fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: czy można zmieniać zawarte umowy

Adobe Stock
We Francji, przy Ministrze Ekonomii i Finansów, powołano tzw. mediatora przedsiębiorców, który ma nieodpłatnie pomagać rozwiązywać spory związane z wykonywaniem umów. W czasie pandemii i wynikających z niej komplikacji taka instytucja może okazać się szczególnie przydatna. To dobry moment, by zastanowić się, z jakich instrumentów mogą korzystać polscy przedsiębiorcy do rozwiązywania sporów i dostosowywania umów do nieprzewidzianej zmiany uwarunkowań.

Klauzula rebus sic stantibus pozwala dostosować warunki umowy do zmiany uwarunkowań, które nastąpiły po jej zawarciu, a w skrajnym przypadku doprowadzić do jej rozwiązania. Na pierwszy rzut oka wydaje się zatem idealnym rozwiązaniem w obecnej sytuacji gwałtownych zmian wywołanych pandemią, które może pomóc w uporządkowaniu stosunków między przedsiębiorcami oraz dopasowaniu umów do aktualnych uwarunkowań. Nie należy jednak ulegać pobieżnym ocenom.

Po pierwsze, możliwość powołania się na uprawnienia do żądania zmiany treści umowy albo jej rozwiązanie wymaga wykazania istnienia szeregu przesłanek określonych w art. 357 Kodeksu cywilnego. Po drugie, przedsiębiorca powołujący się na nadzwyczajną zmianę okoliczności nie może samodzielnie dokonać zmiany warunków umowy czy też stwierdzić po prostu, że umowa nie obowiązuje.

Decyzja w sprawie umowy należy do sądu

Skorzystanie z możliwości dostosowania umowy albo jej rozwiązania z uwagi na nadzwyczajną zmianę stosunków może być dokonane wyłącznie w trybie sądowym. Co oznacza konieczność wytoczenia powództwa i wykazania przed sądem, że nadzwyczajna zmiana stosunków zaistniała po zawarciu umowy, spowodowała, że jej wykonanie wiąże się z nadmiernymi trudnościami albo grozi przedsiębiorcy rażącą stratą.

Już samo stwierdzenie wystąpienia nadzwyczajnej zmiany stosunków może jednak nastręczać pewnych problemów. Hasło pandemia nie wyczerpuje bowiem tematu. Należy konkretnie wskazać jakie zmiany realiów gospodarczych zjawisko to spowodowało oraz wykazać ich bezpośredni wpływ na realizację konkretnej umowy. Wywołane pandemią zmiany na rynku pracy, w tym gwałtowny spadek zatrudnienia, gwałtowny spadek płynności przedsiębiorców czy nagłe zmiany legislacyjne zmierzające do opanowania sytuacji, jeśli przekładają się na sytuację podmiotu w ramach danej umowy i nie maja charakteru przemijającego zasadniczo mogą stanowić punkt wyjścia do budowania argumentacji pozwalającej domagać się zmiany umowy albo jej rozwiązania.

Zebranie argumentów to jednak dopiero początek drogi, drogi, która w praktyce może oznaczać długotrwały spór sądowy. Do jego zakończenia żadna ze stron umowy nie będzie pewna, jakie mogą być ostatecznie ekonomiczne konsekwencje jego zakończenia. A na rozstrzygniecie może przyjść poczekać nawet kilka lat. Sąd nie jest związany tym czego domaga się przedsiębiorca; może rozwiązać umowę, nawet jeśli wnosimy wyłącznie o jej zmianę, a zmiana może polegać na wprowadzeniu innych rozwiązań aniżeli te, o które wnosi przedsiębiorca.

Rzecz jasna samo wytoczenie powództwa o zmianę albo rozwiązanie umowy nie zwalnia przedsiębiorcy z obowiązku jej wykonywania, co rodzi kolejne problemy. Nie wykonując umowy przedsiębiorca naraża się na odpowiedzialność odszkodowawczą. Wykonując umowę zgodnie z jej treścią podważa w pewnym zakresie sens wytoczonego powództwa.

Kompromis, mediacja lub sąd polubowny

Rozwiązaniem najbardziej praktycznym jest w obecnej sytuacji podjęcie próby renegocjowania warunków umowy. Pamiętać przy tym należy, że charakter obserwowanych zjawisk społecznych i gospodarczych wskazuje, iż oddziaływać one mogą na sytuację obu stron. Dlatego poszukiwanie racjonalnego kompromisu powinno być przedkładane ponad walkę o własne interesy za wszelką cenę.

Łatwo powiedzieć. Co pozostaje zatem, jeśli osiągniecie kompromisu okaże się ponad siły kontrahentów?

Warto zwrócić uwagę na alternatywne mechanizmy w postaci mediacji i sądownictwa polubownego. Najpierw jednak trzeba odpowiedzieć na pytanie: czy spór dotyczący zmiany umowy albo jej rozwiązania wskutek nadzwyczajnej zmiany okoliczności może być poddany pod mediację albo rozstrzygnięcie sądu polubownego?

Na oba postawione pytania w mojej ocenie odpowiedzieć należy twierdząco. To znaczy, że strony po powstaniu sporu mogą zarówno zawrzeć umowę o mediacje, jak i umowę o poddaniu sporu wybranemu sądowi polubownemu. Postępowanie mediacyjne ma tę wartość, że o ile nie zakończy sporu bez akceptacji obu stron, o tyle wprowadzenie czynnika zewnętrznego i obiektywnego zwiększa istotnie szanse na wypracowanie kompromisu. Zarówno spór dotyczący zasadności i sposobu modyfikacji umowy, jak i spór co do jej rozwiązania i wzajemnego rozliczenia stron mogą być zakończone ugodowo, co tym bardziej skłania do poszukiwania procedur alternatywnych względem długotrwałego postępowania sądowego.

Sąd polubowny orzeknie szybciej

Z pewnością rozwiązaniem korzystniejszym z punktu widzenia dynamiki procesu jest poddanie sporu rozstrzygnięciu sadu polubownego, który władny jest zakończyć sprawę nawet w ciągu miesiące. Pozwala to dostosować umowę do zmieniających się okoliczności w momencie, kiedy okoliczności te ciągle determinują sytuację stron umowy. W takim wypadku wprowadzone zmiany istotnie mają walor adaptacyjny i pozwalają stronom kontynuować współpracę. W przypadku długotrwałych postępowań sądowych skutek adaptacyjny może być niemożliwym do osiągnięcia chociażby ze względu na ustanie okoliczności uzasadniających zmianę umowy. Wsteczne dopasowywanie wykonanej umowy do historycznych warunków jest z kolei rozwiązaniem konstrukcyjnie wątpliwym.

Postępowanie przed sądem polubownym, poza znacznym skróceniem czasu oczekiwania na rozstrzygniecie i jednoinstancyjnym przebiegiem, z natury swej zmierza do sprawiedliwego pogodzenia sprzecznych interesów. Rozstrzyganie spraw przez arbitrów z praktycznym doświadczeniem gospodarczym nie jest tu bez znaczenia. Oczywiście również przed sądem polubownym zadaniem przedsiębiorcy domagającego się zmiany warunków albo rozwiązania umowy będzie wykazanie wszelkich przesłanek z art. 357 (1) k.c.

Za dopuszczalnością poddania sporu tego rodzaju sądownictwu polubownemu przemawia regulacja z art. 1157 k.p.c., zgodnie z którą, o ile przepis szczególny nie stanowi inaczej, strony mogą poddać pod rozstrzygnięcie sądu polubownego spory o prawa majątkowe z wyjątkiem sporów o alimenty oraz spory o prawa niemajątkowe, jeśli mogą być one przedmiotem ugody sądowej.

Spór między przedsiębiorcami dotyczący zmiany sposobu spełnienia świadczenia z umowy, tudzież o jej rozwiązanie i określenia zasad rozliczenia bez wątpienia jest sporem o prawa majątkowe.

Zawarte w istniejących umowach klauzule arbitrażowe zazwyczaj przewidują poddanie kompetencji sądu polubownego wszelkich sporów wynikających z umowy lub związku z nią. Spór o zmianę umowy lub jej rozwiązanie niewątpliwie jest sporem związanym z umową i mimo specyfiki instrumentu jakim jest roszczenie z art. 357 (1) k.c., zapis taki pozwala - w mojej ocenie - wszcząć postępowanie dostosowawcze przed sądem polubownym.

Nowe umowy w czasie pandemii

Na zakończenie, przedsiębiorcom należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną istotną okoliczność. W aktualnie zawieranych umowach, a zatem w umowach, którym towarzyszą już zjawiska o charakterze wyjątkowym (pandemia i jej społeczno-gospodarcze następstwa), należy przewidzieć już klauzule określające zasady alokacji ryzyk pomiędzy stronami i spróbować określić zasady dopasowywania sposobu wykonywania umowy do zmieniającej się sytuacji. W przypadku bieżących umów zdecydowanie trudniej bowiem będzie powołać się na to, że nadzwyczajna zmiana nastąpiła po zwarciu umowy i nie była możliwa do przewidzenia.

- Włodzimierz Głowacki, radca prawny w kancelarii Głowacki i Wspólnicy, arbiter sądu polubownego przy Lewiatanie. 



Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA