fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Totalizator zapłaci Polsatowi ponad pięć milionów złotych

Fotorzepa, Radek Pasterski
Umowa ramowa, jak każda inna, może być źródłem zobowiązań.

To sedno najnowszego wyroku Sądu Najwyższego, który zajmował się po raz pierwszy tą bardzo praktyczną kwestią, na dodatek dotyczącą dużego kontraktu. A umowy ramowe spotykamy zwłaszcza przy dużych kontraktach.

Wyrok Sądu Najwyższego oznacza, że Totalizator Sportowy sp. z o.o. powinien zapłacić Telewizji Polsat sp. z o.o. 5,5 mln zł swego rodzaju kary umownej za niepełne wykonanie wiążącej strony przez dziesięć lat umowy ramowej na emisję losowań Totalizatora.

Polsat rezerwował odpowiedni czas antenowy, a Totalizator miał dostarczać odpowiednie materiały do emisji, oczywiście za zapłatą (według cennika Polsatu, ale z rabatem). Totalizator gwarantował przy tym wykupienie określonego czasu antenowego, z zastrzeżeniem, że niewykupienie go i tak oznacza zapłatę.

Gdy po dziesięciu latach doszło do rozwiązania umowy, pozostało sporo niewykupionego czasu. Polsat zażądał więc zapłaty za czas antenowy poniżej określonego limitu i o to powstał spór.

Totalizator bronił się, że wiązała go z Polsatem tylko umowa ramowa, a ta nie rodzi konkretnych zobowiązań. Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał mu rację i oddalił żądanie.

Innego zdania był Sąd Apelacyjny, który przyznał Polsatowi 5,5 mln zł. W ocenie sądu nie była to umowa ramowa, ale stanowcza. Były, owszem, potrzebne dodatkowe zlecenia, ale dotyczyły one kwestii technicznych, a główne obowiązki stron, czyli emitowanie materiałów Totalizatora i zapłata ceny, były ustalone, gdyż umowa odsyłała do cennika.

– Bez dodatkowych zleceń i faktur nie doszłoby jednak do emisji – przekonywała Sąd Najwyższy mecenas Elżbieta Kosińska-Kozak, pełnomocnik Totalizatora. – Umowa ramowa wymaga aktów wykonawczych, dodatkowych umów i to one mogą stanowić podstawę żądania zapłaty. Umowa ramowa stwarza tylko obowiązek lojalnych negocjacji i działań zmierzających do zawarcia tych konkretnych umówi finalnych. A takich zarzutów Polsat nie stawiał, a gdyby nawet były i były trafne, to wchodzą w rachubę niewielkie kwoty za koszty wynikłe z nielojalnego prowadzenia negocjacji – dodawała.

– Sprawa jest dużo prostsza. Mniej ważne jest, czy umowa była ramowa czy nie, a ważniejsze to, czy zawierała w swej treści konkretne zobowiązania. Tak było w tej umowie, a to, że odsyłała do dodatkowych czynności, wynikało z faktu, że była zawarta na wiele lat i świadczone usługi mogły się w szczegółach zmieniać – argumentowali pełnomocnicy Polsatu, mecenasi Jerzy Modrzejewski i Andrzej Potasz.

SN przyznał im rację.

– Była to umowa ramowa, ale z elementami stanowczymi, zobowiązującymi strony do konkretnych świadczeń. I jak każda inna umowa nienazwana (a więc nieuregulowana dokładnie w ustawie), podlega wykładni – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Roman Trzaskowski. – To, że wymagała do jej wykonywania dodatkowych czynności, nie zmienia jej charakteru. Wszystkie istotne dla kontraktu i rozliczeń elementy były w niej wystarczająco dokładnie określone.

Wyrok SN jest ostateczny.

Sygn. akt: I CSK 395/16

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA