fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Sąd zablokował śledztwo w sprawie przestępstwa na szkodę KCI

Fotorzepa / Marian Zubrzycki
Uznaniowość i brak przepisów, które obligowałyby sąd do szybkiego przekazania akt postępowania sprawiają, że firma może tracić miliony. Problem domaga się pilnego rozwiązania.

Prokuratura Rejonowa Warszawa Mokotów wszczęła śledztwo w sprawie przestępstwa na szkodę KCI, spółki matki wydawcy „Rzeczpospolitej", przez firmę CNT kontrolowaną przez Zbigniewa Jakubasa. Prokurator uznał, że w sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia oszustwa o znacznej wartości, za który art. 286 i 294 kodeksu karnego przewidują karę do 10 lat więzienia. Wystąpiła również do Sądu Okręgowego w Krakowie o akta sprawy cywilnej między KCI i CNT dotyczącej 5,3 mln zł, których CNT – choć już tę kwotę raz otrzymała – domaga się od KCI po raz drugi. Sąd odmówił prokuraturze wypożyczenia akt „z powodu toczącego się postępowania i biegu terminów procesowych". Śledztwo musiało więc stanąć i nie wiadomo, kiedy ruszy. Spółka, która toczy wielowątkowy spór biznesowy, znalazła się w tarapatach. Opieszałość w przekazywaniu sądowych akt może kosztować ją miliony.

– Czekając tyle czasu na rozprawę sądową, na dodatek gdy sąd zablokował prokuraturze możliwość działania – a bada ona, czy doszło do przestępstwa na naszą szkodę – jesteśmy w trudnej sytuacji. Jesteśmy spółką publiczną, dotyka to nas w sposób wizerunkowy i majątkowy i źle wpływa na dalszą współpracę z partnerami. To komplikuje bardzo wiele, bo ogranicza możliwość pozyskiwania linii kredytowych czy emisji obligacji. Teraz bardzo intensywnie pracujemy nad strategią spółki – podkreśla prezes KCI Piotr Łysek (cała rozmowa: "Partnerom zapala się czerwona lampka").

Komplet jest jeden

Wypożyczanie akt spraw między sądami a prokuraturą to chleb powszedni w pracy tych organów. Do dziś jednak nie weszły one w epokę cyfrową i nie udało się wypracować sprawnej metody udostępniania akt postępowań, np. po to, aby zarówno sąd w sprawie cywilnej, jak i prokurator w śledztwie mogli korzystać z zawartych w nich informacji, nie blokując toku żadnego z tych postępowań.

A jednak problemy się zdarzają i to poważne, jak widać na przykładzie KCI.

Sytuację może rozwiązać nie tylko cyfryzacja akt sądowych, ale również przepisy, które bardziej zdopingowałyby sąd i prokuraturę w takich sytuacjach, gdy zachodzi kolizja terminów.

Przepisy powinny też ograniczyć jakąkolwiek uznaniowość w takich sprawach, która może podważać zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Standardem powinna być pełna współpraca między organami.

Generalna zasada jest taka, że gdy chodzi o ten sam czyn, to ustalenia z procesu cywilnego nie wiążą prowadzących postępowanie karne, a wyrok sądu karnego dla procesu cywilnego jest wiążący. Prawo nie daje jednak definitywnej odpowiedzi, kto ma pierwszeństwo. Prowadzący postępowanie prokurator na mocy art. 15 k.p.k. ma prawo dostępu do akt postępowań, które znajdą się w zakresie jego zainteresowania. Może je wypożyczyć lub skopiować na miejscu. Od jego decyzji zależy, jak przeprowadzi tę operację.

Jak się wydaje, w XXI w. oczekiwanie na elektronizację akt postępowań sądowych nie jest nadmierne. Podstawowym nośnikiem pozostaje jednak zadrukowany papier. Tak się wnosi pozwy (na formularzach), tak też składa zawiadomienia do prokuratury, a ta do swych akt protokoły przesłuchań czy inne dokumenty. Gdy zaś chodzi o akta rozpraw sądowych (cywilnych), są to płyty CD z nagraniami rozpraw plus papierowe załączniki z pismami procesowymi i dokumentami składanymi przez strony. Można uzyskać do nich dostęp na wniosek, pojechać do sądu i dokonać fizycznego przeglądu akt oraz je skopiować. Gdy śledztwo prowadzi prokuratura np. w Poznaniu, a proces, który ją interesuje toczy się np. w Krakowie.

– Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by prokuratura poznańska poprosiła jednostkę krakowską o udanie się do sądu i dokonanie kopii akt. Można też poprosić policję. Dziesięć lat temu z funduszy norweskich zostały im zakupione przenośne skanery – mówi stołeczny prokurator. Trzeba tylko uważać, by nie skserowano płyty CD, jak kiedyś, gdy zdumiony prawnik odnalazł w aktach sprawy kartkę z taką odbitką.

Przeciągające się niewykonywanie postanowienia prokuratora i kłopoty z wypożyczeniem akt z sądu w skrajnych przypadkach mogą się skończyć zawieszeniem śledztwa. Ale aby tak zrobić, przeszkoda musi być długotrwała – zatem to nie ten przypadek, bo po rozprawie krakowski sąd nie będzie się mógł zasłaniać tym argumentem.

Marna pociecha

Obywatel czy przedsiębiorca może odczuwać skutki takiej długotrwałej „konkurencji" między organami procesowymi, ale czy rodzi to jakąś odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa? Nie. Dopóki wszystkie te organy działają w granicach prawa, pieniądze są zabezpieczone na mocy postanowienia sądu. Jedyne, na co można liczyć, to odsetki ustawowe – zgadzają się eksperci. Dla prowadzących działalność gospodarczą w tych warunkach to liche pocieszenie.

Michał Babicz adwokat, wspólnik w kancelarii Filipiak Babicz

Postępowanie karne odgrywa szczególną rolę w systemie wymiaru sprawiedliwości, przede wszystkim z powodu materii, której dotyczy. Organy prowadzące to postępowanie muszą być wyposażone w szczególne uprawnienia pozwalające im na efektywne i skuteczne działanie. Zgodnie z art. 15 § 2 k.p.k. wszystkie instytucje państwowe i samorządowe są obowiązane do udzielenia pomocy organom prowadzącym postępowanie karne. Także sądy cywilne. Nie chodzi tu o całkowitą dezorganizację sądu, ale o spełnienie wniosku prokuratora np. przez wydanie kopii akt. Prokurator dla sprawności postępowania każdorazowo powinien korzystać ze swoich prerogatyw, jednak – w miarę możliwości – przy uwzględnieniu występujących ograniczeń. Z pewnością jednak prokurator nie może pozostawać bierny w dążeniu do uzyskania dostępu do akt cywilnych i w razie odmowy – zawieszać postępowanie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA