fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Splajtował przez budowę, dostanie odszkodowanie - wyrok Sądu Najwyższego

Plan budowy
Splajtował przez budowę dostanie odszkodowanie
AdobeStock
Przy dużej inwestycji szkody sąsiadów mogą pojawiać się na różnych jej etapach. Do ich rekompensaty trzeba udowodnić winę inwestora lub wykonawcy.

Taki dowód obciąża żądającego odszkodowania. To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego.

W tej sprawie nieduża lokalna spółka domagała się 190 tys. zł odszkodowania od inwestora dużej przebudowy linii kolejowej za straty wynikłe z zamknięcia bez zapewnienia dojazdu zastępczego dostępu z drogi publicznej do jej działki, na której miała pawilon handlowy, .

Zakaz wjazdu

Plany i pozwolenie na przebudowę linii kolejowej przewidywały zajęcie starej drogi na nową nitkę torów, ale nowa droga miała być zbudowana równolegle do starej. Jednak budowa nowej ulicy znacznie się przedłużyła ze względu na kolizję z gazociągiem, znaną zresztą inwestorowi i wykonawcy, na którego inwestor scedował te logistyczne czynności.

Na początku klienci dojeżdżali niemal po terenie budowy, ale z czasem postawiono znak zakazu wjazdu na likwidowanej ulicy. Policja zaczęła wlepiać mandaty i powódka musiała zamknąć pawilon. Na żądaną kwotę składają się wydatki związane z wymuszoną likwidacją sklepu i utracony zysk.

Sąd okręgowy uznał roszczenie spółki za uzasadnione (co do zasady, co oznacza, że kwestię wysokości odszkodowania odsunięto na później), przyjmując, że działania inwestora i wykonawcy były sprzeczne z porządkiem prawnym, a szkoda została wyrządzona już na początku inwestycji. Można było bowiem wybudować nową ulicę bądź wykonać drogę zastępczą w pierwszej kolejności. A powierzenie budowy i nadzoru inwestorskiego wyspecjalizowanej firmie nie zwalnia inwestora z odpowiedzialności za szkodę, którą łatwo można było przewidzieć.

Sąd Apelacyjny w Rzeszowie werdykt utrzymał, więc inwestor odwołał się do Sądu Najwyższego, zarzucając, że powódka nie wykazała konkretnej winy inwestorowi.

Kto odpowiada

I ten zarzut podzielił SN, wskazując, że dla przyjęcia odpowiedzialności osoby prawnej konieczne jest ustalenie, że szkoda została wyrządzona przez jej władze, choć wystarczy przypisać ją przynajmniej jednej osobie z ich składu.

– Ma to znaczenie, bo wina, czy to umyślna, czy niedbalstwo, wymaga świadomości nieprawidłowego postępowania, które może dotyczyć wyłącznie człowieka, tu menedżera – wskazała w uzasadnieniu wyroku sędzia SN Anna Owczarek, sprawozdawca.

Dopiero po ustaleniu konkretnego działania bądź zaniechania, z którego wynikać ma szkoda, możliwe jest badanie związku przyczynowego między nimi. Nie jest możliwe przypisanie winy bez uprzedniego ustalenia, że zachowanie sprawcy, w tym wypadku niezapewnienie alternatywnego dojazdu do pawilonu od chwili zablokowania starego, było bezprawne. SN zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania.

Sygnatura akt: I CSK 685/18

Stefan Jacyno adwokat z kancelarii Wardyński i Wspólnicy

Rozstrzygnięcie SN każe zapytać, czy aby nie jest nadmiernie formalistyczne. Zmuszanie pokrzywdzonego, by badał niuanse kompetencji i odpowiedzialności poszczególnych osób składu wielkiego inwestora (każdy może powiedzieć: to nie ja, to kolega), to zadanie niekonieczne, gdy bezprawność jest oczywista. Wszak nie wolno nikogo pozbawiać możliwości korzystania ze swojej nieruchomości. W takich sytuacjach bardziej przydaje się odpowiedzialność na zasadzie ryzyka, ale nawet przyjmując zasadę winy, to poszukując sprawiedliwości, raczej trzeba mieć na uwadze dysproporcję wielkiego inwestora i małego przedsiębiorcy i przypisać z góry obowiązek należytej czy wręcz podwyższonej staranności osobom zarządzającym inwestorem. Słoń idzie i nie widzi, że depcze mrówki, ale mrówki mogłyby oczekiwać odszkodowania bez udowadniania słoniowi, że nie miał prawa ich podeptać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA