fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Piotr Łysek: Partnerom zapala się czerwona lampka

Piotr Łysek
Piotr Łysek, prezes KCI, spółki kontrolującej Gremi Media, wydawcę "Rzeczpospolitej" i "Parkietu"
fot. Robert Gardziński / Fotorzepa
Spółka odczuwa konsekwencje przedłużających się procedur sądowych i prokuratorskich, mówi Piotr Łysek, prezes KCI.

Krakowski sąd nie wypożyczył prokuraturze akt sprawy KCI–CNT. Jak pan myśli, co się stało?

Nie rozumiem, czemu sąd się na to nie zgodził, przecież można było wysłać prokuraturze kopie.

To kolejne dziwne zachowanie tego sądu w naszej sprawie. W dobie cyfryzacji można chyba bez trudu skorzystać z nowoczesnych technologii, zrobić skany i je udostępnić.

Widzi pan w tym czyjeś intencjonalne działanie?

Nie chciałbym stawiać takich zarzutów, ale wydaje mi się to dziwne.

Czytaj także:

Czy ten pat ma konsekwencje dla sytuacji spółki?

Niestety tak. Kiedy firma ma zajęcie komornicze, wszelka jej strategiczna działalność zostaje de facto zablokowana. Łącznie z możliwością pozyskania środków finansowych. Uczciwość biznesowa wymaga, by w rozmowach z partnerami, bankami czy instytucjami finansowymi poinformować, że ma się komornika na rachunku. A wtedy u rozmówcy zapala się czerwona lampka i mówi: no to poczekajmy z naszym projektem, aż komornika nie będzie. W skrajnych wypadkach, gdy pojawiają się zabezpieczenia, może to zmuszać spółkę do wyzbycia się majątku po zaniżonej cenie.

Spółka odczuwa jeszcze skutki zajęcia całego jej majątku?

Przede wszystkim trudno się pogodzić z tym, że decyzja referendarza sądowego dotycząca takich wielkich pieniędzy nastąpiła bez możliwości zaprezentowania jakichkolwiek argumentów przez naszą stronę. Mieliśmy na przełomie 2020 i 2021 r. całkowicie sparaliżowaną działalność i zablokowano nam wszystkie rachunki, a przez to nawet możliwość złożenia opłaty sądowej, by sąd rozpatrzył nasze pismo. Gdy sąd obniżył kwotę zabezpieczenia i zobaczył, ile jest na rachunku, zgodził się też na niższy wpis sądowy.

Co teraz może zrobić KCI?

Czekając tyle czasu na rozprawę sądową, na dodatek gdy sąd zablokował prokuraturze możliwość działania – a bada ona czy doszło do przestępstwa na naszą szkodę – jesteśmy w trudnej sytuacji. Jesteśmy spółką publiczną, dotyka to nas w sposób wizerunkowy i majątkowy i źle wpływa na dalszą współpracę z partnerami.

To komplikuje bardzo wiele, bo ogranicza możliwość pozyskiwania linii kredytowych czy emisji obligacji. Teraz bardzo intensywnie pracujemy nad strategią spółki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA