fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: Polska musi liczyć się z falą pozwów

Premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Łukasz Szumowski
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Na całym świecie wprowadzane są nadzwyczajne środki mające na celu walkę z pandemią koronawirusa. Niektóre z nich balansują na granicy legalności w rozumieniu prawa międzynarodowego, godząc w interesy przedsiębiorców. W tej sytuacji, nawet nie ogłaszając stanu wyjątkowego, Polska musi liczyć się z koniecznością wypłaty odszkodowań na rzecz pokrzywdzonych podmiotów.

Węgry wprowadziły stan wyjątkowy, a rząd prezydenta Viktora Orbana będzie rządził za pomocą dekretów, bez konieczności ich zatwierdzania przez węgierski parlament. Wiele państw europejskich przejęło prywatne zapasy środków ochrony osobistej celem ich użycia wyłącznie w szpitalach państwowych oraz zakazało eksportu tych środków. W Chinach umożliwiono rządowi tymczasowe zajęcie prywatnych hoteli i szpitali, a główny włoski producent respiratorów otrzymał polecenie produkcji wyłącznie na rynek krajowy. Niektóre państwa nakazały przedsiębiorstwom przestawienie się na produkcję towarów kluczowych do walki z koronawirusem. Donald Trump zastosował wobec amerykańskich koncernów motoryzacyjnych General Motors i Ford ustawę o produkcji obronnej, która daje prezydentowi uprawnienie do nakazania amerykańskim firmom produkcji konkretnych dóbr (w tym respiratorów) w czasie wojny lub innych sytuacji nadzwyczajnych. Zdaniem Trumpa, epidemia koronawirusa właśnie do takich należy.

Ograniczenia swobody prowadzenia działalności gospodarczej, które wprowadzono do tej pory w Polsce w związku z epidemią, nie znajdują precedensu w historii stanowienia i stosowania prawa od czasu upadku komunizmu. Jednocześnie szczyt zachorowań jest ciągle przed nami - przewiduje się, że nastąpi on w maju lub czerwcu. Polski rząd dopiero szykuje się na najgorsze. Dotychczas wprowadzone ograniczenia ledwie zwiastują zatem to, czego przedsiębiorcy mogą się spodziewać w najbliższych miesiącach.

Dlaczego, mimo tak daleko idących działań podjętych w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, rządzący w Polsce wciąż nie chcą ogłoszenia stanu nadzwyczajnego? Po pierwsze, wiązałoby się to z koniecznością przesunięcia wyborów prezydenckich. Po drugie, oznaczałoby obowiązek wypłaty odszkodowań pomiotom dotkniętym wprowadzonymi ograniczeniami. Jak wskazują przedstawiciele rządu – Polski na to nie stać. Nie oznacza to jednak, że nie ogłaszając stanu nadzwyczajnego polskie władze unikną wypłaty odszkodowań za naruszenia praw inwestorów wynikających z prawa międzynarodowego. Paradoksalnie, wprowadzenie stanu nadzwyczajnego mogłoby ograniczyć narażenie Polski na odszkodowania, wymagane byłoby bowiem wykazanie związku przyczynowego między jego wprowadzeniem a szkodą, a odszkodowanie obejmowałoby jedynie szkodę rzeczywistą.

Epidemia koronawirusa może doprowadzić do kryzysu jakiego jeszcze nie doświadczyliśmy w polskiej gospodarce. Już teraz przedsiębiorstwa, które na skutek wprowadzonych ograniczeń nie są w stanie normalnie wykonywać działalności, tracą płynność finansową. Zamknięcie polskich granic silnie uderzyło w transport międzynarodowy. Zakończenie sezonu turystycznego, zanim ten na dobre zdążył się rozpocząć, prowadzi do niewypłacalności linii lotniczych i biur podróży. Wstrzymano także działalność znacznej części sektora handlowego. Szacuje się, że nawet o kilkadziesiąt procent spadnie zatrudnienie w branżach najbardziej dotkniętych wprowadzanymi obostrzeniami.

Przedsiębiorcy liczą na pomoc rządu. Zwłaszcza, że wielu z nich znajduje się w głębokiej recesji właśnie wskutek wprowadzonych ograniczeń.

Tymczasem rząd planuje łatać powiększającą się dziurę w budżecie sięgając do kieszeni przedsiębiorców. Zapowiedziano wprowadzenie nowych podatków, m.in. cukrowego, cyfrowego, od transakcji finansowych i od śladu węglowego. Pomysł na ich wprowadzenie nie jest nowy. Proponowane podatki uderzą jednak głównie w międzynarodowe korporacje. Plany dotyczące podatku cyfrowego i cukrowego spotkały się już z dużym oporem i skutkowały interwencjami ambasad krajów, z których pochodzą inwestorzy posiadający większość na rynkach, które rząd chce dodatkowo opodatkować. Z kolei podatek od transakcji finansowych przy ostatniej próbie jego wprowadzenia został wstrzymany na szczeblu unijnym.

Proponowane daniny publiczne już na pierwszy rzut oka są dyskryminacyjne i bez racjonalnych przesłanek różnicują nie tylko pomiędzy branżami, ale też pomiędzy poszczególnymi firmami działającymi w jednej branży. Jeżeli zostaną wprowadzone, istnieje duże ryzyko, że będą podstawą roszczeń o odszkodowanie kierowanych przeciwko polskiemu rządowi.

Z kolei państwowe firmy korzystają obecnie z rosnącego wsparcia państwa. Orlen otrzymał możliwość produkcji i sprzedaży płynów do dezynfekcji. Alkohol niezbędny do ich produkcji kupuje bez akcyzy, a rynek zbytu został mu zapewniony przez instytucje państwowe, do których w pierwszej kolejności te płyny są dostarczane. Podobnie wybiórcze ograniczenia swobody działalności gospodarczej w odniesieniu do branż takich jak turystyczna, transportowa, gastronomiczna i handlowa mogą doprowadzić do sporów pomiędzy przedstawicielami tych branż, a polskim rządem.

Klauzule zawarte w BIT-ach często gwarantują inwestorom, że państwo przyjmujące, czyli to, w którym inwestorzy zaangażowali swój kapitał (np. Polska) zapewni stabilny i przewidywalny system prawny dla rozwoju inwestycji, a ewentualne zmiany nie będą wprowadzane w sposób arbitralny, dyskryminujący, nieracjonalny lub nieprzewidywalny. Dodatkowo, większość BIT-ów wymaga, by wywłaszczenie przez państwo (lub inne działania mające efekt wywłaszczenia) wiązało się z wypłatą niezwłocznego, właściwego i skutecznego odszkodowania. A więc takiego, które odpowiada uczciwej wartości rynkowej inwestycji.

Niektóre traktaty zapewniają również inwestorom równe traktowanie w przypadku szkody wywołanej stanami nadzwyczajnymi, co można interpretować jako zabezpieczenie państwa przed nadmiernymi roszczeniami, wykraczającymi poza to, co wynika z ustawodawstwa krajowego.

Należy jednak zauważyć, że prawo międzynarodowe przewiduje sytuacje, w których odpowiedzialność państwa zostaje wyłączona. Do okoliczności wyłączających odpowiedzialność państwa zalicza się działanie siły wyższej (force majeure), stan nagłego zagrożenia życia (distress) oraz stan wyższej konieczności. W przeszłości państwa niejednokrotnie powoływały się na te okoliczności, próbując uniknąć odpowiedzialności za naruszenie praw inwestorów. Z różnym skutkiem.

Na szeroką skalę argumenty te były wykorzystywane przez Argentynę, której działania spowodowały największą w ostatnich latach falę pozwów arbitrażowych. W odpowiedzi na kryzys gospodarczy i polityczny, który dotknął ten kraj w 2001 roku, argentyński rząd wprowadził szereg regulacji drastycznie uderzających w zagranicznych inwestorów i zmieniających dotychczasowe zasady rynkowe. Jedną z takich zmian było, wprowadzone ustawą o stanie wyjątkowym, zniesienie praw przysługujących przedsiębiorcom zajmującym się transportem paliw. Zabroniona została gwarantowana wcześniej możliwość obliczania taryf w dolarach amerykańskich oraz dokonywania korekt inflacyjnych. Dokonano denominacji taryf według stawki jeden peso do jednego dolara. Straty, zwłaszcza dla amerykańskich inwestorów, były ogromne. Pozwali oni Argentynę za zmiany w sektorze energetycznym, a trybunały arbitrażowe zasądziły na ich rzecz wielomilionowe odszkodowania (w kilku przypadkach przekraczające kwotę 100 mln dolarów).

Czy Polska mogłaby skutecznie obronić się przed roszczeniami zagranicznych inwestorów podnosząc argument stanu wyższej konieczności czy siły wyższej? Choć nie ma na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, Polska musiałaby wykazać, że nie istniały inne, mniej dotkliwe środki które mogła przedsięwziąć oraz że nie przyczyniła się do powstania stanu epidemii na swoim terytorium.

Magdalena Papiernik, Adwokat, Starszy Prawnik Praktyki Arbitrażu w Kochański & Partners

Dominika Durchowska, LL.M. Adwokat, Starszy Prawnik Praktyki Arbitrażu w Kochański & Partners

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA