fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: zwrot za szkody łatwiejszy w stanie nadzwyczajnym

Adobe Stock
Gdyby zamiast zagrożenia epidemicznego ogłoszono stan klęski żywiołowej, przedsiębiorcy łatwiej mogliby dochodzić odszkodowań za spodziewane straty.

Walcząc z koronawirusem, władza pomija opisaną w konstytucji ścieżkę ogłaszania jednego ze stanów nadzwyczajnych, które pozwalają ograniczać prawa i swobody obywatelskie oraz działalność gospodarczą. Znaną konsekwencją nieogłoszenia stanu klęski żywiołowej wywołanej wirusem jest to, że planowane na maj wybory prezydenckie nie zostały przesunięte. Ale to nie wszystko.

Od 2002 r. obowiązuje ustawa o wyrównywaniu strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności oraz praw człowieka i obywatela. Stanowi ona, że każdemu, kto poniósł stratę majątkową w następstwie ograniczenia wolności oraz praw człowieka i obywatela w czasie stanu nadzwyczajnego, służy roszczenie o odszkodowanie. Obejmuje ono wyrównanie straty majątkowej – bez korzyści, które poszkodowany mógłby osiągnąć, gdyby strata nie powstała. Odszkodowań od Skarbu Państwa reprezentowanego przez właściwego wojewodę dochodzi się na zasadach z kodeksu cywilnego. Nie przysługują, jeżeli strata majątkowa powstała wyłącznie z winy poszkodowanego lub z winy osoby trzeciej. Roszczenie przedawnia się po roku od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o powstaniu straty majątkowej. A ogólnie – z upływem trzech lat od zniesienia stanu nadzwyczajnego.

W tych znanych prawie 20 lat warunkach przedsiębiorcom łatwiej byłoby dochodzić odszkodowań za poniesione straty, które zapewne się zdarzą, ale nie za utracony zysk.

Tymczasem minister zdrowia rozporządzeniem ogłosił stan zagrożenia epidemicznego, co pozwoliło odwołać imprezy masowe, zamknąć placówki oświatowe, kulturalne i gastronomiczne oraz sklepy. Nie zarabia wiele branż.

Jest jeszcze specustawa koronawirusowa, która daje władzom do rąk wręcz oręż atomowy. W ramach walki z epidemią można ze skutkiem natychmiastowym wydawać niosące ze sobą spore koszty polecenia samorządom, instytucjom publicznym, a nawet prywatnym, np. zakładom produkującym środki medyczne czy higieniczne – by przekazały to, co wyprodukują. Rozliczenia mają uregulować umowy z wojewodami.

Specustawa mówi, że podróżni, którym z powodu koronawirusa przepadnie wycieczka, odzyskają pieniądze, jeśli odstąpią od umowy. Natomiast przedsiębiorcy turystyczni, którzy odwołają imprezę w związku z epidemią, także mogą dochodzić zwrotu wpłat na Turystyczny Fundusz Gwarancyjny i w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym.

Odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną „w związku z uzasadnionymi działaniami władz" w walce z wirusem nie ponoszą zarządzający lotniskiem, dworcem oraz przewoźnicy kolejowi, lotniczy i drogowi – stanowi ustawa. To zawęża możliwości odszkodowawcze.

Można jeszcze pozwać władze o odszkodowanie za tzw. bezprawie legislacyjne. Ale ta ścieżka to wielka niewiadoma. Odszkodowania klęskowe byłyby korzystniejsze i dla Skarbu Państwa, i dla przedsiębiorców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA