fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus - ustawa antykryzysowa: pomoc będzie, ale głównie dla małych przedsiębiorców

Adobe Stock
Nawet 2 mln mikrofirm nie zapłaci składek od marca do maja. Wystarczy wniosek do ZUS.

Uchwalona przez Sejm w sobotę nad ranem tzw. tarcza antykryzysowa będzie najkorzystniejsza dla samozatrudnionych i przedsiębiorców zatrudniających nie więcej niż dziewięciu pracowników czy zleceniobiorców.

Wakacje od płacenia

W myśl art. 31zo dodanego przez Sejm do ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem Covid-19 zwolnienie ze składek za marzec, kwiecień i maj przysługuje na wniosek przedsiębiorcy, który 29 lutego zatrudniał mniej niż dziesięć osób. Ma do tego prawo także osoba prowadząca przed 1 lutego działalność gospodarczą, niezatrudniająca pracowników, z przychodami w pierwszym miesiącu, za który jest składany wniosek o zwolnienie z opłacania składek poniżej 15 681 zł miesięcznie. Nie ma przy tym znaczenia wysokość zarobków we wcześniejszych miesiącach.

Czytaj także:

Z wyliczeń ZUS wynika, że ze zwolnienia ze składek będzie mogło skorzystać przeszło 1,2 mln samozatrudnionych i 693 tys. mikroprzedsiębiorców zatrudniających 2,4 mln pracowników. Cała operacja ma kosztować 9,5 mld zł, o ile wszyscy uprawnieni złożą wniosek. Wynika z tego, że na zwolnienie ze składek mogą liczyć praktycznie wszyscy samozatrudnieni i mikroprzedsiębiorcy, jeśli tylko o to zawnioskują. Co ważne, choć nie zapłacą składek, zachowaja prawo do ubezpieczenia. Wnioski będzie można składać do 30 czerwca. Ale uwaga! Jeśli przedsiębiorca lub samozatrudniony zapłaci składki np. za marzec, nie będzie mógł później domagać się ich umorzenia.

Samozatrudnieni, zleceniobiorcy i wykonujący umowy o dzieło mogą też liczyć na tzw. świadczenie postojowe w wysokości 2080 zł. W przypadku przedsiębiorców warunkiem wypłaty jest spadek obrotów rok do roku o 15 proc., lub zawieszenie działalności. Przy zatrudnionych na kontraktach spadek przychodów lub niedojście umowy do skutku.

Wraz z wielkością firmy ubywa jednak możliwości wsparcia i pojawiają się obowiązki dla przedsiębiorców pragnących skorzystać z publicznych dotacji.

Uwaga na pułapki

W pakiecie przewidziano np. wypłatę dofinansowania dla samozatrudnionych i do wynagrodzeń pracowników w mikro-, małych i średnich firmach (do 250 pracowników) w zależności od spadku ich obrotów. Wyniesie 1300 zł w razie spadku o 30 proc., 1820 zł przy spadku obrotów o 50 proc. i 2340 zł, gdy spadek wyniesie 80 proc. obrotów firmy w dwóch kolejnych miesiącach 2020 r. Pojawia się jednak wymóg prowadzenia działalności i zatrudnienia pracowników przez okres wypłaty dofinansowania i przez drugie tyle po zakończeniu wypłaty wsparcia.

Podobnie będzie w przypadku dofinansowania wynagrodzeń i składek pracowników objętych przestojem (1300 zł) czy obniżeniem wymiaru czasu pracy (ok. 1900 zł). Firmy, które skorzystają z tej możliwości, a to jedyne rozwiązanie dostępne dla największych, będą miały zakaz zwalniania pracowników nawet przez pół roku.

– Może to być pewnego rodzaju pułapka dla przedsiębiorców, gdyż złamanie zakazu zwalniania może oznaczać obowiązek zwrotu całości dofinansowania – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Na przykład w USA w razie konieczności redukcji zatrudnienia przedsiębiorcy muszą zwracać wsparcie, ale w wysokości proporcjonalnej do rozmiarów zwolnień.

– Obecny kształt tarczy antykryzysowej w dalszym ciągu odbiega od naszych oczekiwań – mówi Piotr Podgórski, wiceprezes Ogólnopolskiej Federacji Przedsiębiorców i Pracodawców Przedsiębiorcy.pl. – Niepokoi nas nieobjęcie pomocą w wystarczającym zakresie dużych przedsiębiorców, których problemy w obecnej sytuacji są proporcjonalne do skali biznesu, jaki prowadzą. To oni są przecież dzisiaj motorem napędzającym polską gospodarkę.

Etap legislacyjny: trafi do Senatu

Robert Lisicki dyrektor departamentu pracy w Konfederacji Lewiatan

Wielu przedsiębiorców jest już przygotowanych na wprowadzenie przestoju czy obniżenie wymiaru czasu pracy i czekają tylko na wejście nowych przepisów w życie. Kończą kalkulacje i analizy potencjalnych scenariuszy najbliższych tygodni. Trudno przewidzieć wszystkie skutki działania tarczy. Zakaz zwalniania pracowników w czasie wypłaty postojowego czy dofinansowania po obniżeniu wymiaru czasu pracy oraz później przez czas wypłaty wsparcia może być pułapką dla przedsiębiorców, szczególnie małych i średnich, jeśli nie uda im się stanąć na nogi za kwartał, a rząd nie przedłuży wypłaty wsparcia czy wyczerpane zostaną limity. Wtedy będą musieli zredukować zatrudnienie, co oznacza zwrot dotacji. A to może być dla nich jak nóż w plecy i publiczne dotacje, zamiast pomóc, doprowadzą do większego kryzysu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA