fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Prawo nie chroni sygnalistów informujących o nieprawidłowościach w firmach

123RF
W Polsce wciąż brakuje regulacji gwarantujących bezpieczeństwo osób informujących o nieprawidłowościach.

Z problemem wykrywania zmów antykonkurencyjnych zmaga się wiele krajów. W Niemczech już od 2012 r. jest elektroniczny system składania anonimowych zawiadomień o zmowach. Podobny uruchomiła w marcu Komisja Europejska. Pozwala też na zwrotny kontakt z sygnalistą i doprecyzowanie pewnych informacji. Do tego modelu dąży też UOKiK.

Włączenie obywateli w walkę z kartelami jest słuszne, ale są problemy. Pierwszy to wykorzystywanie systemu do donoszenia na konkurencję.

Agata Zawłocka-Turno, radca prawny w Linklaters, uważa, że obawa taka jest mało realna.

– Aby przeprowadzić u przedsiębiorcy przeszukanie, urząd potrzebuje zgody sądu. Musi więc przekonać go, że ma uzasadnione podejrzenie zakazanego porozumienia – uspokaja ekspertka. – Z tego względu urząd z pewnością będzie weryfikował sygnały, sprawdzając np., czy sytuacja na rynku potwierdza informacje sygnalisty, i dopiero wtedy decydował się na przeszukanie.

Drugi problem to brak ochrony sygnalistów. A jak twierdzi Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK, w Polsce są wciąż często postrzegani jako donosiciele.

Ponadto od lat nie ma przepisów chroniących sygnalistów. W 2016 r. Ministerstwo Sprawiedliwości zorganizowało konsultacje w tej sprawie. Stanowisko zgłosiło 14 podmiotów, ale żaden projekt nie powstał. Tymczasem bez sygnalistów trudno walczyć z nadużyciami w firmach, w tym z kartelami. Dotychczas miał to ułatwić program łagodzenia kar. Jednak spadek liczby wniosków w ramach tej procedury przełożył się na mniejszą skuteczność w zwalczaniu niedozwolonych porozumień (zmów cenowych, przetargowych, podziału rynku). Jeszcze w 2013 r. wydano 28 decyzji o nielegalnych porozumieniach, a dwa lata później tylko 11. Zdaniem Małgorzaty Cieloch nie wynika to jednak ze zmniejszenia liczby niedozwolonych zmów.

– To raczej efekt niewiedzy małych i średnich przedsiębiorców, że porozumienie, w które weszli pod naciskiem silniejszego partnera, jest nielegalne i powinno być zgłoszone urzędowi – mówi.

Zniechęca do korzystania z programu łagodzenia kar też to, że nie chroni on przed odpowiedzialnością karną za udział w zmowach przetargowych.

– Z pewnością ta instytucja cieszyłaby się większą popularnością, gdyby UOKiK wydawał więcej decyzji dotyczących karteli, najlepiej w sprawach wszczynanych z własnej inicjatywy, bez uprzedniego wniosku leniency – mówi Agata Zawłocka-Turno. Pomogłoby też, gdyby sądy utrzymywały decyzje UOKiK stwierdzające istnienie antykonkurencyjnego porozumienia i nie zmniejszały nałożonych przez urząd kar. Na razie linia orzecznicza jest raczej odwrotna – szczególnie w kwestii wysokości kar.

Za udział w porozumieniu antykonkurencyjnym grozi kara do 10 proc. obrotu w poprzednim roku lub do 2 mln zł.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: szymon.cydzik@rp.pl

Opinia

Marcin Waszak, koordynator projektu Program Odpowiedzialne Państwo Fundacji im. Stefana Batorego

Od lat postulujemy kompleksowe uregulowanie kwestii sygnalistów na poziomie ponadbranżowym. Trzeba określić, komu przysługuje taki status. Podstawowym kryterium powinno być działanie w dobrej wierze – czyli przekonanie, że przekazywana informacja jest prawdziwa. Sygnalista powinien być chroniony, nawet jeśli finalnie nie udało się udowodnić naruszenia. Nie można ograniczać się do zachowania jego poufności. Dobrze, by miał też bezpłatną pomoc prawną (z obecnego systemu osoby pracujące nie mogą skorzystać) oraz ochronę przed nieuzasadnionym zwolnieniem. Teraz kodeks pracy nie zapewnia jej, a ponadto nie ma ochrony dla osób niemających etatu. To na pracodawcy powinien spoczywać ciężar udowodnienia przed sądem, że decyzja o zwolnieniu pracownika nie była motywowana ujawnieniem naruszenia w jego organizacji. Przyszłe regulacje powinny przeciwdziałać też sytuacjom, w których sygnalista trafia na tzw. czarną listę, co sprawia, że trudno mu potem znaleźć pracę. Warto też rozważyć jakąś formę rekompensaty za szkody związane z ewentualną utratą pracy i zdrowia. Nagrody zwykle nie są dla sygnalistów najważniejsze, ale z pewnością zachęcają do „dmuchania w gwizdek". Wynagradzanie sygnalistów pokazuje też, że ich postawa jest godna pochwały.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA