fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Czerwony kolor podeszwy nie musi być znakiem towarowym - rzecznik generalny znów w sprawie Louboutina

Adobe Stock
Rejestracja znaku towarowego, który łączy w sobie kolor i kształt, może być zakazana z powodów przewidzianych w unijnym prawie znaków towarowych - uznał rzecznik generalny Macieja Szpunar. To już druga opinia rzecznika w sprawie czerwonej podeszwy w butach na wysokim obcasie. Firma Louboutin uważa, że ma do niej wyłączne prawa.

Zdaniem rzecznika generalnego Macieja Szpunara znak towarowy, który łączy w sobie kolor i kształt, może nie zostać dopuszczony do rejestracji lub zostać unieważniony z powodów przewidzianych w prawie znaków towarowych Unii Europejskiej. Chodzi o artykuł 3 ust. 1 lit. e)   dyrektywy 2008/95, który ustanawia zakaz rejestrowania oznaczeń składających się wyłącznie z kształtu zwiększającego znacznie wartość towaru. W przypadku, gdy taki znak został już zarejestrowany, może zostać unieważniony jako niespełniający bezwzględnych przesłanek rejestracyjnych.

W ocenie rzecznika analiza oznaczenia powinna dotyczyć wyłącznie wartości nierozerwalnie związanej z kształtem i nie może uwzględniać atrakcyjności produktu wynikającej z reputacji tego znaku lub jego właściciela (C-163/16).

Kłopotliwe buty Louboutina

Christian Louboutin jest stylistą projektującym między innymi damskie buty na wysokich obcasach. Znakiem szczególnym tych butów czerwony kolor ich zewnętrznej podeszwy. W 2010 r. Ch. Louboutin i jego spółka zarejestrowali ten znak w Beneluksie dla klasy obejmującej obuwie, a następnie, począwszy od 2013 r., dla klasy obejmującej "buty na wysokich obcasach". Znak został opisany jako składający się "z koloru czerwonego (Pantone 18 1663TP) naniesionego na podeszwę buta zgodnie z przedstawieniem (kontur buta nie stanowi części znaku towarowego, lecz służy wyłącznie uwidocznieniu umiejscowienia znaku towarowego)". Wygląda on następująco:

Czerwoną podeszwę miały również buty na wysokich obcasach sprzedawane w 2012 r. w Niderlandach przez spółkę Van Haren.  Christian Louboutin zarzucił jej naruszenie praw do znaku towarowego. Ale Van Haren bronił się twierdzeniem, że znak ten jest nieważny. Spółka powołała się na dyrektywę Unii dotyczącą znaków towarowych, która wymienia kilka podstaw unieważnienia lub odmowy rejestracji, w szczególności w przypadku oznaczeń składających się wyłącznie z kształtu zwiększającego znacznie wartość towaru. Sąd rejonowy w Hadze postanowił zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości w tej kwestii. Uważa on, że sporny znak jest nierozerwalnie związany z podeszwą buta i że zgodnie z dyrektywą pojęcie „kształtu" nie jest ograniczone jedynie do trójwymiarowych cech towaru (takich jak kontury, wymiar i objętość towaru), lecz  odnosi się również do kolorów.

Rozpoznając tę sprawę przed rokiem, Trybunał Unii Europejskiej w Luksemburgu  postanowił przekazać ją do rozpoznania przez dziewiątą izbę. Rozprawa odbyła się  w kwietniu, a w czerwcu 2017 r. rzecznik generalny przedłożył swoją pierwszą opinię w tej sprawie. Jednak wyrok nie zapadł. Trybunał postanowił przydzielić sprawę wielkiej izbie. Na nowo został otwarty ustny etap postępowania, a rzecznika generalnego poproszono o opinię uzupełniającą.

Rzecznik zdania nie zmienił

W wydanej dziś opinii Maciej Szpunar podtrzymał swoje stanowisko, zgodnie z którym oznaczenie, które łączy w sobie kolor i kształt, może podlegać zakazowi ustanowionemu w dyrektywie w sprawie znaków towarowych. Tym samym  rzecznik zaproponował Trybunałowi, by ten odpowiedział niderlandzkiemu sądowi,  iż podstawy odmowy rejestracji lub unieważnienia prawa do znaku towarowego mogą być zastosowane w przypadku oznaczenia składającego się z kształtu towaru, gdy w przypadku tego oznaczenia żąda się  przyznania ochrony dla określonego koloru.

W swojej pierwszej opinii rzecznik generalny stwierdził, że rozpatrywany znak należy zrównać z oznaczeniem składającym się z kształtu towaru, lecz wymagającym ochrony dla koloru w związku z tym kształtem – a nie ze znakiem towarowym składającym się z koloru samego w sobie. Potwierdził on to stanowisko, ponieważ w tym przypadku mamy do czynienia nie z kształtem w pełni abstrakcyjnym lub z kształtem o pomijalnym znaczeniu, lecz zawsze z kształtem podeszwy. Rzecznik uznał za wątpliwe, by kolor czerwony mógł spełniać podstawową funkcję znaku towarowego i wskazywać jego właściciela w sytuacji, gdy kolor ten jest wykorzystywany poza właściwym kontekstem, czyli niezależnie od kształtu podeszwy.

Rzecznik generalny przypomniał jednak, że – jak zasygnalizował to już w swojej pierwszej opinii – kwalifikacja znaku towarowego stanowi ocenę faktyczną, której dokonać musi sąd niderlandzki. On także musi odpowiedzieć na pytanie, czy czerwony kolor powierzchni zwiększa znacznie wartość towaru. Zdaniem rzecznika stanowisko sądu jest w tej kwestii jasne: na to pytanie udzielić trzeba odpowiedzi twierdzącej.

Co ważne w oczach klienta

Rzecznik generalny stwierdził, że wprowadzenie w prawie Unii pojęcia „znaku pozycyjnego" nie ma wpływu na jego rozważania dotyczące możliwości stosowania podstawy unieważnienia lub odmowy rejestracji przewidzianej w dyrektywie Unii w sprawie znaków towarowych do oznaczenia takiego, jak sporne oznaczenie butów.

Rzecznik generalny zbadał też zakres nowej dyrektywy w sprawie znaków towarowych (termin jej transpozycji do porządków prawnych w krajach członkowskich upływa 14 stycznia 2019 r.). Uważa on, że logikę niektórych jej przepisów – czyli wzmocnienie monopolu właściciela znaku towarowego i ograniczenie praw osób trzecich – trudno byłoby zastosować w odniesieniu do podstaw odmowy rejestracji lub unieważnienia.

- Odniesienie do sposobu postrzegania przez odbiorców jako do czynnika, który wraz z innymi określa właściwości zwiększające znacznie wartość towaru, przemawia na rzecz możliwości stosowania omawianej podstawy unieważnienia lub odmowy rejestracji do oznaczeń składających się z kształtu towaru, w przypadku których dochodzi się przyznania ochrony dla koloru związanego z tym kształtem. W rzeczywistości w postrzeganiu przez odbiorców istotne jest nie rozróżnienie między znakami przestrzennymi, składającymi się z koloru czy pozycyjnymi, lecz wskazanie pochodzenia towaru w oparciu o całościowe wrażenie wywierane przez to oznaczenie - uważa rzecznik.

Co do kwalifikacji znaku, rzecznik generalny zaznaczył, że należy ocenić,  czy jego rejestracja nie narusza ogólnego interesu przejawiającego się w tym, by nie ograniczać nadmiernie dostępności właściwości przedstawionych przez to oznaczenie dla innych przedsiębiorców oferujących towary lub usługi tego samego rodzaju.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA