fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Awaryjny postój na przystanku może przewoźnika sporo kosztować

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Jeśli przewoźnik tłumaczy, że zatrzymanie na przystanku niezgodnie z rozkładem i zezwoleniem wymusił awanturujący się pasażer, to aby go ukarać należy ocenić wszystkie okoliczności, a nie tylko protokół z kontroli.

W sprawie chodziło o karę za wykonywanie transportu drogowego osób z naruszeniem warunków określonych w zezwoleniu.

Kara dla spółki miała związek z kontrolą do której w maju 2016 r. zatrzymano jej autobus. Kontrolerzy ustalili, że kierowca wykonując kurs na jednej z tras z godz. 5.45 zatrzymał się dwukrotnie (o godzinie 6:21 i 6:23) na przystankach, gdzie każdorazowo wysiadła jedna osoba. Tymczasem z rozkładu jazdy przewoźnika i stosownie do udzielonego zezwolenia, na wskazanej ulicy pojazd miał prawo zatrzymać się tylko raz. Kierowca, po zapoznaniu się z protokołem kontroli, podpisał go bez zastrzeżeń, nie wnosząc żadnych uwag.

Kierowca potwierdził

Po wszczęciu postępowania na zarzut zareagowała jednak spółka. Przyznała co prawda, że kontrolowany pojazd zatrzymał się dwukrotnie na wskazanej przez kontrolerów ulicy – w tym w miejscu nieujętym w rozkładzie jazdy. Ale tłumaczyła, że było tak ze względu na agresywne zachowanie pasażera. Na dowód tego złożono oświadczenie kierowcy oraz innego pasażera.

Te tłumaczenia nie przyniosły oczekiwanego skutku. Pomimo wzorowej opinii wystawionej kierowcy organ stwierdził, że naruszył on obowiązujące przepisy oraz regulamin przewozu osób w krajowej komunikacji regularnej obowiązujący w spółce. Zgodnie bowiem z regulaminem wsiadanie i wysiadanie z autobusu jest dozwolone wyłącznie w miejscach określonych w rozkładzie jazdy. Ponadto z przejazdu autobusami nie mają prawa korzystać osoby: nietrzeźwe, będące pod wpływem narkotyków, lub innych substancji odurzających, zachowujące się nieodpowiednio, tj. w sposób sprzeczny z powszechnie obowiązującymi normami.

W tej sytuacji dyrektor wojewódzkiego zarządu transportu, działając z upoważnienia marszałka województwa, nałożył na firmę 3 tys. zł kary. Podkreślono, że zgodnie z regulaminem organami upoważnionymi do reakcji na nieodpowiednie zachowanie pasażerów są służby porządkowe. Dlatego kierowca powinien był wezwać policję i przekazać jej agresywnego pasażera. Reakcję kierowcy oceniono jako niewłaściwą. Nie mogła być ona wytłumaczeniem łamania prawa.

Nie doszło do eskalacji

Spółka odwołała się od tej decyzji. Nadal podkreślała, że to agresywne zachowanie pasażera wymusiło na kierowcy zatrzymanie się na przystanku nieujętym w zezwoleniu. W jej ocenie te okoliczności spełniają przesłanki z przepisu zwalniającego z odpowiedzialności za powstałe naruszenie wykonywania warunków przewozu. Firma podkreślała, że urzędnicy nie zainteresowali się całokształtem sprawy. Zwłaszcza, że reakcja kierowcy była właściwa, wysadzając agresywnego pasażera uchronił bowiem innych podróżnych przed eskalacją konfliktu.

Samorządowe kolegium odwoławcze nie przyznało racji ukaranej. W jego ocenie określenie w zezwoleniu miejscowości, w których znajdują się przystanki oznacza, że przewoźnik jest uprawniony do zabierania i wysadzania pasażerów wyłącznie na oznaczonych i wyposażonych we wskazany sposób przystankach z jednoczesnym zakazem zabierania i wysadzania pasażerów w innych miejscach. W sprawie zachodziły więc podstawy do ukarania. Co prawda ustawodawca przewidział możliwość odstąpienia od nałożenia na przewoźnika kary za wykonywanie przewozów z naruszeniem obowiązków lub warunków przewozu drogowego, ale tylko gdy z okoliczności sprawy i dowodów wynika, że wykonujący przewozy nie miał wpływu na powstanie naruszenia, a naruszenie nastąpiło wskutek zdarzeń i okoliczności, których podmiot nie mógł przewidzieć.

Obowiązek wykazania, że przewoźnik nie miał wpływu na powstanie naruszenia, spoczywa na przedsiębiorcy. To on bowiem wywodzi skutki prawne z przepisów, które zwalniają z odpowiedzialności za naruszenia obowiązków. W ocenie kolegium takich dowodów spółka nie przedstawiła. Nie udowodniła więc, aby stwierdzone w protokole naruszenie warunków zezwolenia dotyczących wyznaczonych przystanków spowodowane zostało okolicznościami, których nie mogła przewidzieć.

Na sprawę inaczej spojrzał dopiero Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach. Uznał, że skarga spółki częściowo zasługuje na uwzględnienie.

Sąd zauważył, że przewoźnik złożył wyjaśnienia w sprawie przyczyn zatrzymania autobusu niezgodnie z rozkładem i zezwoleniem. Powodem tego naruszenia było zachowanie jednego z pasażerów, który prawdopodobnie będąc pod wpływem alkoholu, w sposób arogancki zaczął zwracać się do innych pasażerów oraz kierowcy, sugerując i wymuszając jednocześnie chęć natychmiastowego wyjścia z jadącego autobusu. W konsekwencji kierowca, w trosce o bezpieczeństwo w ruchu drogowym i jadących w autobusie pasażerów, został zmuszony do podjęcia natychmiastowej decyzji o zatrzymaniu się w najbliższym bezpiecznym dozwolonym miejscu.

Na potwierdzenie tych okoliczności spółka przedłożyła oświadczenia kierowcy oraz obecnego w autobusie pasażera, zatrudnionego u niej w charakterze kontrolera biletów. Podkreśliła, że kontroler został przesłuchany w charakterze świadka pod rygorem odpowiedzialności karnej. Zeznał, że pasażer wyglądał jakby się przebudził, zaczął się zachowywać niegrzecznie i żądał, aby go natychmiast wypuścić z autobusu, podszedł do drzwi z zamiarem otworzenia. Kierowca się wystraszył i powiedział że zatrzyma się w bezpiecznym miejscu. Skarżąca wyjaśniła też, że wszelkie próby siłowego zatrzymania pasażera mogłyby doprowadzić do sytuacji niebezpiecznych. Ponadto nie było żadnej możliwości wezwania służb porządkowych, ponieważ takie zdarzenie, jak umożliwienie opuszczenia autobusu jednej dorosłej pełnosprawnej osobie trwa zaledwie kilka sekund.

WSA zauważył, że gdy przewoźnik powołuje się na okoliczności wyłączające odpowiedzialność za naruszenie obowiązkiem organu jest poczynić odpowiednie ustalenia.

Incydent trwał krótko

Zdaniem sądu urzędnicy nie wywiązali się ze swoich obowiązków. Przede wszystkim zbyt wielką wagę przykładali do podpisania protokołu z kontroli przez kierowcę. Pomijali, że wobec krótkotrwałości incydentu nie było możliwości wezwania służb porządkowych, a dalsze przebywanie awanturującego się pasażera w autobusie groziło eskalacją konfliktu. W ocenie WSA nie zweryfikowano też charakteru, w jakim przebywał w autobusie świadek-kontroler biletów. Sąd zauważył, że podróżował on jedynie jako pasażer z miejsca zamieszkania i nie wykonywał czynności kontrolera. Był więc osobą prywatną, wobec czego nie sposób wywodzić z jego obecności w pojeździe negatywnych dla kierowcy i spółki skutków.

Sąd uznał, że zaskarżona decyzja została wydana przedwcześnie, bez wszechstronnego wyjaśnienia stanu faktycznego w zakresie decydującej dla rozstrzygnięcia kwestii wyłączenia odpowiedzialności.

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego SA w Kielcach z 22 lutego 2017 r., sygn. akt II SA/Ke 979/16.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: a.tarka@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA