fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Wzrost cen uzasadnia waloryzację umów z wykonawcami inwestycji drogowych

Adobe Stock
Najważniejsze, aby obie strony usiadły do negocjacji – przekonują Katarzyna Kuźma i dr Wojciech Hartung z DZP w rozmowie o zagrożonych przerwaniem inwestycjach autostradowych i kolejowych.

Włoskie firmy Salini i Impresa Pizzarotti nie wróciły na budowy odcinka A1 i trasę S5. Domagają się dopłaty miliarda złotych, inaczej nie będą w stanie zakończyć tych inwestycji. Skąd biorą się te roszczenia?

Problem nie dotyczy wyłącznie budowy autostrad, ale także inwestycji kolejowych czy energetycznych, i wynika ze znacznego wzrostu cen materiałów budowlanych. Ma on związek ze wzrostem cen, który znacznie wykracza poza wszelkie racjonalne założenia przyjmowane przez wykonawców na etapie składania ofert. Pamiętajmy, że w ostatnich latach mamy do czynienia nawet z 30- lub 40-proc. wzrostem cen niektórych materiałów budowlanych. Nie sposób było przewidzieć tego przy zawieraniu kontraktu przed laty. Wzrósł także koszt zatrudnienia pracowników. Nie dotyczy to tylko podniesienia minimalnego wynagrodzenia, ale też wynagrodzeń specjalistów. Ze względu na brak rąk do pracy spółki muszą podnosić zarobki, by utrzymać ich u siebie. Konkurencja na tym rynku jest niezwykle silna.

Jakie są szanse na porozumienie z rządem w tej sprawie?

Najważniejsze, aby obie strony usiadły do negocjacji. Liczymy na to, że będzie wtedy szansa na porozumienie między zamawiającymi a wykonawcami. W przypadku tak znaczącego wzrostu cen w myśl art. 144 prawa zamówień publicznych umowa może zostać zmieniona, gdy spowodowane jest to okolicznościami, których zamawiający, działając z należytą starannością, nie mógł przewidzieć, a wartość zmiany nie przekracza 50 proc. wartości zamówienia określonej pierwotnie w umowie. Są więc podstawy, by zwaloryzować wynagrodzenie wykonawców z uwzględnieniem wzrostu cen i wynagrodzeń. W naszej ocenie zasady wyrażone w tym przepisie mogą stanowić podstawę do zmiany umów zawartych przed nowelizacją z 2016 r., kiedy to wprowadzono ją wprost do treści ustawy. Niestety, strona publiczna prezentuje tu nieprzejednane stanowisko, z którego wynika, że nie ma możliwości waloryzacji kontraktów zawartych przed 2016 r., czyli przed implementacją unijnych przepisów o zamówieniach publicznych. Co ciekawe i równie niezrozumiałe, te same problemy dotyczą umów zawartych po tej dacie.

Z czego wynika stanowisko administracji? Czy jest w tej sprawie opinia prawna?

Z tego, co wiemy, nie ma takiego stanowiska na piśmie. Spotykamy się jednak z nim w czasie rozmówi i negocjacji w sprawie waloryzacji. Gdyby taka opinia prawna została przygotowana np. przez Urząd Zamówień Publicznych, stanowiłaby podstawę do polemiki lub do uznania argumentacji w niej zawartej. W naszej ocenie nie ma takiej wyraźnej podstawy prawnej do odmowy waloryzacji wynagrodzeń wykonawców.

Jeśli nie ma podstaw prawnych, to może za nieprzejednanym stanowiskiem strony publicznej stoi brak pieniędzy na podwyższenie wynagrodzeń wykonawców?

Gdyby tak było w istocie, to wykonawcom zostaje batalia sądowa o waloryzację wynagrodzeń, co naszym zdaniem w obecnych warunkach rynkowych wydaje się uzasadnione. Problemem jest jednak długotrwałość takich postępowań, a także dodatkowe koszty z tym związane. Proces przed sądem będzie trwał latami, a po wygranej wykonawcy strona publiczna będzie musiała wypłacić powiększone wynagrodzenie i ponieść niemałe koszty takiego procesu.

W razie zerwania kontraktu wykonawca będzie jednak musiał zapłacić karę umowną. Może rząd na to liczy?

Nie wykluczamy, że w obecnej sytuacji zapłata kary umownej przez wykonawcę może się okazać rozsądniejszym wyjściem z sytuacji niż realizacja deficytowego kontraktu. Pamiętajmy jednak, że mówimy o dużych inwestycjach w infrastrukturę, które mają ogromne znaczenie publiczne. Zerwanie kontraktu oznacza konieczność rozpisania nowego przetargu. Potencjalny wykonawca, który dokończy te prace, z pewnością doliczy sobie dodatkowe wynagrodzenie z tego tytułu i będzie też potrzebował na to więcej czasu. Ponadto przedstawiona oferta będzie odzwierciedlała dzisiejsze ceny. Może się zatem okazać, że taka operacja będzie droższa niż waloryzacja, a autostrada czy linia kolejowa zostanie oddana do użytku z ogromnym opóźnieniem.

Jak powinien zostać przeprowadzony proces waloryzacji wynagrodzenia, żeby obie strony, prywatna i publiczna, zgodziły się na zawarcie ugody? Rozumiem, że administracja będzie dowodzić, iż wykonawca zaproponował przed laty nierealną cenę i teraz chce wykorzystać okazję, aby podwyższyć swoje wynagrodzenie. Nie byłby to pierwszy taki przypadek przy budowie polskich autostrad. Przypomnę tylko chińską spółkę, która najpierw wygrała przetarg, proponując bardzo niską cenę, a później porzuciła budowę, gdy potwierdziło się, że cena była zaniżona.

Wzrost cen za materiały budowlane jest zjawiskiem obiektywnym. Pamiętajmy również, że mówimy o wzroście nieprzewidywalnym, a tym samym takim, który wykracza poza normalne i racjonalne założenia. Nie ma przy tym znaczenia, czy cena za usługę zaproponowana przed laty była zaniżona czy nie. Była ona skalkulowana według obowiązujących wtedy stawek, które uległy niespodziewanej zmianie. Co ważne, w waloryzacji nie chodzi o to, aby zamawiający wziął na siebie pełne koszty wzrostu cen, ale o podzielenie się tym ryzykiem przez obie strony i przywrócenie swoistej równowagi kontraktowej, która stanowiła podstawę złożenia oferty i zawarcia umowy.

Katarzyna Kuźma jest partnerem w praktyce infrastruktury i energetyki w kancelarii DZP, przewodniczącą Rady Zamówień Publicznych Konfederacji Lewiatan

dr Wojciech Hartung jest counsel w praktyce infrastruktury i energetyki w kancelarii DZP, szefem zespołu ds. zamówień publicznych w Radzie Dialogu Społecznego

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA