fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Przetargi: kompromisu ws. in-house nie ma

123RF
Komisja sejmowa odrzuciła poprawki mówiące o wprowadzaniu in-house tylko tam, gdzie nie naruszy konkurencji.

Wygląda na to, że samorządy będą mogły udzielać zamówienia własnym spółkom komunalnym, bez przeprowadzenia przetargu. Chodzi o wprowadzenie do ustawy– Prawo zamówień publicznych trybu in-house, który od początku prac legislacyjnych budził kontrowersje.

We wtorek sejmowa Komisja Rozwoju i Gospodarki odrzuciła poprawki proponowane przez PO, .Nowoczesną i Kukiz'15, które sugerowały rozwiązania kompromisowe. Kompromis miał polegać m.in. na wprowadzeniu trybu in-house tylko tam, gdzie nie zachwieje to konkurencji. Poprawki zostały odrzucone, co oznacza, że utrzymana została pierwotna, pełna wersja wprowadzenia in-house.

Zmiana najbardziej dotknie branżę gospodarki odpadami. Prywatni przedsiębiorcy boją się, że zostaną wykluczeni z rynku na rzecz spółek komunalnych. Podczas posiedzenia komisji pod Sejmem trwała manifestacja, w której udział wzięło przeszło 3 tys. osób reprezentujący sektor odpadowy.

– Daliśmy silny głos, jednak nie został wysłuchany – mówił Witold Zińczuk przewodniczący Rady Programowej Związeku Pracodawców Gospodarki Odpadami. – Propozycje kompromisowe też nie były dla nas idealne, ale w proponowanym kształcie ustawa może mieć katastrofalne skutki, mogą upaść przedsiębiorstwa, tysiące ludzi straci pracę – przewiduje.

Z obecnego kształtu projektu ustawy niezadowolona jest też poseł Maria Janyska, przewodnicząca podkomisji pracującej nad nowelizacją.

– Od początku prac postulowałam, że powinny zostać wprowadzone jedynie te zmiany, do których obliguje nas Unia Europejska. Termin na wdrożenie dyrektyw upłynął 18 kwietnia, dlatego pracowaliśmy pod presją czasu. W takiej atmosferze nie powinno się wprowadzać tak fundamentalnych zmian jak tryb in -house, szczególnie że akurat ten zapis jest fakultatywny dla państw członkowskich – twierdzi. I dodaje, że ustawa może być niedopracowana. – Brakowało nam dwóch-trzech spotkań podkomisji, aby szczegółowo przeanalizować jej zapisy. Jeśli już wprowadzać in-house, to rozsądnie, stąd sugerowane kompromisowe rozwiązanie. Szkoda, że nie zostało przyjęte, bo naprawdę jest prorynkowe, a nie polityczne - uważa Janyska. Zwraca uwagę, że najbardziej protestuje branża gospodarki odpadami, ale wprowadzenie trybu in-house dotknie też inne przedsiębiorstwa świadczące usługi z zakresu zaspokajania potrzeb ludności, czyli rynek budowlany, drogowy, liniowy, zarządzania nieruchomościami.

Jutro ustawa trafi na posiedzenie plenarne Sejmu do drugiego czytania. Już wiadomo, że będą postulowane poprawki.

– Te dotyczące in-house przedstawimy jako wniosek mniejszości – mówi Maria Janyska. – Mam nadzieję, że przyjdzie jeszcze czas na refleksję i ponowne przeanalizowanie zapisów dotyczących in-house – dodaje.

Etap legislacyjny: przed drugim czytaniem w Sejmie

Porównanie

In-house w dwóch wersjach

Tryb in-house w pełnej wersji mówi, że samorząd może udzielić zamówienia swojej spółce, gdy: sprawuje nad nią prawną kontrolę, ponad 90 proc. wykonywanych przez nią zadań to te powierzone przez zlecającego, a w kontrolowanej spółce nie ma bezpośredniego udziału kapitału prywatnego.

Wersja kompromisowa zakładała, że in-house miałby być jedynie na rynku, na którym nie występuje konkurencja; przewidywała zakaz czerpania z cudzego potencjału, korzystania z podwykonawstwa i dokapitalizowywania spółek przed udzieleniem zamówienia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA