fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Apteka nie tylko dla aptekarza - jak przedsiębiorcy omijają przepisy

Fotorzepa, Radek Pasterski
Przedsiębiorcy bezkarnie omijają przepisy o koncentracji miejsc, w których można kupić leki, bo brakuje inspektorów farmaceutycznych.

Od wprowadzenia 25 czerwca 2017 r. ustawy „Apteka dla aptekarza, AdA" właściciela z ominięciem jej przepisów zmieniło 700 aptek – wynika z danych Związku Aptekarzy Pracodawców Polskich Aptek (ZAPPA). Kolejne 50 aptek zostało przejętych na tzw. słupy, głównie przez firmy zarejestrowane poza Polską.

Czyta też:

– Przejęć dokonują głównie wielkie międzynarodowe sieci apteczne, których działalność jest sprzeczna zarówno z interesem pacjenta, jak i Skarbu Państwa, i samych farmaceutów – mówi przewodniczący ZAPPA Marcin Wiśniewski.

„AdA", czyli obowiązująca od 25 czerwca 2017 r. nowelizacja ustawy – Prawo farmaceutyczne, przewiduje, że nową aptekę może prowadzić tylko farmaceuta lub farmaceuci w wybranych spółkach osobowych. Nowe placówki obowiązują też kryteria geograficzno-demograficzne – na jedną aptekę ma przypadać co najmniej 3 tys. mieszkańców w danej gminie, a odległość między sąsiadującymi aptekami ma wynosić co najmniej 500 metrów.

Pomysłowi przedsiębiorcy również na to znaleźli sposób.

– Spółki zakładane przez farmaceutów szybko zmieniają właściciela. Z KRS wykreślany jest farmaceuta, a w jego miejsce wpisywana inna osoba, często przedstawiciel zagranicznych sieci aptecznych – tłumaczy Marcin Wiśniewski. W przypadku przejęć na słupa farmaceuta przejmuje istniejącą aptekę tylko formalnie. Jak zbadała ZAPPA, często robi to za pieniądze sieci aptecznej, która albo zatrudnia go potem w tej aptece, albo wymaga od niego tylko nazwiska, tytułu i pieczątki, a biznes koordynuje sama.

Dlaczego tak się dzieje? Farmaceuci winią niedostateczny nadzór Głównej Inspekcji Farmaceutycznej.

– Przy 100–120 inspektorach farmaceutycznych w skali kraju trudno skontrolować 14,3 tys. aptek. W efekcie GIF rozkłada ręce, a nieuczciwi przedsiębiorcy łamią prawo – mówi Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej i prezydent Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej.

– Ratunkowa dla polskiego aptekarstwa „AdA" wprowadziła regulacje typowe dla większości krajów Europy, blokujące rozwój sieci i mające przywrócić aptekom ich pierwotną, ważną rolę w systemie ochrony zdrowia. Degradacji nie udało się jednak zatrzymać wobec narosłej przez lata przewagi korporacji sieciowych – mówi Marcin Wiśniewski.

I dodaje, że wbrew retoryce związków sieci aptecznych „AdA" nie wpłynęła negatywnie na dostęp do leków w Polsce, szczególnie w terenach wiejskich. Prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Elżbieta Piotrowska-Rutkowska dodaje, że zarówno przed wprowadzeniem ustawy, jak i obecnie sieci apteczne nie starały się o pozwolenie na prowadzenie apteki na obszarach oddalonych od dużych ośrodków miejskich.

– Wręcz przeciwnie, działanie sieci często powoduje i powodowało znikanie z takich obszarów aptek prowadzonych przez farmaceutów – podkreśliła. Z raportu ZAPPA wynika, że aptek jest za dużo co najmniej o 5 tys. Ich zagęszczenie byłoby równe średniej europejskiej przy 8,8 tys. placówek, a nie, jak dziś – 14,3 tys.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA