fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Zdjęcie bukietu kwiatów na Dzień Kobiet może być utworem - wyrok Sądu Apelacyjnego

AdobeStock
Czy fotografia kompozycji kwiatowej podlega ochronie prawa autorskiego? Sądy nie miały wątpliwości, że tak. Różnie jednak oceniły wysokość roszczenia twórcy o odszkodowanie za wykorzystanie zdjęcia bez jego zgody.

Bernard K. nie jest zawodowym fotografem, ale w ramach prowadzonej działalności gospodarczej wykonuje zdjęcia i sprzedaje licencje na ich wykorzystanie. Miniaturki fotografii zamieszcza na swojej stronie internetowej wraz z cenami. Te różnią się wysokością w zależności od zakresu zakupionej licencji. Za jednorazowe wykorzystanie fotografii przedstawiającej bukiet tulipanów z napisem „Dzień Kobiet 8 marca" Bernard K. chciał 528,45 zł netto (649,99 zł brutto).

Ta właśnie fotografia cieszyła się wyjątkową popularnością wśród właścicieli witryn internetowych. Firmy, gminy, starostwa powiatowe, biblioteki i innego rodzaju podmioty chętnie zamieszczały ją na swoich stronach w dniu 8 marca. Niemal zawsze bez zgody autora.

Czytaj też:

Twórcze spojrzenie na tulipany

Bernard K. postanowił walczyć o ochronę praw autorskich i rekompensatę za wykorzystywanie „tulipanów" bez licencji. Z niektórymi podmiotami zawarł ugody – wtedy naruszyciele płacili mu odszkodowania od 650 do blisko 900 zł. Opornym wytoczył procesy cywilne. Jego adwersarze argumentowali w sądzie, że fotografia była ogólnie dostępna w internecie po wpisaniu w przeglądarkę frazy: „darmowe zdjęcia dzień kobiet". Nie było przy niej adnotacji o prawach autorskich ani znaku wodnego.

Podobnych argumentów użyła w sądzie spółka X z Krakowa, którą pozwał Bernard K. Domagał się 1300 zł rekompensaty za wykorzystanie zdjęcia bez jego zgody. Spółka podniosła, że fotografia tulipanów nie jest utworem, a poza tym nie można ustalić ani daty jej powstania, ani autorstwa. Jeśli nawet uznać tulipany za utwór, to wynagrodzenie, którego domagał się K., nie odpowiadało jego wartości - stwierdziła spółka X.

Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał, że sporna fotografia spełniała przesłanki, aby uznać ją za utwór, a Bernarda K. za jej autora. Powód wyjaśnił bowiem cały proces powstania zdjęcia: musiał zakupić odpowiednią ilość kwiatów, a wcześniej przygotował koncepcję ich ułożenia. Dobrał odpowiednie lampy błyskowe, akcesoria oraz tło umożliwiające zachowanie dysonansu. Sam ułożył kwiaty, zaś lampy błyskowe ustawił tak, aby uzyskać efekt światłocienia. W programie komputerowym autor skorygował kolory, wyrównał barwy, usunął niedoskonałości, dołożył dodatkową warstwę tekstową „Dzień Kobiet 8 marca", szary gradient i ujednolicił tło. – W efekcie zdjęcie przedstawia szczególną kompozycję kwiatów uchwyconą w twórczy sposób – zauważył biegły sądowy z zakresu fotografii, którego powołano w innym procesie o ochronę praw autorskich Bernarda K. Biegły sądowy z zakresu informatyki zapewnił zaś, że fotografię wykonano w pracowni powoda i przeszła ono poszczególne etapy obróbki graficznej. Nie odnalazł on też w internecie fotografii, która byłaby podobna do spornej.

Sąd Okręgowy posiłkował się tymi opiniami i orzekł, że roszczenie fotografa ma uzasadnione podstawy, a kwota jakiej dochodził, była naprawieniem szkody wyrządzonej naruszeniem praw autorskich i stanowiła dwukrotność stosownego wynagrodzenia, jakie byłoby należne, gdyby autor udzielił zgody na korzystanie z utworu (art. 79 ust. 1 pkt. 3 lit. b ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Świadczył o tym fakt, że odpowiadała ona stawce, jaką ujął na swojej stronie internetowej, a także cenie, którą Bernard K. stosował w umowach licencji z innymi podmiotami.

Wina naruszyciela bez żadnego znaczenia

Apelację od wyroku złożyła pozwana spółka X. Zarzuciła błąd w ustaleniach faktycznych polegający m.in. na pominięciu faktu, że sporne zdjęcie było i jest powszechnie dostępne w Internecie bez żadnych zabezpieczeń i bez informacji, że jest własnością powoda, a za korzystanie trzeba drogo płacić. Zdaniem spółki do umieszczenia tego zdjęcia w sieci, poza oficjalną stroną powoda, mogło dojść tylko za jego zgodą, o ile powód sam tego nie uczynił. Według strony pozwanej powód znalazł sprytny sposób na zarabianie pieniędzy: umieszczał w sieci swoje zdjęcia bez zabezpieczeń i informacji o autorze, a na swojej stronie www stworzył bank zdjęć po wysokich cenach. One były potem podstawą do ustalania rekompensaty za wykorzystanie fotografii bez licencji. – Takie postępowanie nie powinno korzystać z ochrony prawa – wskazywała spółka.

Apelacja okazała się uzasadniona w znacznej części. Wprawdzie zarzut nadużycia prawa nie zyskał akceptacji sądu, podobnie jak argument, jakoby przed wykorzystaniem zdjęcia pozwany nie mógł sprawdzić, że powód jest jego autorem i zastrzegł do niego prawa.

– Przepis art. 79 ust. 2 ustawy Prawo autorskie stanowiący podstawę dochodzonego roszczenia – żądania dwukrotności wynagrodzenia – został bowiem tak skonstruowany, że nie uzależnia odpowiedzialności naruszyciela od zawinienia, w którego zakresie pojęciowym mieści się niedołożenie należytej staranności w ustaleniu, czy wykorzystując cudzy utwór wkracza w prawnie chronioną sferę jego autora. Jest to bowiem odpowiedzialność obiektywna, która wynika z samego faktu naruszenia majątkowych praw autorskich - zauważył sąd.

Cennik to nie wszystko

Uzasadnione były jednak zarzuty odnoszące się do wysokości ustalonej, „stosownej" sumy wynagrodzenia w rozumieniu art. 79 ust. 2 ustawy o prawie autorskim. Podstawą ustalenia odszkodowania jest wynagrodzenie, które przysługiwałoby uprawnionemu, gdyby autor wyraził zgodę na korzystanie z utworu. Zgodnie z przyjmowanym przez sądy poglądem wysokość wynagrodzeń powinna uwzględniać wysokość wpływów osiąganych z korzystania z utworów i przedmiotów praw pokrewnych, a także charakter i zakres korzystania z tych utworów i przedmiotów praw pokrewnych.

– Obliczenie wysokości należnego wynagrodzenia z wykorzystaniem tak pojemnego terminu jak „stosowność" pozwala, w zależności od okoliczności każdego przypadku, uwzględnić charakter i rozmiar tego naruszenia. W pojęciu „stosowności" nie można wprawdzie uwzględnić przesłanki zawinienia, a w szczególności stopnia zawinienia, ale można brać pod uwagę okoliczności dotyczące wynagrodzenia, w zależności od postaci i intensywności eksploatacji utworu przez naruszyciela – wskazał sąd.

W tym kontekście przyjęta przez sąd okręgowy stawka wynagrodzenia nie może być zaakceptowana tylko na tej podstawie, że figuruje w cenniku zamieszczonym na stronie internetowej powoda. Bernard K. nie przedstawił żadnych faktur ani innych rachunków na potwierdzenie, że sprzedawał licencje po cenie z cennika. Stawka 649,99 zł jest też znacznie wyższa niż stawki za jednorazowe wykorzystanie podobnych fotografii, które ustalił biegły informatyk - zazwyczaj 5 do 10 zł. Z kolei argument, że tak wysokie stawki zapłacili mu na wezwanie inni naruszyciele jego praw odpada, gdyż nie było to działanie w normalnych warunkach rynkowych.

Autor przyłożył rękę do naruszenia

Według sądu nie ma też podstaw, aby nie uwzględnić zachowania samego twórcy. Biegły informatyk stwierdził m.in., że identyczne fotografie, jak sporna, znajdują się w tzw. domenie publicznej (wyszukiwarce Google) i nie są opatrzone znakiem wodnym ani innego rodzaju informacją o przysługujących komukolwiek prawach autorskich. Biegły kategorycznie wykluczył, aby zdjęcie w takiej postaci mogło zostać skopiowane ze strony internetowej powoda, bo tam są prezentowane tylko miniatury. Analiza materiału dowodowego doprowadziła sąd do wniosku, że nie ma innego przekonującego wyjaśnienia obecności fotografii identycznych ze sporną w domenie publicznej bez zastrzeżenia o przysługiwaniu praw autorskich i z identyczną sumą kontrolną, jak działanie samego powoda wprowadzające w błąd użytkowników Internetu.

Z tych przyczyn sąd uznał, że wynagrodzeniem "stosownym" w rozumieniu art. 79 ust. 2 ustawy o prawie autorskim będzie w przypadku zdjęcia tulipanów suma dziesięciokrotnie niższa od żądanej przez powoda. Zmienił więc częściowo wyrok Sądu Okręgowego i zasądził na rzecz Bernarda K. kwotę 130 zł, czyli dwukrotność wynagrodzenia ustalonego w kwocie 65 zł.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku z 23 sierpnia 2017 r. jest prawomocny.

sygn. akt I ACa 184/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA