019 r. potencjalni wykonawcy mogą składać oferty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA