fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Czy zbliża się koniec samozatrudnienia?

Obowiązujące przepisy nie normują definicji tzw. samozatrudnienia. Opracowywane w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy projekty zmian w prawie pracy wzbudzały wiele emocji i kontrowersji. Po ich analizie nasuwa się pytanie: czy zbliża się koniec samozatrudnienia?

Różnice w poglądach w stosunku do wielu kwestii pojawiały się nawet wśród samych członków Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy, przygotowującej te zmiany, co dodatkowo podsycało zainteresowanie tematem. Szczególne emocje wzbudziło samozatrudnienie, które – wg szeregu doniesień – miało zostać w projektowanych zmianach znacznie ograniczone. Czy opracowane przez Komisję Kodyfikacyjną projekty i założenia przyszłych zmian rzeczywiście w tak znacznym stopniu modyfikują podejmowanie współpracy przez samozatrudnionych?

Jak jest dzisiaj

Obecnie samozatrudnionym jest osoba fizyczna, która w ramach prowadzonej na własny rachunek i ryzyko działalności gospodarczej, wpisanej do centralnej ewidencji (CEIDG), współpracuje z innymi podmiotami, najczęściej na podstawie umów zlecenia lub o świadczenie usług i im pochodnych albo o dzieło. Forma ta bardzo często była i jest wybierana przez współpracujące ze sobą podmioty, gdyż wiąże się z nią o wiele mniejsze obciążenie z tytułu zobowiązań publicznoprawnych, jak np. składki na ubezpieczenia społeczne.

Samozatrudniony – przedsiębiorca może skorzystać także z możliwości rozliczania się na podstawie podatku liniowego w miejsce obowiązującego przy stosunku pracy rozliczenia wg skali, co może przynosić znaczną korzyść. Częstym argumentem tej formy współpracy jest również dużo większa swoboda działania takich osób.

Niestety, w praktyce zdarza się, że pracodawcy nadużywają opisanej możliwości i uzależniają dalszą współpracę z daną osobą od zmiany formy zatrudnienia ze stosunku pracy na samozatrudnienie. Mimo przeprowadzanych kontroli nie zawsze udaje się wychwycić wszystkie nadużycia. Dziś samozatrudniony często, mimo formalnie świadczonych usług w ramach działalności gospodarczej, wykonuje je w rzeczywistości w warunkach stosunku pracy. Należy wskazać, iż zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami może on z własnej inicjatywy wystąpić do sądu pracy z wnioskiem o ustalenie istnienia stosunku pracy. Ciężar dowodu w takim postępowaniu ciąży na domniemanym pracowniku, zaś ustalenie istnienia stosunku pracy prowadzi do zobowiązania rzeczywistego pracodawcy do uregulowania zaległych składek ZUS, zaliczek na podatek dochodowy, odpraw itp.

Nowe podejście

Odnosząc się bezpośrednio do założeń Komisji Kodyfikacyjnej, jak i doniesień ze strony Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazać należy, iż sam fakt prowadzenia działalności gospodarczej bądź wykonywania usług przez samozatrudnionych może nie wystarczyć do uznania ich przedsiębiorcami. Co więcej, pojawił się pomysł, aby dokonywać rozróżnienia osoby samozatrudnionej wykonującej pracę w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej od tej, która robi to poza taką działalnością. Takie podejście implikuje konieczność zmian nie tylko w zakresie prawa pracy, ale również w prawie gospodarczym, prawie podatkowym oraz w systemie ubezpieczeń społecznych. Już wcześniejsze zmiany w przepisach wskazywały na baczne przyglądanie się rządzących takiej formie współpracy, jaką jest samozatrudnienie. Bowiem nowelizacja ustawy z 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, która weszła w życie w 1 stycznia 2017 r., wprowadziła w stosunku do umów zlecenie oraz umów o świadczenie usług obowiązek ewidencjonowania ilości przepracowanych przez zleceniobiorców godzin.

Tym samym pojawił się również postulat konieczności zmiany definicji przedsiębiorcy w sposób jednoznacznie wskazujący, kto z dzisiejszych zleceniobiorców będzie przedsiębiorcą, a kto nie, oraz kto będzie przedsiębiorcą zarejestrowanym. Należy zauważyć, iż jest to istotna kwestia, która będzie miała ważny wpływ na obowiązki w zakresie obciążeń publicznoprawnych, w tym opłacania składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne oraz sposobów rozliczeń podatkowych. ?

Zdaniem autorki

Monika Błońska, radca prawny, menedżer w Departamencie Doradztwa Prawnego Mariański Group Kancelarii Prawno-Podatkowej

Opublikowany w mediach projekt Kodeksu Pracy zawiera w wielu miejscach sprzeczności i jest nieprecyzyjny. Na chwilę obecną prace nad projektem przekazanym do ministerstwa nie są kontynuowane. Natomiast zapowiadana jest zmiana istniejących przepisów. Niemniej należy zauważyć znaczne zainteresowanie tematyką świadczenia usług oraz podejmowania współpracy na podstawie umów zlecenie bądź umów o dzieło. Jednocześnie wskazać należy, iż swoiste zawieszenie pracy nad projektem nie kończy tematu. Wystarczy bowiem, iż dojdzie do zmiany definicji przedsiębiorcy, o czym również jest mowa, aby móc uznać, iż dana osoba współpracuje nie na podstawie umowy cywilnoprawnej, ale stosunku pracy. Dodatkowo, obecne brzmienie przepisów ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych pozwalają na ustalenie, kto jest płatnikiem składek za ubezpieczonego, zgłoszonego do ZUS.

Dodatkowo wskazać należy, iż zaczęto rozmawiać o nowej kategorii podmiotów – tzw. samozatrudnionych ekonomicznie zależnych. Podmiotami tymi mieliby być, co do zasady, wszyscy dzisiejsi samozatrudnieni, świadczący najczęściej usługi na rzecz jednego przedsiębiorcy – kontrahenta. Dotychczasowa propozycja wskazywała, że osoba taka miałaby świadczyć pracę w sposób bezpośredni, przeciętnie w wymiarze co najmniej 21 godzin na tydzień przez co najmniej 182 dni. Takie sformułowanie powodowałoby, iż gros osób, prowadzących w chwili obecnej jednoosobowe działalności gospodarcze, zostałoby zakwalifikowanych do tej kategorii. W praktyce wszyscy, którzy świadczą usługi dla pracodawcy (kontrahenta) w formie zbliżonej do, co najmniej, połowy etatu, mogliby otrzymać status samozatrudnionych ekonomicznie zależnych.

Podsumowując, należy zauważyć, iż postulaty ustawodawcy zmierzają do zwiększenia kontroli nad osobami wykonującymi czynności w ramach umów zlecenie oraz o świadczenie usług, co w konsekwencji doprowadzi do znacznego ograniczenia ilości osób samozatrudnionych, działających w chwili obecnej jako odrębni przedsiębiorcy. W konsekwencji będzie to miało swoje odzwierciedlenie w składkach na ubezpieczenie zdrowotne oraz społeczne, a także w możliwości korzystania z preferencyjnych stawek opodatkowania (19 proc.). Tematyka jest o tyle istotna, iż według danych Eurostatu ewentualne zmiany miałyby objąć ok. 2,8 mln osób (osoby pracujące na umowę-zlecenie, umowę o dzieło lub mające zarejestrowaną działalność gospodarczą), co stanowi 18 proc. populacji w wieku produkcyjnym. ?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA