fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Dyrektywa o pracownikach delegowanych do Unii Europejskiej a firmy transportowe w Polsce

Fotorzepa, Piotr Guzik
Przewoźnicy chcą złagodzić pomysły Komisji Europejskiej na utrudnienia dla tysięcy firm delegujących pracowników do Unii, bo uderzają także w transport.

– Polskie firmy transportowe mają 24 proc. udziału w unijnym rynku usług transportowych i wytwarzają 6,6 proc polskiego PKB, dlatego prowadzimy działania, które ochronią polski sektor transportu drogowego – zapewnia Justyna Skrzydło, wiceminister infrastruktury i budownictwa.

W piątek przewoźnicy spotkali się w Warszawie z przedstawicielami Komisji Europejskiej, by omówić przedstawioną przez Komisję propozycję znowelizowania dyrektywy o delegowaniu pracowników. Przewiduje wprowadzenie wymogu wypłaty delegowanemu z Polski pracownikowi wynagrodzenia porównywalnego z pensją lokalnego pracownika na takim samym stanowisku. Po dwóch latach będzie musiał zostać zatrudniony na warunkach panujących w państwie delegowania.

Takie zmiany wydają się uzasadnione, jeśli chodzi o firmy np. budowlane, które całe tygodnie czy miesiące spędzają na terytorium jednego państwa. Nowe zasady mają być jednak stosowane do kierowców transportu międzynarodowego. W praktyce oznacza to, że kierowca będzie musiał mieć przy sobie umowę o pracę przetłumaczoną na język każdego państwa, przez które przejeżdża, i wynagrodzenie liczone według różnych zasad. W praktyce będzie to wyglądało tak, że kierowca, który wyjedzie na trasę przez Niemcy, Francję i Hiszpanię, zarobi znacznie więcej w ciągu miesiąca niż jego kolega, który przejedzie trasę przez Ukrainę, Bułgarię i Rumunię. Będzie to prowadziło do nierównego wynagradzania pracowników, co narazi przewoźników na pozwy o odszkodowanie za dyskryminację.

Komisja milczy

– Zapewniam, że w Komisji trwają obecnie intensywne konsultacje społeczne w sprawie projektu nowelizacji i z pewnością sprawdzimy, jakie skutki wywoła wprowadzenie takich regulacji – powiedział Eddy Liegois, szef działu transportu lądowego w Dyrekcji Generalnej ds. Mobilności i Transportu Komisji Europejskiej. – Nie mogę powiedzieć, jakie zmiany planujemy w tym projekcie. Jego ostateczna wersja zostanie przedstawiona 31 maja tego roku. Kwestia delegowania pracowników podzieliła Unię Europejską, staramy się przygotować rozwiązania, które pogodzą wszystkich.

To, że polskim przedsiębiorcom będzie trudniej delegować pracowników do UE, jest raczej pewne. Pytanie, czy nie wyeliminuje to polskich firm z niemieckiego czy francuskiego rynku.

Biznes może stracić

– Dla kierowcy z zachodniej Polski praktycznie nie ma znaczenia, czy będzie pracował w firmie z siedzibą w Poznaniu czy Berlinie – zauważył Paweł Trębicki, wiceprezes Raben Transport.

Może się więc okazać, że po wprowadzeniu ograniczeń zachodnie firmy przejmą polskich pracowników.

– Liczymy na to, że w staraniach o poprawki do nowych przepisów wesprą nas zagraniczne organizacje przedsiębiorców – dodał Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan.

– Nie rozumiem, dlaczego np. branża budowlana czy banki w Polsce w większości mogą być w rękach zagranicznego kapitału, a naszym przewoźnikom ma się utrudniać działanie na unijnych rynkach. Liczymy na kompromis w sprawie nowych przepisów i zmniejszenie obowiązków administracyjnych.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Opinia

Maciej Wroński, prezes Transport i Logistyka Polska

Zmiana dyrektywy o pracownikach delegowanych spowoduje absurdalną sytuację. Przewoźnik, aby wyliczyć wypłatę kierowcy, będzie musiał uwzględniać wszystkie polskie i zagraniczne elementy wynagrodzenia, a także wymagane dodatki i należności. Ponieważ w każdym państwie są one inne, prawidłowe wyliczenie graniczyć będzie z cudem. A pomyłki mogą grozić karą do pół miliona euro.

Negatywne skutki nowych przepisów odczują także pracownicy. Po 24 miesiącach pracy za granicą trzeba bowiem będzie rozwiązać umowę o pracę i zawrzeć nową. Ma ona być zawarta i zarejestrowana według prawa państwa, do którego jeździł kierowca. Tylko jakiego? Bo kierowca w tym czasie może jeździć do wielu państw. Dlatego prawdopodobnie nowej umowy nie będzie, a pracownik będzie szukał innego pracodawcy. Mamy jednak nadzieję, że podjęte w tym roku przez polski rząd działania w celu wyłączenia transportu drogowego z tej dyrektywy odniosą skutek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA