fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Prawda nie może naruszać dobrego imienia restauratora - wyrok Sądu Okręgowego

Adobe Stock
Zamieszczona w internecie wypowiedź opisująca okoliczność, która faktycznie ma miejsce, nie może być uznana za bezprawne naruszenie dóbr osobistych.

Felicjan T. domagał się w pozwie zobowiązania spółki „Grupa ABC" do usunięcia ze strony internetowej www.palacwin.pl (nazwa domeny jest fikcyjna) sformułowania naruszającego jego dobra osobiste: „Strona nieczynna do czasu uregulowania zaległych płatności".

Czytaj też:

W uzasadnieniu wskazał, że jest właścicielem restauracji „Pałac Win" w mieście P. Poprzednio, w tym samym lokalu i pod tą samą nazwą, restaurację prowadził inny podmiot – spółka X. Po opuszczeniu przez nią lokalu, Felicjan T. zawarł z jego właścicielem umowę najmu.

Poprzednia właścicielka restauracji podpisała umowę o wykonanie strony internetowej www.palacwin.pl, a potem także o wykonanie i prowadzenie fanpage'a oraz świadczenie usługi pozycjonowania. Zleceniobiorcą był Krzysztof R., który prowadził działalność gospodarczą w takim zakresie (działalność ta została przekształcona w jednoosobową spółkę kapitałową Krzysztofa R. - Grupę ABC). Spółka X miała korzystać z tej strony na podstawie udzielonej jej licencji. Co miesiąc miała za to płacić w sumie 750 zł netto. Ale nie płaciła.

Spornym wpisem Grupa ABC próbowała odzyskać od spółki X należności za kolejny rok świadczenia usług.

Renomowany lokal bez www

Felicjan T. podniósł przed sądem, że „Pałac Win" to lokal cieszący się dużą renomą i uznaniem wśród klientów biznesowych oraz znawców wyszukanych smaków i win, dla których cena ma drugorzędne znaczenie.

Tymczasem komunikat na stronie internetowej www.palacwin.pl (domena była własnością spółki ABC) psuje mu opinię. Sugeruje bowiem, że powód ma dług u pozwanego i poważne problemy finansowe oraz że cechuje go nieuczciwość w transakcjach handlowych. Zdezorientowani klienci mają wątpliwości co do przyszłości restauracji. – Dla restauracji tej klasy wszelkie negatywne opinie mają katastrofalny skutek dla prestiżu i wizerunku. Wielu dotychczasowych gości przeniosło rezerwacje lub całkiem zrezygnowało z usług „Pałacu Win" – twierdził restaurator.

Podkreślał też nieprawdziwość zamieszczonej informacji - Felicjan T. nigdy nie był dłużnikiem spółki ABC, ani nawet stroną umów zawartych z nią przez spółkę X. Przejął bowiem jedynie restaurację, a nie umowy zawarte przez poprzedniego właściciela.

Oprócz usunięcia komunikatu ze strony www.palacwin.pl Felicjan T. domagał się zakazania pozwanej spółce publikowania jakichkolwiek treści dotyczących powoda na tej stronie. Wysunął też żądanie o zadośćuczynienie - 30 tys. zł z ustawowymi odsetkami.

W odpowiedzi Grupa ABC wniosła o oddalenie całego powództwa. Jej zdaniem powód nie wykazał swoich racji, choć zgodnie z prawem, na nim ciążył obowiązek dowodowy (art. 6 kodeksu cywilnego). Jak oświadczył Krzysztof R., kwestionowaną w pozwie informację zamieścił z uwagi na nieuiszczenie przez spółkę X należności za kolejny rok świadczenia usług. Na marginesie dodał, że jedynym wspólnikiem i członkiem zarządu spółki X jest żona Felicjana T. Nie było jego zamiarem naruszanie czyichkolwiek dóbr osobistych lecz jedynie przypomnienie dłużnikowi o konieczności uregulowania zadłużenia. Poza tym Grupa ABC stwierdziła, że nigdy nie otrzymała przed procesem informacji, aby przez sporny komunikat którykolwiek z klientów "Pałacu Win" zrezygnował z rezerwacji w tym lokalu.

„Pałacu Win" już nie ma. Felicjan T. prowadzi w tym miejscu nową restaurację, pod innym szyldem i adresowaną do szerszego grona klientów. Nie ma także kwestionowanego wpisu o zaległościach płatniczych na stronie www.palacwin.pl. Grupa ABC usunęła go po wydaniu przez sąd postanowienia zabezpieczającego. Nie zaspokoiła natomiast w żadnej części roszczenia powoda o zadośćuczynienie.

Klienci woleli zrezygnować

Sąd Okręgowy w Poznaniu ustalił, że faktycznie ukazanie się komunikatu na stronie www.palacwin.pl zakłóciło funkcjonowanie restauracji Felicjana T. Część z klientów, którzy chcieli zarezerwować miejsce w restauracji przez internet dzwoniła do pracowników powoda z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Ilość rezerwacji na przyjęcia spadła w stosunku do poprzedniego roku, część klientów zrezygnowała z wcześniej dokonanych rezerwacji.

Nie dał jednak wiary zeznaniom restauratora, że z powodu spornej informacji na stronie internetowej, odwołano około 80-90 proc. rezerwacji, a lokal musiał zmienić profil.

– Gdyby tak rzeczywiście było, powód prędzej uregulowałby zaległości w płatnościach należącej do jego żony spółki X, niż narażał się na kosztowną i ryzykowną zmianę profilu restauracji. Biorąc pod uwagę wysokie obroty restauracji, na co wskazywał w swoich zeznaniach powód, z pewnością było go stać na wydatkowanie takiej kwoty - zauważył sąd.

Wyjaśnił też, że do naruszenia czci (dobrego imienia) może dojść w rozmaity sposób: za pośrednictwem mowy lub pisma, w publicznych wypowiedziach, w listach, pismach kierowanych do urzędów, publikacjach prasowych czy książkach, a także przez zamieszczenie wpisu w internecie. Wypowiedzi naruszające cześć można podzielić na opisowe i oceniające. Te pierwsze mogą być oceniane w kategorii prawdy lub fałszu, te drugie stanowią jedynie opinię wypowiadającego i nie mogą być weryfikowane jako prawdziwe lub fałszywe.

Kłamstwa nie było

Pociągnięcie do odpowiedzialności cywilnej autora wypowiedzi jest możliwe tylko wtedy, gdy zachował się bezprawnie lub w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. O uznaniu zachowania za bezprawne decydują zaś kryteria obiektywne.

– Co do zasady, prawdziwość wypowiedzi opisowej wyłącza jej bezprawność jako naruszenia czci. Np. określenie „nieterminowy dłużnik", jeśli dłużnik opóźniał się ze spłatą kredytu. W rozpoznawanej sprawie pozwany nie dopuścił się naruszenia dóbr osobistych powoda - uznał sąd.

Ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego wynikało zdaniem sądu, że prowadząca wcześniej "Pałac Win" spółka X nie uregulowała zobowiązań wynikających z umowy z Krzysztofem R., więc powstało po jej stronie wymagalne zadłużenie.

–Zatem zamieszczona przez pozwanego na stronie internetowej restauracji informacja o istnieniu w stosunku do niego nieuregulowanego zadłużenia podmiotu, dla którego, zgodnie z zawartą umową, prowadził stronę internetową, była prawdziwa. Co więcej, zamieszczona informacja w żaden sposób nie mówi o tym, że to Felicjan T. jest dłużnikiem Krzysztofa R., czy też Grupy ABC. W ogóle nie odwołuje się w swojej treści do osoby powoda - stwierdził sąd.

Cwaniactwo bez ochrony

W związku z tym, w ocenie sądu, nie można uznać, że pozwany przez umieszczenie takiej informacji, naruszył dobre imię powoda.

– Przejmując prowadzenie restauracji od spółki X, powód nie podpisał z Krzysztofem R. ani pozwaną Grupą ABC żadnego porozumienia, na podstawie którego stałby się on stroną umów o świadczenie usług internetowych zawartych przez swojego poprzednika. Nie podpisał także z administratorem strony żadnej odrębnej umowy, na podstawie której administrator miałby prowadzić stronę internetową restauracji – wskazał Sąd Okręgowy w Poznaniu.

Jego zdaniem analiza zachowania powoda prowadzi do wniosku, że dążył on do usunięcia ze strony internetowej restauracji znajdującego się na niej wpisu oraz umożliwienia mu korzystania z tej strony bez ponoszenia z tego tytułu żadnych opłat. Takie działanie powoda nie zasługiwało w ocenie sądu na ochronę prawną.

Powództwo Felicjana T. zostało oddalone, a on sam został jeszcze obciążony kosztami procesu.

Wyrok jest nieprawomocny.

Sygnatura akt: IX GC 1367/15

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA