fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Czy można w hipermarkecie wybrać sobie sąsiada

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Przedsiębiorca nie ma prawa umownie zapobiegać swobodnemu doborowi najemców sąsiednich powierzchni w centrach handlowych, jeśli w ten sposób dostęp do rynku, na którym on działa, zostaje znacząco utrudniony.

Trybunał Sprawiedliwości UE 26 listopada 2015 r. (w sprawie C-345/14) wydał wyrok w sprawie klauzul o zakazie konkurencji wprowadzanych do umów komercyjnego udostępniania lokali.

Istotny wyrok

Jest to wyrok interesujący z perspektywy prawa ochrony konkurencji, ale i restrykcyjny z perspektywy sieci handlowych. Klauzula przewidująca na rzecz najemcy lokalu użytkowego w centrum handlowym uprawnienie do sprzeciwienia się wynajmowaniu sąsiednich powierzchni handlowych na rzecz innych najemców (konkurentów) nie została uznana za mającą za cel sam w sobie naruszenie konkurencji, a więc automatycznie niezgodną z przepisami prawa ochrony konkurencji. Trybunał nie wykluczył jednak, że tego typu porozumienie może wywierać antykonkurencyjny skutek. Przedsiębiorca nie ma bowiem prawa umownie zapobiegać swobodnemu doborowi najemców sąsiednich powierzchni w centrach handlowych, jeśli w ten sposób dostęp do rynku, na którym on działa, zostaje znacząco utrudniony. Taka klauzula, a nawet cała umowa, może być nieważna i powodować odpowiedzialność finansową spółki oraz jej kadry zarządzającej.

Umowne zastrzeżenie prawa weta

Przed pytaniem, czy można umownie zastrzec prawo weta, stanął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, rozpoznając pytanie prejudycjalne skierowane przez łotewski sąd odsyłający w ramach postępowania zainicjowanego skargą kasacyjną wniesioną przez spółkę Maxima Latvija (dalej: Spółka).

Spółka aktywna w sektorze detalicznego handlu artykułami spożywczymi zawarła ze znajdującymi się na terenie Łotwy centrami handlowymi umowy dzierżawy (najmu) znajdujących się w nich lokali. Po przeanalizowaniu umów łotewski organ ochrony konkurencji stwierdził, że 12 z nich zawiera postanowienia o charakterze niedozwolonym, uzależniające dzierżawę niezajętych dotąd powierzchni w centrum handlowym potencjalnym konkurentom Spółki od uzyskania jej zgody. Wskutek uznania przez organ, że Spółka, wprowadzając do umowy dzierżawy postanowienia, naruszyła przepis art. 11 łotewskiej ustawy o ochronie konkurencji (odpowiadający treścią artykułowi 101 ust. 1 TFUE), na Spółkę nałożona została grzywna w wysokości odpowiadającej kwocie ponad 36 tys. euro.

Analogiczny zakaz wszelkich skoordynowanych działań przedsiębiorców, których celem lub skutkiem jest wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie w inny sposób konkurencji na rynku właściwym, przewiduje art. 6 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. Rozgraniczenie „ograniczeń ze względu na cel" i „ograniczeń ze względu na skutek" opiera się na założeniu, że pewne formy zmowy między przedsiębiorstwami można uznać ze względu na sam ich charakter za szkodliwe dla prawidłowego funkcjonowania prawidłowej konkurencji. Nie jest więc konieczne badanie skutków porozumienia, jeżeli został stwierdzony jego antykonkurencyjny cel. W przeciwnym razie do objęcia porozumienia zakazem wymagane jest spełnienie przesłanek, które wskazują na faktyczne zapobieżenie, ograniczenie lub zakłócenie konkurencji w odczuwalny sposób.

Ryzyko antymonopolowe

Dla sieci handlowych z wyroku Trybunału płynie dwojaki wniosek. Dobrą wiadomością powinien być sygnał, że być może następuje odwrót od tendencji uznawania coraz to szerszego katalogu porozumień za ze swej natury bezprawne. Po budzącym wątpliwości wyroku Allianz Hungária Biztosító (C-32/11) w odniesieniu do dowodowego skutku rozróżnienia między „ograniczeniem ze względu na cel" i „ograniczeniem ze względu na skutek" podkreślanie roli dychotomii należy ocenić pozytywnie.

Rozróżnienie to ma bowiem znaczenie dla celów dowodowych: w przypadku ograniczenia ze względu na cel udowodnienie jego rzeczywistych lub potencjalnych antykonkurencyjnych skutków nie jest wymagane do stwierdzenia niezgodności z prawem. Stwierdzenie antykonkurencyjnego celu wystarczy do uznania, że zachodzi ograniczenie konkurencji, a w konsekwencji jest wystarczające do wymierzenia kary.

Jeżeli antykonkurencyjny cel porozumienia (lub uzgodnionej praktyki) został wykazany, dochodzenie może zostać zakończone, a naruszenie uznaje się za udowodnione bez konieczności wykazania rzeczywistego lub potencjalnego wpływu na konkurencję. W przeciwnym razie wymagane będzie sprawdzenie rzeczywistego wpływu klauzuli zakazu konkurencji na funkcjonowanie konkurencji na rynku. Sprawdzone zostanie, czy porozumienie rzeczywiście zakłóca, zapobiega bądź ogranicza konkurencję w sposób odczuwalny. Ma to zatem kluczowe znaczenie dla przedsiębiorcy z perspektywy pewności (przewidywalności) prawa oraz szacowania ryzyka poniesienia ewentualnych konsekwencji finansowych.

Co podlega weryfikacji i jakie grożą kary

Przestrogą dla sieci handlowych powinien być jednak fakt, że o ile klauzule zakazujące konkurencji nie zostały przez Trybunał zakwalifikowane jako najpoważniejsze naruszenia prawa konkurencji, o tyle w świetle analizowanego wyroku dla ustalenia ewentualnego antykonkurencyjnego skutku urząd ochrony konkurencji poddawać je może drobiazgowej weryfikacji.

Sprawdzeniu podlegać będą czynniki warunkujące dostęp do rynku, na którym działa najemca, takie jak liczba i wielkość obecnych na nim podmiotów, stopień koncentracji rynku, przywiązanie klientów do istniejących na nim marek i modele konsumpcji. Ustalenia wymaga również, czy potencjalny konkurent ma realne możliwości wejścia na stałe na ten rynek. Jeśli zatem ustalone zostanie, że dana umowa przyczynia się do zamknięcia dostępu do rynku w sposób znaczny, będzie nieważna. By dać odpowiedź na pytanie, czy umowa przyczynia się do tego w stopniu znacznym, konieczna będzie uwzględnienie pozycji rynkowej stron umowy i czasu, na jaki umowa jest zawierana.

Przedsiębiorca rozważający wprowadzenie prawa sprzeciwu (czy też konieczności wyrażenia uprzedniej zgody) do umowy najmu lokalu powinien zatem rozważyć czynniki, na które wskazał unijny Trybunał, tak by chęć zapewnienia „odpowiedniego" sąsiedztwa swojemu przedsięwzięciu nie naraziła go na odpowiedzialność finansową. A ta może być niebagatelna – do 10 proc. przychodów dla przedsiębiorców oraz osobista odpowiedzialność finansowa do 2 mln zł osób zarządzających przedsiębiorstwem.

Inne rodzaje ryzyka

Warto uważać również na próby rozłożenia presji konkurentów oraz zasięgu ich wpływów na zasadzie porozumień o charakterze nieformalnym. Tak zwane umowy dżentelmeńskie, dzielące terytorialnie obszary wpływów, oraz podobne im odmiany nieformalnych porozumień o poszanowaniu zasięgu działalności konkurenta znajdują się w katalogu najcięższych naruszeń konkurencji. Są to praktyki uznawane za mające za cel ograniczenie konkurencji, a więc porozumienia ze swej natury bezprawne. Potwierdza to niedawny wyrok TSUE z 20 stycznia 2016 r. w sprawie Toshiba Corporation przeciwko Komisji Europejskiej (C-373/14 P), w którym w związku z wniesieniem odwołania przez spółkę aktywną na rynku transformatorów mocy Trybunał ponownie dokonał analizy zagadnienia ograniczeń konkurencji ze względu na cel i skutek. Tym razem porozumienie zawarte pomiędzy europejskimi i japońskimi producentami transformatorów mocy miało charakter ustny, a jego celem było poszanowanie rynków wewnętrznych każdej z dwóch grup producentów transformatorów.

Trybunał nie miał jednak wątpliwości co do kwalifikacji tego rodzaju porozumień. Ustne porozumienie zostało uznane za dżentelmeńską umowę polegającą na podziale rynków, zawieraną w celu ograniczenia konkurencji. Podobnie jak w sprawie Maxima Latvija newralgiczne okazały się bariery dostępu do rynku. W przypadku lokali w centrach handlowych Trybunał uznał, że należy dokonać oceny tego, czy potencjalny konkurent ma rzeczywiste możliwości wejścia do centrów handlowych objętych tymi umowami, z uwzględnieniem barier ekonomicznych, administracyjnych i prawnych stojących temu na przeszkodzie. W sprawie zmowy na rynku transformatorów przedsiębiorstwa objęte omawianym postępowaniem podnosiły argument, zgodnie z którym kartel nie miał wpływu na konkurencję, gdyż producenci japońscy i europejscy nie konkurowali ze sobą ze względu na niemożliwe do pokonania bariery wejścia na rynek. Dokonując analizy tych barier, Trybunał odrzucił argument, jakoby właściwości i sposób funkcjonowania rynku transformatorów mocy czyniły wejście japońskich producentów na terytorium EOG ekonomicznie nieopłacalnym. Zdaniem Trybunału, skoro nie istniały niemożliwe do pokonania bariery wejścia na rynek (europejski), wykluczające wszelką potencjalną konkurencję ze strony japońskich producentów, a art. 101 TFUE chroni również konkurencję potencjalną, umowa dżentelmeńska mogła ograniczyć konkurencję. Przy określaniu ryzyka zawierania porozumień między konkurentami czy to w zakresie najmu lokali komercyjnych, czy w sektorach im odległych należy zatem pamiętać, że antykonkurencyjny skutek nie musi zaistnieć, by mówić o ograniczeniu konkurencji ze względu na cel.

Wyrażone w artykule opinie nie stanowią oficjalnego stanowiska instytucji, w której jest zatrudniona autorka

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA