fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: przetargi po nowemu mają pomóc firmom

AdobeStock
Z powodu pandemii będzie można zmieniać umowy dotyczące zamówień publicznych oraz nie naliczać kar umownych.

Rząd chce, by nie dochodziło do dużych opóźnień w prowadzeniu inwestycji. Proponuje więc zmiany w prawie zamówień publicznych. Zawiera je projekt tarczy antykryzysowej 3.0.

Krajowa Izba Odwoławcza zacznie orzekać. Będzie można zmieniać treść umów i nie zostaną naliczone w czasie pandemii kary umowne.

Eksperci chwalą propozycje, ale widzą też ich wady.

– Rozwiązania dotyczące rynku zamówień publicznych zaproponowane w nowej odsłonie tarczy antykryzysowej są efektem analizy i obserwacji wyzwań, z jakimi mierzą się inwestorzy – wyjaśnia Michał Trybusz z Urzędu Zamówień Publicznych.

– Przywracamy orzekanie Krajowej Izby Odwoławczej. Wprawdzie przed KIO prowadzi się tylko około 1 proc. postępowań o udzielenie zamówienia publicznego, niemniej w obecnej sytuacji każde zamówienie może być niezwykle istotne dla firm borykających się z problemami finansowymi spowodowanymi epidemią Covid-19.

Mogą być one również istotne dla podwykonawców czy dla zapewnienia łańcucha dostaw – tłumaczy Michał Trybusz.

Projekt przewiduje, że KIO będzie rozpatrywała odwołania na posiedzeniach niejawnych bez udziału stron i uczestników postępowania, czyli na podstawie zgromadzonych materiałów dowodowych.

– To bardzo dobra wiadomość, że po ponadmiesięcznej przerwie KIO zacznie orzekać. Nie do końca podoba mi się jednak propozycja prowadzenia postępowania przed KIO tylko na podstawie dokumentów. Przecież można rozpatrywać odwołania także z udziałem stron w formie online, a takie doświadczenia mogłyby być wykorzystywane również w przyszłości – mówi Konrad Różowicz, prawnik z Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners.

Projekt wymaga, by zamawiający podpisywali wysyłane do KIO dokumenty elektroniczne, w tym odpowiedzi na odwołania, podpisem kwalifikowanym. To może być sporym problemem.

– Wiele samorządów nie posiada takiego podpisu. Jego uzyskanie teraz może być problematyczne. Może warto umożliwić wysyłanie pism opatrzonych podpisem zaufanym? Tak jak przewiduje to nowe prawo zamówień publicznych, które wchodzi w życie od 1 stycznia 2021 r. – zastanawia się Konrad Różowicz.

Projekt przewiduje bardzo krótki okres, bo pięć dni, na odpowiedź na odwołanie przez zamawiającego. Warto na to zwrócić uwagę. Zamawiający będzie miał tylko pięć dni na ewentualne uwzględnienie racji przedsiębiorcy. Jeżeli nie zdąży, to niepotrzebnie poniesie koszty postępowania przed KIO.

Projekt wprowadza możliwość zmian w umowach z powodu pandemii. To nie będzie jednak automatyzm. Wykonawca musi dysponować mocnymi dokumentami potwierdzającymi, że np. z powodu wirusa jego firma nie może realizować zamówienia lub robi to wolniej. Ostatnie słowo ma należeć do zamawiającego, weryfikującego, czy okoliczności wskazane przez wykonawcę wpływają na należyte wykonanie umowy czy nie.

W trakcie pandemii nie będą dochodzone kary umowne.

– W naszej ocenie zakaz potrącania kar umownych zastrzeżonych na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania umowy z wynagrodzenia wykonawcy lub z innych jego wierzytelności, a także zakaz zaspokojenia tych kar z zabezpieczenia należytego wykonania umowy w okresie epidemii realnie wpłyną na płynność finansową Oczywiście w sytuacji gdy zdarzenie, w związku z którym zastrzeżono tę karę, nastąpiło w okresie epidemii – twierdzi Michał Trybusz.

– Nie oznacza to jednak, że kary zostaną darowane bez zgody zamawiającego. Zamawiający może je naliczyć i dochodzić w postępowaniu sądowym lub potrącić w późniejszym okresie – wyjaśnia Konrad Różowicz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA