fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Akredytywa - zabezpieczenie przed niewypłacalnością kontrahenta przy eksporcie

Adobe Stock
Dokonując dostawy towaru na odległy rynek eksporter musi w mądry sposób zabezpieczyć się przed ryzykiem niewypłacalności lub nieuczciwości importera. Jednym ze sposobów na to może być akredytywa dokumentowa.

Akredytywa dokumentowa należy do tzw. uwarunkowanych form płatności. Wymaga współdziałania stron kontraktu oraz banków zaangażowanych w cały proces. W największym skrócie jest to pisemne zobowiązanie banku otwierającego akredytywę do wypłacenia jej beneficjentowi określonej z góry kwoty pieniędzy i w ustalonym terminie, pod warunkiem spełnienia przez tego ostatniego określonych warunków. Te sprowadzają się zwykle do złożenia w banku odpowiedniego kompletu dokumentów. Mają one prezentować właściwy sposób wykonania kontraktu (wywiązania się z umowy, dostarczenia ładunku). Innymi słowy, za pomocą tych dokumentów eksporter (beneficjent) musi udowodnić, że prawidłowo wykonał swoją część obowiązków. Jeżeli to zrobi, ma niemal stu procentową pewność otrzymania przysługującego mu wynagrodzenia.

Czytaj też:

To, co tak prosto brzmi, nie jest takie proste w praktyce. Po pierwsze to nie jest tak, że eksporter w dowolny sposób wykazuje prawidłowe wykonanie kontraktu. Szczegóły w tym zakresie muszą być wynegocjowane przez strony i przeniesione do warunków akredytywy. A to oznacza, że także bank otwierający ją musi zaakceptować poczynione ustalenia. Efektem jest bardzo konkretny komplet dokumentów, często podający, w jakiej formie mają być wystawione poszczególne dokumenty i w jakiej liczbie egzemplarzy (w tym oryginałów i kopii). Warunki mogą wskazywać, kto ma wydać określony dokument lub kto ma go podpisać. Warunki akredytywy mogą nawet wskazywać, w jakim czasie dokumenty muszą zostać zaprezentowane. Nie wystarczy na przykład złożyć ich najpóźniej w ostatnim dniu ważności tej formy rozliczenia, ale np. w określonym czasie po ich uzyskaniu, choćby ten termin upływał w okresie ważności akredytywy. Przykładowo zapis warunków może wskazywać, że dokumenty transportowe (potwierdzające załadunek towaru) muszą być prezentowane najdalej siedem dni po dacie załadunku.

Dokumenty te muszą także odpowiadać ogólnym jak i szczegółowym warunkom kontraktu. Ich dobór powinien odzwierciedlać podział kosztów i ryzyka, w tym w szczególności tzw. gestii transportowej oraz ubezpieczeniowej. Na przykład trudno byłoby wymagać od eksportera złożenia morskiego listu przewozowego (konosamentu), podczas gdy dostawa ładunku miałaby nastąpić drogą lądową. Podobnie, gdyby obowiązki eksportera sprowadzały się do przekazania ładunku we własnym magazynie. I, na przykład, czy można by wymagać polisy ubezpieczeniowej przy dostawie ładunku na warunkach CPT lub CFR (odwołując się do popularnych w handlu międzynarodowym reguł Incoterms)? Skoro bowiem sprzedający nie ponosi odpowiedzialności za towar na zasadniczej drodze przewozu, to dlaczego miałby go ubezpieczać od kradzieży i innych nieprzyjemnych zdarzeń losowych. Dlatego przygotowanie się do wykorzystania akredytywy, a następnie sama realizacja operacji handlu zagranicznego, przy jej wykorzystaniu, wymaga większej uwagi, niż ma to miejsce przy innych formach płatności.

Od początku

Formalnie wniosek o otwarcie akredytywy składa importer w wybranym przez siebie banku (banku importera). Wniosek ten powinien nawiązywać do ustaleń poczynionych z kontrahentem (eksporterem), ale też opierać się na wymogach banku, jeżeli takie istnieją. W przeciwnym wypadku bank nie zgodzi się na otwarcie akredytywy. Należy bowiem podkreślić, że zawsze jest to samodzielna decyzja banku i strony nie mogą tutaj przymusić banku do uruchomienia opisywanej formy płatności. Ponieważ za każde otwarcie akredytywy oraz za zmianę jej parametrów banki pobierają opłaty, warto zadbać o to, aby otworzyć ją raz i na odpowiadających stronom warunkach.

Jak już bank otworzy akredytywę, informuje o tym wskazany bank pośredniczący (bank w kraju eksportera, tzw. bank eksportera), a ten przekazuje tę informację swojemu klientowi. Dla eksportera to ważny moment. W tym miejscu należy bowiem dokonać weryfikacji warunków akredytywy , tj. sprawdzić okres jej ważności, kwotę i walutę oraz datę płatności, a także listę dokumentów do zaprezentowania. Eksporter nie powinien przystępować do realizacji kontraktu, w tym do wysyłki towaru, jeżeli warunki akredytywy są niezgodne z poczynionymi wcześniej ustaleniami, w szczególności są to warunki, których spełnienie jest niemożliwe lub bardzo trudne albo zależne od współdziałania importera.

Przykładowo zaniepokojenie eksportera powinien wzbudzić wymóg przedstawienia protokołu odebrania ładunku podpisanego przez przedstawiciela importera (lub jego samego). Wystarczy, że osoba taka zwlekałaby ze złożeniem podpisu, aby eksporter nie mógł zgromadzić kompletu dokumentów. Podobnie, gdyby warunki akredytywy wymagały złożenia konosamentu wystawionego na zlecenie importera indosowanego in blanco. Znów wymagałoby to współpracy z kontrahentem, ponieważ musiałby on złożyć podpis na dokumencie. Trudno nawet wyobrazić sobie, jak miałoby to logistycznie wyglądać. Jeżeli warunki otwartej akredytywy nie odpowiadają wcześniejszym ustaleniom, eksporter powinien jak najszybciej zwrócić się do kontrahenta z prośbą o ich zmianę, tak aby były one w zgodzie z kontraktem.

Zgoda na warunki

Jeżeli warunki są możliwe do spełnienia, eksporter powinien rozpocząć realizację kontraktu, pilnując terminów dostaw i załadunków na określone środki transportu oraz testów kontroli lub liczenia, czy też ważenia. W trakcie całego tego procesu musi gromadzić dokumenty wskazane w warunkach akredytywy. Chociaż nie ma jednego modelowego kompletu takich dokumentów, da się wskazać na te, które są najczęściej stosowane. A będą to:

? faktura handlowa,

? specyfikacja ładunku,

? dokument transportowy (np. list przewozowy CMR, CIM, SMGS, konosament, AWB, inny dokument potwierdzający nadanie towaru),

? dokument ubezpieczeniowy (polisa ubezpieczeniowa),

? certyfikaty i świadectwa potwierdzające jakość i ilość ładunku.

W momencie skompletowania wymaganych dokumentów, eksporter składa je w swoim banku z prośbą o przesłanie ich do banku otwierającego. W tym miejscu można się zatrzymać i podkreślić, że niezależnie od roli, jaką pełni bank pośredniczący, eksporter może poprosić go o sprawdzenie złożonych dokumentów. Banki zwykle godzą się na wykonanie takiej weryfikacji, ale trzeba pamiętać, że wystawiają za to rachunek. Ma to jednak tę zaletę, że w wypadku jakiś nieścisłości w dokumentach, eksporter szybciej otrzymuje tę informację i może mieć czas na reakcję, w tym poprawę lub wymianę dokumentów.

Niezależnie od tego badania, ostatecznej oceny dokumentów dokonuje bank importera i to on podejmuje decyzję o wypłaceniu eksporterowi pieniędzy. Jeżeli uzna komplet dokumentów za prawidłowy, w tym złożony w terminie, wypłaca środki eksporterowi (lub zabezpiecza płatność i dokonuje jej w ustalonym wcześniej odroczonym terminie). Jeżeli uzna komplet dokumentów za nieprawidłowy lub złożony po terminie, odmawia realizacji akredytywy. Tak się czasem dzieje i oczywiście nie oznacza to jeszcze końca świata, chociaż eksporter nie skorzysta już z zalet akredytywy. Decyzja o dokonaniu zapłaty przechodzi bowiem na importera.

Brak zależności

Z tego opisu wyłaniają się zalety akredytywy, widoczne szczególnie dla eksportera. Korzystając z tej formy rozliczenia transakcji, uniezależnia się on dobrej lub złej woli kontrahenta, od jego kondycji finansowej i ryzyka bankructwa. W okresie ważności akredytywy wypłata środków jest zagwarantowana przez bank otwierający. To, czy eksporter otrzyma zapłatę, zależy wyłącznie od niego, a ściślej od tego, czy uda mu się w ustalonym czasie zgromadzić i złożyć dokumenty.

Ochrona importera sprowadza się do tego, że ma on wpływ na listę dokumentów, które ma złożyć jego kontrahent oraz wie, że proces ich sprawdzania będzie bardzo drobiazgowy. W związku z tym z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że płacić będzie za ładunek, który odpowiada ustaleniom kontraktu.

A jakie są minusy tej formy płatności? Na pewno bardziej skomplikowana procedura, niż ta stosowana przy popularniejszych metodach płatności – w szczególności poleceniach zapłaty. Po drugie koszty tej operacji. Akredytywa jest niewątpliwie najdroższą metodą rozliczania międzynarodowych transakcji. Strony mogą dowolnie podzielić się tymi kosztami, chociaż zwykle obowiązuje zasada, że każda z nich ponosi koszt banku w swoim kraju.

Negocjacyjne i potwierdzone

O ile akredytywa pozwala pozbyć się ryzyka niewypłacalności importera, to nie chroni przed upadkiem banku otwierającego lub ryzkiem gospodarczym albo politycznym kraju importera. Chociaż brak płatności wynikający z takich przyczyn będzie raczej rzadkim zjawiskiem, to nie można go całkowicie wykluczyć. Czy można się przed tym chronić? Przynajmniej teoretycznie tak. Rozwiązaniem może być akredytywa potwierdzona. Jest to taka wersja akredytywy, w której zobowiązanie do zapłaty za prawidłowy komplet dokumentów daje nie tylko bank importera, ale dodatkowo także bank eksportera. Zobowiązanie to jest tak samo ważne, jak banku otwierającego. Jeżeli więc eksporter złoży w tym banku komplet dokumentów i zostanie on oceniony jako prawidłowy, ma zagwarantowaną wypłatę środków. Jak łatwo się domyślić, jest to droższa forma rozliczenia, ponieważ trzeba zapłacić za podjęcie zobowiązania i jednemu, i drugiemu bankowi.

Jeszcze nieco inaczej przedstawia się tzw. akredytywa negocjacyjna. Jest to taka forma, w której bank otwierający daje bankowi pośredniczącemu pełnomocnictwo do oceny dokumentów. Może go także upoważnić do podjęcia decyzji o wypłacie wynagrodzenia.

Jak widać eksporterzy i importerzy mają tutaj różne możliwości. Generalnie na pewno powinni rozważyć zastosowanie akredytywy przy dużych transakcjach, obarczonych większym ryzykiem, przy kontaktach z nowym lub znanym z nieterminowych płatności kontrahentem. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA